Czy ja wyrażam się niejasno? Skopiuje to co pisałem pare godzin temu: Jestem wielkim fanem Tomka Piszcza co nie zaślepia mnie i potrafie jasno i obiektywnie ocenić sytuacje.
Wyrażasz się po prostu wewnętrznie sprzecznie i piszesz głupoty. Jesteś bardzo zaślepiony, co wyklucza obiektywizm. I Twoja obrona piszczyka to potwierdza. "Z jasną oceną sytuacji" nie ma to nic a nic wspólnego.
Chciałeś faktów więc będzie ich więcej. Nie pół sezonu trwały jego problemy sprzętowe a do 3 maja, kiedy na meczu u nas z Ostrowem najeździł 14+1. Od razu uprzedze - nie bagatelizuj tego wyniku bo żaden inny krajowiec nie pojechał wtedy lepiej.
Skoro czepiles sie tego co mówił twój idol to Ci przypomnę, że sam sie przyznał, że to trudny tor sprawił taki dorobek a nie superszybkie motocykle.
Widać masz krótką pamięć bo po tym meczu wraz z Zalewą nagrywałeś na dyktafony wywiad z Piszczem.
Ale to ty mowiles o braku pieniędzy na kupienie nowych silników. Czyżbyś miał krótszą pamięć ode mnie?

Nie. Raczej nieprzyjmowaniem do wiadomości podstawowych faktów.
Których faktów? Przytaczasz argumenty, z którymi sie w pełni zgadzam i które tylko potwierdzają że mam rację.
A tak swoją drogą... Od marca mówiłeś, że liderem jest Knapp.
Bo tak jest - liderem jest Knapp. Dlatego napisałem o piszczu
potencjalny lider. Po ubiegłym sezonie można było przypuszczać że Tomek będzie lidererem. Może na studiach nie nauczyli Cie słowa "potencjalny", wiec stąd brak zrozumienia słowa pisanego. To sie zdarza.
A jak ma to wracanie po kontuzji wyglądać? Miał wsiąść na motor tuż po zdjęciu gipsu i jak zaczarnowany namalować 15 pkt w Gorzowie?
Tłumaczyłem to sto razy to i wytłumaczę to pierwszy - skoro ma kontuzję, powinien ją leczyć. Ledwo chodzi a wsiada na motor. Ty jako fan będziesz mu bił brawo za bohaterstwo a ja uważam, że to wielce nierozsądne. Tym bardziej że mecz w Gorzowie nie miał dla nas żadnego znaczenia. A teza o powolnym wracaniu po kontuzji ma swoje korzenie jeszcze w poprzednim sezonie.
Chyba jest rzeczą oczywistą, że tak się nie da, podobnie zresztą siedzenie bezczynnie w Lublinie formy mu nie przywróci. Ma okazje jeździć - niech jeździ.
Gawrzyk tez tak pisał swego czasu, dopóki Piszcz się nie rozwalił. Wtedy przez trzy tygodnie nie zabierał głosu w tej sprawie. Nie obchodzi mnie jak Piszcz sobie radzi w Anglii, ale z jego startów tam, jako lubelski klub mamy same straty.