#191 Postautor: auganoff » 4 lipca 2005, o 18:44
1. Lucki - dzięki za wyczerpującą odpowiedź! Twoja propozycja, która wyłania się z kilku postów, które przeczytałem, a brzmi mniej więcej "Niech Siwek odejdzie natychmiast, bo wokół klubu na pewno znajdą się ludzie, którzy to pociągną i zrobią to lepiej niż on, a w ogóle gdybym był w Lublinie to ho ho!!!" niczego nie wnosi do dyskusji, spodziewałem się więcej. Opierasz się na domysłach i przypuszczeniach porzucając logiczną precyzję wywodu, której wymagasz od innych.
2.Nazwiska nie jadą, a w każdym bądź razie nie jest to zasada. Przyznaję, że Karlsson i Max to potwierdzenie tej tezy - oni praktycznie nie notują wpadek, zwłaszcza Mikael.Ale czy w 2002 mieliśmy nazwiska?Żadnej rewelacji nie było, a już od Warszawy teoretycznie byliśmy sporo słabsi.Smith, Jankowski, a w meczu u nas Boyce - to naprawdę w warunkach II-ligowych robiło wrażenie! I co? To my wygraliśmy ligę. Czy przez ostanie 2 lata mieliśmy taki gwiazdorski skład? Nie! Średnie biegowe poszczególnych zawodników krajowych były przeciętne, oprócz Grzesia, który miał dobrą. To fakt, obcokrajowcy nie zawodzili, ale Joonas też nie zawalił żadnego meczu, a wyniki, oprócz zwycięstw z Opolem, są tragiczne!
Mam wrażenie,że coś się posypało, przez 3 ostatnie sezony właśnie my potwierdzaliśmy zasadę, że nazwiska nie jadą - osiągaliśmy wyniki lepsze niz można się było spodziewać patrząc na skład. U siebie byliśmy prawie nie do ruszenia, w poprzednim sezonie 2 zwycięstwa z bardzo mocnym Wybrzeżem, którego liderzy zwłaszcza Chrzanowski, mający rewelacyjną średnią i awans do Grand Prix, pokazali niewiele!Podobnie bywało z Jędrzejakiem, a to nazwiska na I ligę znaczące! Obecnie nasi mają problemy na własnym torze z Czechowiczem i Rembasem!
Ja to kojarzę z odejściem Janusza Stachyry, mam wrażenie, że przy wszystkich swoich wadach potrafił wyzwolić w zawodnikach waleczność i wiarę we własne możliwości.Nie twierdzę, że działa to akurat w tę stronę - możliwe, że Janusz odszedł, bo czuł, że pewien układ się wypalił i wolał dać sobie z tym spokój.