Co prawda rozmowa z byłym zawodnikiem TŻ-u, ale bardzo ciekawa
Komentarz S. Trumińskiego po meczu w Lublinie:
- Chcieliśmy wywieźć z Lublina 2 punkty i byliśmy blisko. Przeszkodził nam deszcz, dyrektor lubelskiego klubu i sędzia. Na naszą porażkę złożyło się kilka czynników. Ale tak właśnie wygląda polski żużel. Nie wiem, czy ktoś zauważył, ale do momentu przerwania meczu prowadziliśmy i to samo mówi za siebie. Lublin miał nas rozgromić, tak zapowiadali i co

Adaś Czechowicz miał robiony zastrzyk po próbie toru, bo coś mu strzeliło w kręgosłupie. Do tego doszedł upadek, dwóch zawodników pojechało do szpitala, a Lublin się cieszy. Wielka radość, bo ledwo wygrali z jakimś tam Opolem, już skazanym na spadek z ligi. A tu przyjechało Opole i Lublin robił w gacie. W pewnym momencie troche się zdenerwowałem, bo ktoś z trybun rzucił czymś w moją żonę, były jakieś wyzwiska. Ale chamstwo jest wszędzie. Czy nie żałuje, że nie jedże w bawach TŻ-u

To nie ode mnie zależy, nie wiem czy w Lublinie są odpowiednie środki. Ja podchodzę do tego sportu profesjonalnie i wybrałem najkorzystnijsze warunki.
Jak to zwykle Trumna pali za sobą mosty, a dopiero pod koniec rozmowy zaczyna myśleć. Z takimi komentarzami to może zapomnieć o jeździe w naszym klubie. Mówi o Lublinie jak o obcym mieście, a chyba zapomniał, że za rok jak Opole spadnie to najprawdopodobniej powróci do "macierzystego" klubu

, chyba, że jeszcze bedzie mial jakieś inne zarzuty wobec dyrektora Siwka i tak otwarcie będzie o nich mowil w gazetach
