Gawrzyk pisze:z Twojego tekstu można wyciągnąc jeden wniosek który juz kilka razy mówiłem. Wyniki osiągnięte przez drużyne są skutkiem dobrze dobranego zespołu, a nie pracy trenera. Ale patrząc na to z drugiej strony, co takiego zrobiłby w tej sytuacji trener Kępa, skoro od trenera praktycznie nic zależy ??
Nie, ja tak radykalnego poglądu nie przedstawiłbym, bo wcale tak do końca nie uważam. Wynik drużyny jest pochodną wielu rzeczy, praca trenera także się na to składa. Choć ja akurat uważam, że... wynik drużyny mógłby być lepszy, gdyby nie... właśnie Stachyra. Moim zdaniem on wynik drużyny osłabił, bo pomimo tego co widzimy na zewnątrz, a więc baraże z drużyną z ekstraligi, mogliśmy tym składem osiągnąć więcej. A za kulisami nie jest już tak wesoło: Trumiński skonfliktowany, Jeleniewski korzysta z pomocy Kępy a nie pierwszego trenera, Śledź zawieszony, Mordel nie stawia się na mecz, Franków nie przyjeżdża regularnie na treningi, szkółka prawie leży, Dawid Stachyra zatrzymał się w miejscu . Powyższe słowa dedykuję zwłaszcza Talibowi, który uważa że jak jest wynik drużyny, to trener spełnia swoją rolę. Otóż właśnie nie.
Lubię rzeczowe porównywanie klubu żużlowego do dobrze funkcjonującej organizacyjnie i strukruralnie firmy i oto przykład: w firmie stawia się cele. By te cele zrealizować, dobiera się właściwy personel i właściwą kadrę menagerską. I to właśnie do określonego, postawionego celu dobiera się ludzi, a nie odwrotnie!!! W tym sezonie celem Motoru Lublin była pierwsza czwórka i ewentualna walka o awans (a nie sam awans!!!). Cel został osiągnięty. Ale czy to oznacza, że ten sam menager (w przypadku klubu żużlowego jest to trener) musi zostać na następny sezon w przypadku, gdy cele firmy będą inne? Nie!!! Każdy dobry zarządca powinien co ściśle obranego celu dobrać właściwego menagera. Stachyra gwarantował realizację tego celu, który został przed nim postawiony. Ale czy zagwarantuje w przyszłym roku awans? Moim zdaniem nie. Dlatego potrzeba nam nowego trenera (jak menagera w firmie).
Poza tym określmy sobie także cele przed naszym klubem: czy ma to być tylko spektakularny awans, by później mieć problemy ze skompletowaniem składu, czy awans to jedno, a uporządkowanie "kulis" to drugie? Bo nawet jeśli awansujemy w przyszłym roku, to przed sezonem 2006 znowu będziemy mieli zgryzotę, co zrobić dalej? Ściągać za duże pieniądze kogoś, by obronić e-ligę? "Kulisy" za czasów Stachyry zostały zabagnione!!! I piszmy o tym otwarcie, bo tak jest. Nawet jak awansujemy w przyszłym roku, to Stachyra pozostawia po sobie jedną wielką pustkę. Żadnych perspektyw, bo K. Kępa i R.Klimek, który zda licencję w 2006 to będzie wszystko z czym własnym będziemy mogli wystartować do sezonu w ekstraklasie. Bo zaplecze u nas leży!!! A trener jest właśnie od tego, by nie robił tylko wyniku kosztem zaniedbania całej reszty (jak w firmie: zrobić sprzedaż, by w bilansie wszystko wyglądało na plus - to trochę jak z kreatywną księgowością), tylko by robił wynik, ale i by dbał o owe "kulisy".
Stachyrze mówię: NIE!!!
lucki73

