Trener 2005

żużel w Lublinie

Kto powinien być trenerem żużlowców Motoru w sezonie 2005?

Janusz Stachyra
30
25%
Marek Kępa
60
50%
"Świeża krew" spoza Lublina
13
11%
Apoloniusz Tajner ;)
16
13%
 
Liczba głosów: 119

Wiadomość
Autor
Siwek Patataj

#77 Postautor: Siwek Patataj » 25 października 2004, o 00:09

Gawrzyk pisze:z Twojego tekstu można wyciągnąc jeden wniosek który juz kilka razy mówiłem. Wyniki osiągnięte przez drużyne są skutkiem dobrze dobranego zespołu, a nie pracy trenera. Ale patrząc na to z drugiej strony, co takiego zrobiłby w tej sytuacji trener Kępa, skoro od trenera praktycznie nic zależy ??


Nie, ja tak radykalnego poglądu nie przedstawiłbym, bo wcale tak do końca nie uważam. Wynik drużyny jest pochodną wielu rzeczy, praca trenera także się na to składa. Choć ja akurat uważam, że... wynik drużyny mógłby być lepszy, gdyby nie... właśnie Stachyra. Moim zdaniem on wynik drużyny osłabił, bo pomimo tego co widzimy na zewnątrz, a więc baraże z drużyną z ekstraligi, mogliśmy tym składem osiągnąć więcej. A za kulisami nie jest już tak wesoło: Trumiński skonfliktowany, Jeleniewski korzysta z pomocy Kępy a nie pierwszego trenera, Śledź zawieszony, Mordel nie stawia się na mecz, Franków nie przyjeżdża regularnie na treningi, szkółka prawie leży, Dawid Stachyra zatrzymał się w miejscu . Powyższe słowa dedykuję zwłaszcza Talibowi, który uważa że jak jest wynik drużyny, to trener spełnia swoją rolę. Otóż właśnie nie.

Lubię rzeczowe porównywanie klubu żużlowego do dobrze funkcjonującej organizacyjnie i strukruralnie firmy i oto przykład: w firmie stawia się cele. By te cele zrealizować, dobiera się właściwy personel i właściwą kadrę menagerską. I to właśnie do określonego, postawionego celu dobiera się ludzi, a nie odwrotnie!!! W tym sezonie celem Motoru Lublin była pierwsza czwórka i ewentualna walka o awans (a nie sam awans!!!). Cel został osiągnięty. Ale czy to oznacza, że ten sam menager (w przypadku klubu żużlowego jest to trener) musi zostać na następny sezon w przypadku, gdy cele firmy będą inne? Nie!!! Każdy dobry zarządca powinien co ściśle obranego celu dobrać właściwego menagera. Stachyra gwarantował realizację tego celu, który został przed nim postawiony. Ale czy zagwarantuje w przyszłym roku awans? Moim zdaniem nie. Dlatego potrzeba nam nowego trenera (jak menagera w firmie).

Poza tym określmy sobie także cele przed naszym klubem: czy ma to być tylko spektakularny awans, by później mieć problemy ze skompletowaniem składu, czy awans to jedno, a uporządkowanie "kulis" to drugie? Bo nawet jeśli awansujemy w przyszłym roku, to przed sezonem 2006 znowu będziemy mieli zgryzotę, co zrobić dalej? Ściągać za duże pieniądze kogoś, by obronić e-ligę? "Kulisy" za czasów Stachyry zostały zabagnione!!! I piszmy o tym otwarcie, bo tak jest. Nawet jak awansujemy w przyszłym roku, to Stachyra pozostawia po sobie jedną wielką pustkę. Żadnych perspektyw, bo K. Kępa i R.Klimek, który zda licencję w 2006 to będzie wszystko z czym własnym będziemy mogli wystartować do sezonu w ekstraklasie. Bo zaplecze u nas leży!!! A trener jest właśnie od tego, by nie robił tylko wyniku kosztem zaniedbania całej reszty (jak w firmie: zrobić sprzedaż, by w bilansie wszystko wyglądało na plus - to trochę jak z kreatywną księgowością), tylko by robił wynik, ale i by dbał o owe "kulisy".

Stachyrze mówię: NIE!!!

lucki73

Siwek Patataj

#78 Postautor: Siwek Patataj » 25 października 2004, o 00:16

Gawrzyk pisze:z Twojego tekstu można wyciągnąc jeden wniosek który juz kilka razy mówiłem. Wyniki osiągnięte przez drużyne są skutkiem dobrze dobranego zespołu, a nie pracy trenera. Ale patrząc na to z drugiej strony, co takiego zrobiłby w tej sytuacji trener Kępa, skoro od trenera praktycznie nic zależy ??


Odpowiem Gawrzyk jeszcze wprost na Twoje pytanie. Trener powinien:
- być niepodważalnym autorytetem, z którego zdaniem liczą się wszyscy zawodnicy!!!
- być dobrym taktykiem,
- powinien cementować drużynę, być wymagającym ojcem i troskliwą matką.
- być przekaźnikiem wiedzy.

I bez jaj: Stachyra nie wypełnia moim zdaniem ani jednego zadania z powyższych.

Dlaczego?
- nie jest autorytetem, skoro monolit drużyny praktycznie nie istnieje i jedni są skonfliktowani, inni olewają treningi, a inni wcale na mecze nie przyjeżdżają,
- nie jest dobrym taktykiem, bo kilka meczów po prostu zawalił taktycznie,
- nie jest wymagający, bo nikt nie robi przy nim widocznych postępów.

lucki73

Awatar użytkownika
$korzen$
Trener
Posty: 3581
Rejestracja: 6 lutego 2003, o 20:34
Lokalizacja: Lublin

#79 Postautor: $korzen$ » 25 października 2004, o 19:10

lucki73 pisze:
Dlaczego?
- nie jest autorytetem, skoro monolit drużyny praktycznie nie istnieje i jedni są skonfliktowani, inni olewają treningi, a inni wcale na mecze nie przyjeżdżają,
- nie jest dobrym taktykiem, bo kilka meczów po prostu zawalił taktycznie,
- nie jest wymagający, bo nikt nie robi przy nim widocznych postępów.

lucki73


Co do pkt.1 sam sie postaw w sytulacji chocby Knappa czy Franka. Maja w jedna strone grubo ponad 300kkm. Wiec sorry gdzie wolal bys trenowac na torze miejscowej druzyny czy zap..... (za przeproszeniem) przez pol Polski zeby przejechac kilka biegow po 2 okrazenia ?. Nie osmieszaj sie. Zaznaczam ze akurat Frankow przeginal, ale Knappa czy piszcza nie mozna winic o to ze olewaja sobie treningi. Knapp ma pod nosem Bydgoszcz i Grudziadz a Piszcz jezdzi w Angli.

Co do pkt.2 pokaz mi chociaz jeden mecz z tego sezonu w ktorym Stachyra totalnie zawalil cos taktycznie ....

Co do pkt 3 tu mnie poprostu rozlozyles na lopatki. Wnioskuje ze chodzi ci o jazde Balabucha,Wrony i reszta beztalencia. Powiedz mi jaka wine odgrywa w tym Stachyra ze oni nie dosc ze pojawiali sie na 1 treningu w ciagu 2/3 tygodni to do tego nie maja na czym jezdzic !?. Popatrz czlowieku na Klimka czy tych mlodszych, maja zapewniony sprzet przez sponsorow czy rodzicow (nie wnikam) i sa praktycznie na kazdym treningu i ODZIWO postep widac z treningu na trening. Jesli ty tego nie zauwazyles to zalecam wizyte u najblizszego okulisty.

Siwek Patataj

#80 Postautor: Siwek Patataj » 25 października 2004, o 19:24

Co do pkt.1 sam sie postaw w sytulacji chocby Knappa czy Franka. Maja w jedna strone grubo ponad 300kkm. Wiec sorry gdzie wolal bys trenowac na torze miejscowej druzyny czy zap..... (za przeproszeniem) przez pol Polski zeby przejechac kilka biegow po 2 okrazenia ?. Nie osmieszaj sie. Zaznaczam ze akurat Frankow przeginal, ale Knappa czy piszcza nie mozna winic o to ze olewaja sobie treningi. Knapp ma pod nosem Bydgoszcz i Grudziadz a Piszcz jezdzi w Angli.


A ja właśnie myślałem tylko i wyłącznie o Frankowie, a nie o Knappie czy Piszczu. I wydaje mi się, że sam zauważyłeś, że... "...akurat Franków przeginał...". To od czego jest trener, jeśli nie od przymuszenia nieroba do treningu? To co z niego za trener, skoro nie potrafi wymusić na swoim podwładnym subordynacji? W czym się ośmieszam? W tym, że dostrzegam coś, czego Ty nie umiesz dostrzec, bo nie chcesz albo nie jest Ci to wygodne?


Co do pkt.2 pokaz mi chociaz jeden mecz z tego sezonu w ktorym Stachyra totalnie zawalil cos taktycznie ....


Rozwalasz mnie przyjacielu. Nie karzę Ci mieć dobrej pamięci, wystarczy jak sięgniesz do ostatniego meczu z Falubazem. To były dobre rezerwy taktyczne? To było dobre zestawienie par? Nie mamy o czym gadać, bo coś czuję, że pro-Stachyrowski obóz reprezentujesz i zawsze będzie Ci brak obiektywizmu.


Co do pkt 3 tu mnie poprostu rozlozyles na lopatki. Wnioskuje ze chodzi ci o jazde Balabucha,Wrony i reszta beztalencia. Powiedz mi jaka wine odgrywa w tym Stachyra ze oni nie dosc ze pojawiali sie na 1 treningu w ciagu 2/3 tygodni to do tego nie maja na czym jezdzic !?. Popatrz czlowieku na Klimka czy tych mlodszych, maja zapewniony sprzet przez sponsorow czy rodzicow (nie wnikam) i sa praktycznie na kazdym treningu i ODZIWO postep widac z treningu na trening. Jesli ty tego nie zauwazyles to zalecam wizyte u najblizszego okulisty.


Pytasz się infantylnie, bo zadajesz pytanie: "...jaką winę odgrywa Stachyra, że oni nie dość że pojawiali się na 1 treningu...". Jak to jaką winę? Znowu porównam Ci to do firmy i przełożę na jej grunt: "...jaką winę odgrywa kierownik, jeśli jego pracownik nie przychodzi do pracy..."? Pojąłeś czy za trudne? Co to za trener, skoro na gówniarzach nie umie wymusić subordynacji? Co to za trener, skoro nie potrafi ich wyszkolić? Co to za trener, skoro nie umie zorganizować treningu na właściwym poziomie???

lucki73

PS. Trochę więcej obiektywizmu koledze życzę.

Awatar użytkownika
$korzen$
Trener
Posty: 3581
Rejestracja: 6 lutego 2003, o 20:34
Lokalizacja: Lublin

#81 Postautor: $korzen$ » 25 października 2004, o 20:15

lucki73 pisze:
A ja właśnie myślałem tylko i wyłącznie o Frankowie, a nie o Knappie czy Piszczu. I wydaje mi się, że sam zauważyłeś, że... "...akurat Franków przeginał...". To od czego jest trener, jeśli nie od przymuszenia nieroba do treningu? To co z niego za trener, skoro nie potrafi wymusić na swoim podwładnym subordynacji? W czym się ośmieszam? W tym, że dostrzegam coś, czego Ty nie umiesz dostrzec, bo nie chcesz albo nie jest Ci to wygodne?


Rozwalasz mnie przyjacielu. Nie karzę Ci mieć dobrej pamięci, wystarczy jak sięgniesz do ostatniego meczu z Falubazem. To były dobre rezerwy taktyczne? To było dobre zestawienie par? Nie mamy o czym gadać, bo coś czuję, że pro-Stachyrowski obóz reprezentujesz i zawsze będzie Ci brak obiektywizmu.


Pytasz się infantylnie, bo zadajesz pytanie: "...jaką winę odgrywa Stachyra, że oni nie dość że pojawiali się na 1 treningu...". Jak to jaką winę? Znowu porównam Ci to do firmy i przełożę na jej grunt: "...jaką winę odgrywa kierownik, jeśli jego pracownik nie przychodzi do pracy..."? Pojąłeś czy za trudne? Co to za trener, skoro na gówniarzach nie umie wymusić subordynacji? Co to za trener, skoro nie potrafi ich wyszkolić? Co to za trener, skoro nie umie zorganizować treningu na właściwym poziomie???

lucki73

PS. Trochę więcej obiektywizmu koledze życzę.


Czlowieku wrzucasz na Frankowa masz do tego prawo, ale zauwaz ze najczesciej te olewanie treningow rownalo sie startowi w niemieckiej lidze, wiec sorry jesli uwazasz ze trening jest pozyteczniejszy niz zawody to nie mamy o czym rozmawiac. A co do nieobecnosci w srody czy piatki nie mam pojecia dlaczego, moze sobie olal, ale w czwartki praktycznie co tydzien startowal w Niemieckiej lidze.

Co do meczu z falubarzem, moze uwazasz ze zestawienie w parze Piszcza i Knappa ktorzy blokowali by sie nawzajem bylo by lepsze :lol: ? albo Karlssona z Jeleniewskim ktorego Peter oczywiscie by "asekurowal" :D .
A o poczanyniach pary Frankow-Truminski wogole nie bede wspominal. Wiec wedlug mnie nie masz podstaw zeby zarzucac blad Stachyrze akurat w tym meczu.

Jesli chodzi o mlodziez, wlasnie jak Stachyra moze ich zmusic do jazdy jak oni po prostu najzwyczajniej w swiecie NIE MAJA NA CZYM JECHAC NIE POJMUJESZ tego ?. Jeszcze raz przytocze Klimka, trenuje non stop, sprzet ma i efekty widac golym okiem. Wiec jesli chodzi o Wrony,Balabuchy o jakim kolwiek szkoleniu nie ma i nie bedzie mowy !. Idac twoim tokiem myslenia to Stachyra powinnien wyjac portfel z kieszeni i kazdemu zapewnic sprzet.

Co do obiektywizmu, zawsze jestem obiektywny, polemizuje z toba gdyz uwazam ze nie masz racji :P

Siwek Patataj

#82 Postautor: Siwek Patataj » 25 października 2004, o 20:44


Czlowieku wrzucasz na Frankowa masz do tego prawo, ale zauwaz ze najczesciej te olewanie treningow rownalo sie startowi w niemieckiej lidze, wiec sorry jesli uwazasz ze trening jest pozyteczniejszy niz zawody to nie mamy o czym rozmawiac. A co do nieobecnosci w srody czy piatki nie mam pojecia dlaczego, moze sobie olal, ale w czwartki praktycznie co tydzien startowal w Niemieckiej lidze.


Po wynikach towarzysza Frankowa w naszym zespole widać jednak, że chyba "Deutch-treningi" nie przynosiły rezultatu. Ja na miejscu Stachyry, najzwyczajniej w świecie zakazałbym Frankowowi wożenia się po niemieckich torach, skoro nie potrafi w należyty sposób wywiązać się ze swoich obowiązków w polskim klubie.

Co do meczu z falubarzem, moze uwazasz ze zestawienie w parze Piszcza i Knappa ktorzy blokowali by sie nawzajem bylo by lepsze :lol: ? albo Karlssona z Jeleniewskim ktorego Peter oczywiscie by "asekurowal" :D .
A o poczanyniach pary Frankow-Truminski wogole nie bede wspominal. Wiec wedlug mnie nie masz podstaw zeby zarzucac blad Stachyrze akurat w tym meczu.


Po pierwsze: uciekłeś od nakreślonego przeze mnie problemu nieudacznych rezerw taktycznych w tym meczu (Falubaz-Motor). Ale wiem dlaczego uciekłeś od tego tematu. To proste. Bo rzeczywiście Stachyra jak nowicjusz rozegrał ten mecz taktycznie.
Po drugie: pisałem dwadzieścia razy o tym, że wg mnie najwłaściwsze byłoby zestawienie par w następujący sposób: Karlsson-Knapp, Piszcz-Franków, Trumna-Jeleń. A nędze tych par, które zestawił Stachyra, było widać gołym okiem i przed meczem wiedziałem, że to będzie jedna wielka kiszka. Bo zamiast nastawić się na ofensywę, on nastawił się na remisy w biegach. Ale ok, to nie ja jestem trenerem, ja jestem tylko malutkim kibicem, który pewnie o zestawianiu par pojęcia nie ma.

Poza tym piszesz sam, że błędem byłoby zestawienie pary Piszcz-Knapp. A ja się pytam: kto zestawił taką parę na mecz Motor-Falubaz?

Więc zdecyduj się proszę: dobrze ten Stachyra zestawia te pary czy źle, bo trochę się chyba zapętliłeś?

Jesli chodzi o mlodziez, wlasnie jak Stachyra moze ich zmusic do jazdy jak oni po prostu najzwyczajniej w swiecie NIE MAJA NA CZYM JECHAC NIE POJMUJESZ tego ?. Jeszcze raz przytocze Klimka, trenuje non stop, sprzet ma i efekty widac golym okiem. Wiec jesli chodzi o Wrony,Balabuchy o jakim kolwiek szkoleniu nie ma i nie bedzie mowy !. Idac twoim tokiem myslenia to Stachyra powinnien wyjac portfel z kieszeni i kazdemu zapewnic sprzet.


Albo się jest trenerem z prawdziwego zdarzenia, albo się jest trenerem "malowanym". Jeśli Stachyrze odpowiada rola trenera, który nie ma na nic wpływu, to jego sprawa. Ale ja nie zamierzam na nim zostawiać suchej nitki.

I powtórzę po raz enty: nie przeczę, że do chwili obecnej Stachyra jako trener po części wystarczał. Udało się realizować zadania postawione przed zespołem. I chwała mu za to. Ale reszta to niestety syf:
- konlikt z TrumnÄ…,
- Jeleń znajduje sobie nowego "guru",
- Franek olewa treningi,
- Śledź i Mordel nie przyjeżdża na mecz i zostają zawieszeni,
- Dawid nie robi postępów,
- szkółka leży, oprócz Kacpra, do którego Stachyra ręki nie przyłożył nikt nie zdał w tym roku egzaminu na licencję.

Do czego Ty chcesz mnie przekonać???

Wiesz co zrobiłby w takim przypadku trener z prawdziwego zdarzenia, a za takiego uważam choćby Marka Cieślaka? Albo podałby się do dymisji, albo rozpier***ił by to towarzystwo w drobny mak, bo na takie ośmieszanie się nie pozwoliłby sobie, by ktoś robił z niego idiotę. A Stachyra jak widać takim właśnie "malowanym" trenerem jest, skoro prawie z całym zespołem (poza Piszczem, Karlssonem) są jakieś problemy.

Co do obiektywizmu, zawsze jestem obiektywny, polemizuje z toba gdyz uwazam ze nie masz racji :P


:-) :-) :-) To, że Tobie wydaje się, że jesteś obiektywny jest... subiektywne przyjacielu :-) :-) :-), niestety.

lucki73

Awatar użytkownika
$korzen$
Trener
Posty: 3581
Rejestracja: 6 lutego 2003, o 20:34
Lokalizacja: Lublin

#83 Postautor: $korzen$ » 25 października 2004, o 21:16

lucki73 pisze:


Po wynikach towarzysza Frankowa w naszym zespole widać jednak, że chyba "Deutch-treningi" nie przynosiły rezultatu. Ja na miejscu Stachyry, najzwyczajniej w świecie zakazałbym Frankowowi wożenia się po niemieckich torach, skoro nie potrafi w należyty sposób wywiązać się ze swoich obowiązków w polskim klubie.


Po pierwsze: uciekłeś od nakreślonego przeze mnie problemu nieudacznych rezerw taktycznych w tym meczu (Falubaz-Motor). Ale wiem dlaczego uciekłeś od tego tematu. To proste. Bo rzeczywiście Stachyra jak nowicjusz rozegrał ten mecz taktycznie.
Po drugie: pisałem dwadzieścia razy o tym, że wg mnie najwłaściwsze byłoby zestawienie par w następujący sposób: Karlsson-Knapp, Piszcz-Franków, Trumna-Jeleń. A nędze tych par, które zestawił Stachyra, było widać gołym okiem i przed meczem wiedziałem, że to będzie jedna wielka kiszka. Bo zamiast nastawić się na ofensywę, on nastawił się na remisy w biegach. Ale ok, to nie ja jestem trenerem, ja jestem tylko malutkim kibicem, który pewnie o zestawianiu par pojęcia nie ma.

Poza tym piszesz sam, że błędem byłoby zestawienie pary Piszcz-Knapp. A ja się pytam: kto zestawił taką parę na mecz Motor-Falubaz?

Więc zdecyduj się proszę: dobrze ten Stachyra zestawia te pary czy źle, bo trochę się chyba zapętliłeś?



Albo się jest trenerem z prawdziwego zdarzenia, albo się jest trenerem "malowanym". Jeśli Stachyrze odpowiada rola trenera, który nie ma na nic wpływu, to jego sprawa. Ale ja nie zamierzam na nim zostawiać suchej nitki.

I powtórzę po raz enty: nie przeczę, że do chwili obecnej Stachyra jako trener po części wystarczał. Udało się realizować zadania postawione przed zespołem. I chwała mu za to. Ale reszta to niestety syf:
- konlikt z TrumnÄ…,
- Jeleń znajduje sobie nowego "guru",
- Franek olewa treningi,
- Śledź i Mordel nie przyjeżdża na mecz i zostają zawieszeni,
- Dawid nie robi postępów,
- szkółka leży, oprócz Kacpra, do którego Stachyra ręki nie przyłożył nikt nie zdał w tym roku egzaminu na licencję.

Do czego Ty chcesz mnie przekonać???

Wiesz co zrobiłby w takim przypadku trener z prawdziwego zdarzenia, a za takiego uważam choćby Marka Cieślaka? Albo podałby się do dymisji, albo rozpier***ił by to towarzystwo w drobny mak, bo na takie ośmieszanie się nie pozwoliłby sobie, by ktoś robił z niego idiotę. A Stachyra jak widać takim właśnie "malowanym" trenerem jest, skoro prawie z całym zespołem (poza Piszczem, Karlssonem) są jakieś problemy.

Co do obiektywizmu, zawsze jestem obiektywny, polemizuje z toba gdyz uwazam ze nie masz racji :P


:-) :-) :-) To, że Tobie wydaje się, że jesteś obiektywny jest... subiektywne przyjacielu :-) :-) :-), niestety.

lucki73


No coz tutaj sie zgodze, Frankow zaprezentowals ie poniej oczekiwan, ale czy ty naprawde uwazasz ze krecenie 2 kolek na treningu jest lepszy niz turniej w Niemczech ? Wez pod uwage to ze moze Frankow po prostu mial nieudany sezon wogole okolicznosci przez ktore znalazl sie w naszym klubie mowia same za siebie. Nikt od niego wielkich rzeczy nie oczekiwal, mial przeciez tez dobre spotkania !. Jesli chodzi o treningi najlepiej na tym to zakonczmy, ty masz swoje zdanie ja swoje a jak naprawde bylo z Frankowem to i tak zapewne sie nie dowiemy.

Wspomniales o rezerwach taktycznych, przytocze tutaj spotkanie rewanzowe. Nie pamietam ktory to byl dokladnie bieg, ale beznadziejny Frankow i Piszcz zostali zastapienie przez mimo wszystko walcznego Knappa i Truminskiego ktory wczesniej wygral bieg, wiec sorry jaka ty tutaj widzisz pomylke ze strony Stachyry ? Moze lepiej bylo by zeby jechal Piszcz i Frankow ktorzy wszystko wczesniej dostali 1:5 ?.

Jesli chodzi o Stachyre, jeszcze raz powtorze ! co mial zrobic skoro jego mlodzi podopieczni nie mieli na czym trenowac, mieli wziasc z piwnicy rower i "scigac" sie na rowerach ?. Sam Cieslak watpie zeby cos z tym zrobil, chyba ze ma tyle kasy ze kupil by do skzolki pare motocykli w co chyba obydwaj nie wierzymy.

Co do Trumny, nigdy nie darzyli sie sympatia ale czy to tylko i wylacznie wina Janusza?. Pamietam jeszcze bodajze 3 lata temu w 2 lidze przed meczem bodajze z Krosnem. Trumna rywalizowal o miejsce z Przygodzkim, przegrywal praktycznie kazdy bieg i przegral ta rywalizacje. Pozniej chodzil z godzine po treningu i zalil sie kazdemu po kolei jaki to on jest poszkodowany, nie dziwie sie ze Stachyra nie wytrzymuje. To samo bylo w tym sezonie tylko w miejsce Przygodzkiego wstaw Mordela a w miejsce Krosna wstaw Gorzow.

Sledz i Mordel nie przyjezdzaja na mecz mimo powiadomienia, gdzie tutaj upatrujesz wine stachyry, niestety takich mielismy zawodowcow w zespole.

Dawid nie robi postepow, wina raczej kontuzji a nie Stachyry, juz 2 sezon z rzedu w momencie kiedy Dawid zaczyna jechac dopada go kontuzja.

Szkolka lezy bo:
-nie ma kasy
- nie ma talentow
NIE MA SPRZETU !

Jesli Stachyra jest takim cymbalem to dlaczego nadal nie kisimy sie w 2 lidze walczac z Wanda Krakow o zaszczytne miejsce przedostatniej druzyny w Polsce ?

Awatar użytkownika
Jasiek_Sydney
Posty: 88
Rejestracja: 23 sierpnia 2004, o 02:18
Lokalizacja: Sydney
Kontakt:

#85 Postautor: Jasiek_Sydney » 26 października 2004, o 07:39

Z wychowankow Janusza Stachyry nalezy dodac jeszcze
m.in. dobrze Wam znanego Karola Barana. :)

A z seniorami to jest tak, ze na nich nigdy nie ma bata.
Jak ktos jest na kontrakcie zawodowym i nie ma w nim
nic odnosnie stawiania sie na treningach, to tak naprawde
zawodnik nie ma takiego obowiazku. Seniorzy maja swoje
przyzwyczajenia i nawet najlepszy trener nic temu nie
zaradzi.

A moze chcecie rzeszowianina Grzegorza K.? :wink:
Regards from Sydney
Jasiek

Awatar użytkownika
Lublin_Fan
Zawodowiec
Posty: 1369
Rejestracja: 26 sierpnia 2002, o 18:10
Lokalizacja: Lublin

#86 Postautor: Lublin_Fan » 26 października 2004, o 11:02

Lucki czytając twoje posty mam wrażenie, że świadomość urwała ci sie w marcu i powróciła dopiero na baraże. Praktycznie nie ma argumentu, który zgadzałby sie z prawdą.

- konlikt z TrumnÄ…,

A z kim ten człowiek nie ma konfliktu? W Opolu mieli go dość. W Warszawie również. W tym roku daliśmy mu szansę to niemal od zaraz stworzył kilka konfliktowych sytuacji. Pamiętam taką, która miała miejsce chyba przed meczem z Gdańskiem. Kolega przeprowadzał wywiad z Trumną, który stwierdził, że z dnia na dzień robi sie spokojniejszy. Nazajutz na treningu seba chciał bić Jelenia. Dzień póżniej szarpanina z prezesem LKP. Mieliśmy wtedy śmiechu :) A przypomnie tylko, że w pierwszym meczu nowego sezonu gwiazdorek nie wystąpi bo ma kare za niesportowe zachowanie w zielonej.
Gdzie tu wina Stachyry?

- Jeleń znajduje sobie nowego "guru",

Pamiętam doskonale jak Stachyra mówił, że nie ma już zdrowia bo on ciągle tłumaczy a tamten i tak swoje. A inna kwestia... czy jest zabronione pytać o rady kogoś innego niż trener?

- Franek olewa treningi,

Temat rzeka, nijak nie zwiÄ…zany z trenerem

- Śledź i Mordel nie przyjeżdża na mecz i zostają zawieszeni,

J.w.

- Dawid nie robi postępów,

J.w. Przy czym Dawid złapał już kilka poważnych kontuzji, które niestety źle wpłynęły na jego forme. Jednak myśle, że na wiosne będzie lepiej bo konkurencja ze strony Kacpa wymusi na Dawidze ofenzywną jazdę. Inaczej koniec zabawy w żużel

- szkółka leży, oprócz Kacpra, do którego Stachyra ręki nie przyłożył nikt nie zdał w tym roku egzaminu na licencję.

Bo nie było komu zdawać. Trzeba czekać aż chłopaki podrosną. Jazda Klimka i Michała Bałabucha jest obiecująca. Do Kacpra Janusz ręki nie przyłożył i nie przyłoży bo Marek mu na to nie pozwolił.


A odnośnie naszych byłych juniorów czyli Kosiński, Wrona i Szymek Bałabuch. To, że skończyli kariery to wina tylko i wyłącznie klubu. Bo skoro nie wysyła sie ich na prawie żadne zawody ani nie pomaga sie sprzętowo to żaden junior nie będzie robił postępów.


Pozdr.

Awatar użytkownika
Gelo
Leszek Demski
Posty: 15538
Rejestracja: 23 września 2002, o 12:11
Lokalizacja: Lublin

#87 Postautor: Gelo » 26 października 2004, o 12:22

Dawid nie robi postępów,

J.w. Przy czym Dawid złapał już kilka poważnych kontuzji, które niestety źle wpłynęły na jego forme. Jednak myśle, że na wiosne będzie lepiej bo konkurencja ze strony Kacpa wymusi na Dawidze ofenzywną jazdę. Inaczej koniec zabawy w żużel [/quote]
Ja podejrzewam, że jednak to drugie. Paradoksalnie firmowym tekstem trenera jest "ministranci nie jeżdża na żużlu". Niestety, ale Dawid jest takim ministrantem. Skoro łapie kontuzje i potem dochodzi do siebie kilka miesięcy, znaczy, że ma miękką psychikę, ktora nie pasuje do tego sportu. W tym sporcie trzeba być twardzielem, a to chyba jest dla Dawida nie do przeskoczenia. Przykre jest to, że ludzie związani z klubem piszą "za wcześnie na oceny" itd itd, bo to podważa kompetencje co niektórych. Nie trzeba być wielkim znawcą żeby widzieć, że z Dawida raczej nie będzie żużlowca. I trzeba się z tym pogodzić.

Awatar użytkownika
Gelo
Leszek Demski
Posty: 15538
Rejestracja: 23 września 2002, o 12:11
Lokalizacja: Lublin

#89 Postautor: Gelo » 26 października 2004, o 12:28

Gawrzyk pisze:jeszcze gorzej było z Piszczem. tez go wszyscy przekreslili na poczatku.

Ja nie przekreślałem Piszczyka na początku. A w przypadku Dawida trudno mowic o początkach - on już jezdzi parę lat.

Siwek Patataj

#90 Postautor: Siwek Patataj » 26 października 2004, o 13:22

Lublin_Fan pisze:Lucki czytając twoje posty mam wrażenie, że świadomość urwała ci sie w marcu i powróciła dopiero na baraże. Praktycznie nie ma argumentu, który zgadzałby sie z prawdą.

- konlikt z TrumnÄ…,

A z kim ten człowiek nie ma konfliktu? W Opolu mieli go dość. W Warszawie również. W tym roku daliśmy mu szansę to niemal od zaraz stworzył kilka konfliktowych sytuacji. Pamiętam taką, która miała miejsce chyba przed meczem z Gdańskiem. Kolega przeprowadzał wywiad z Trumną, który stwierdził, że z dnia na dzień robi sie spokojniejszy. Nazajutz na treningu seba chciał bić Jelenia. Dzień póżniej szarpanina z prezesem LKP. Mieliśmy wtedy śmiechu :) A przypomnie tylko, że w pierwszym meczu nowego sezonu gwiazdorek nie wystąpi bo ma kare za niesportowe zachowanie w zielonej.
Gdzie tu wina Stachyry?

- Jeleń znajduje sobie nowego "guru",

Pamiętam doskonale jak Stachyra mówił, że nie ma już zdrowia bo on ciągle tłumaczy a tamten i tak swoje. A inna kwestia... czy jest zabronione pytać o rady kogoś innego niż trener?

- Franek olewa treningi,

Temat rzeka, nijak nie zwiÄ…zany z trenerem

- Śledź i Mordel nie przyjeżdża na mecz i zostają zawieszeni,

J.w.

- Dawid nie robi postępów,

J.w. Przy czym Dawid złapał już kilka poważnych kontuzji, które niestety źle wpłynęły na jego forme. Jednak myśle, że na wiosne będzie lepiej bo konkurencja ze strony Kacpa wymusi na Dawidze ofenzywną jazdę. Inaczej koniec zabawy w żużel

- szkółka leży, oprócz Kacpra, do którego Stachyra ręki nie przyłożył nikt nie zdał w tym roku egzaminu na licencję.

Bo nie było komu zdawać. Trzeba czekać aż chłopaki podrosną. Jazda Klimka i Michała Bałabucha jest obiecująca. Do Kacpra Janusz ręki nie przyłożył i nie przyłoży bo Marek mu na to nie pozwolił.


A odnośnie naszych byłych juniorów czyli Kosiński, Wrona i Szymek Bałabuch. To, że skończyli kariery to wina tylko i wyłącznie klubu. Bo skoro nie wysyła sie ich na prawie żadne zawody ani nie pomaga sie sprzętowo to żaden junior nie będzie robił postępów.


Pozdr.


To ja mam tylko jedno pytanie: od czego do cholery jest trener? . Wytłumaczcie mi proszę, bo może tępy jestem i nie umiem zrozumieć, że w naszym lubelskim grajdołku zadania stawiane przed trenerem są po prostu inne niż w innych ośrodkach żużlowych.

Bo z powyższych wpisów wynika, że:

- trener nie ponosi odpowiedzialności za niesubordynację swoich podopiecznych (i w zasadzie nikt jej nie ponosi, bo przecież z seniorami nikt sobie nie umie poradzić, czy tak?)

- trener nie jest rozliczany za niedociągnięcia w szkoleniu młodzieży (bo jedni nie mają na czym jeździć a inni są za młodzi- czy coś takiego). A ja mam pytanie, kto powinien robić rekrutację co rok? Siwek czy Stachyra?

- trener ani nikt inny nie odpowiada przed Zarządem czy też Dyrektorem klubu za wybryki poszczególnych zawodników - chodzi mi o Trumnę.

Jeśli trener jest li tylko od zestawienia par i poprowadzenia meczu, to napiszcie mi to wprost a ja przemodeluję swoje myślenie, bo widzę, że 30 lat żyję w nieświadomości. Bo ja zawsze myślałem, że trener to taki facet, z dużym autorytetem, niemal jak ojciec, który przekaże wiedzę, wychowa, pochwali, opier**li jak trzeba, będzie wymagał, pójdzie z zawodnikami na piwo by trochę skonsolidować drużynę etc.
Ale może w żużlu trener jest tylko od wpisywania go do programu.

Uprzejmie proszę o wyłożenie mi tego jak tępemu chłopu.

lucki73

Awatar użytkownika
Lublin_Fan
Zawodowiec
Posty: 1369
Rejestracja: 26 sierpnia 2002, o 18:10
Lokalizacja: Lublin

#91 Postautor: Lublin_Fan » 26 października 2004, o 14:09

Widze Lucki, że "twój" trener to jakaś nadprzyrodzona postać, wokół której krążą legendy o mestwie, odwadze i wiedzy :)

Nie ma takich.
- trener nie ponosi odpowiedzialności za niesubordynację swoich podopiecznych (i w zasadzie nikt jej nie ponosi, bo przecież z seniorami nikt sobie nie umie poradzić, czy tak?)

Truminski jest typem człowieka, który wszędzie narobi burdelu. Franków to krętacz i leń. W każdym klubie pozostawiał po sobie syf. O Śledziu i Mordelu nawet nie ma co mówić. Mając takich podopiecznych cięzko jest cokolwiek zrobić. Jednak 3 sezon z rzędu trener spełnił swoje zadanie.

- trener nie jest rozliczany za niedociągnięcia w szkoleniu młodzieży (bo jedni nie mają na czym jeździć a inni są za młodzi- czy coś takiego). A ja mam pytanie, kto powinien robić rekrutację co rok? Siwek czy Stachyra?

No to przecież co jakiś czas na meczach spiker informuje o naborze do szkółki. Paru chłopaków teraz jeździ. Trzeba troche czasu. Niech najpierw zdarzą licencje i pojeźdzą trochę. Nie można krytykować w tej kwestii Janusza już teraz bo niby jakim prawem? A na pytanie czy Siwek czy Stachyra sam sobie potrafisz odpowiedzieć
- trener ani nikt inny nie odpowiada przed Zarządem czy też Dyrektorem klubu za wybryki poszczególnych zawodników - chodzi mi o Trumnę.

Oni nie są dziećmi. Czy winą kogokolwiek innego niż Sebastiana było zerwanie taśmy na barażu w Zielonej? Każdy odpowada za siebie. Kwestie nadpobudliwości i braku kultury wynosi się z domu. Jak chłop ma coś koło 25 lat to ciężko jest jego charakter zmienić. Ale rozumiem, że wszystko jest winą Janusza. 8)
Jeśli trener jest li tylko od zestawienia par i poprowadzenia meczu, to napiszcie mi to wprost a ja przemodeluję swoje myślenie

Nie prawda :) W Lublinie kwestie ustalenia składu i zmian to niekończący sie targ miedzy Stachyrą, Siwkiem i czasami Ziółkowskim :D


Ja nie mam zamiaru bronić Janusza i nawet nie to jest moim celem. Po prostu wytykasz Stachyrze błędy, których nie popełnił i na które wpływu nie miał. Zastanów się jak mógł postępować inny trener, gdyby miał przed sobą dokładnie takie same sytuacje jakie zaistniały u nas w minionym sezonie.


Pozdr.

Awatar użytkownika
$korzen$
Trener
Posty: 3581
Rejestracja: 6 lutego 2003, o 20:34
Lokalizacja: Lublin

#92 Postautor: $korzen$ » 26 października 2004, o 14:12

lucki73 pisze:
- trener nie ponosi odpowiedzialności za niesubordynację swoich podopiecznych (i w zasadzie nikt jej nie ponosi, bo przecież z seniorami nikt sobie nie umie poradzić, czy tak?)


W pewnym stopniu sam sobie odpowiedziales, kazdy nasz senior mial kontrakt ZAWODOWY ! wiec wszystkim zajmuje sie sam, myslisz ze ma jakis sens trzymanie Franka czy Knappa na smyczy ? Przyniesie to tylko kolejne konflikty a nic dobrego. I do tego kontrakt zawodowy jest tak skonstruowany ze za swoje wyniki odpowada zawodnik, nie trener, wiec jesli taki Frankow nie przyjedzie na trening i nie spasuje sie z torem, to na zawodach da d... i nic nie zarobi, proste. Tylko szkoda ze jednak bardzo czesto traci na tym takze klub :?


- trener nie jest rozliczany za niedociągnięcia w szkoleniu młodzieży (bo jedni nie mają na czym jeździć a inni są za młodzi- czy coś takiego). A ja mam pytanie, kto powinien robić rekrutację co rok? Siwek czy Stachyra?


Jeszcze raz powtarzam wes pod uwage wszystkie okolicznosci !, wszelkie niedociagniecia typu brak sprzetu itp. jest nie wina jego a klubu (nie ma jak zapewnic sprzetu) badz samego zawodnika ktory nie posiada funduszy a co za tym idzie sprzetu zeby startowac. Przeanalizuj to i napewno w koncu dojdziesz do pewnych wnioskow.


- trener ani nikt inny nie odpowiada przed Zarządem czy też Dyrektorem klubu za wybryki poszczególnych zawodników - chodzi mi o Trumnę.


w Jaki sposob stachyra czy inny trener ma odpowiadac za debilizm jednego ze swoich podopiecznych ?, w takich sytulacjach jak wybryki Truminskiego przed Zarzadem odpowiada tylko sam zainteresowany, co ma do tego trener ?

Awatar użytkownika
pola
Posty: 17
Rejestracja: 14 września 2004, o 10:55
Lokalizacja: Lublin

#93 Postautor: pola » 26 października 2004, o 14:17

Gawrzyk pisze:Ma zakmnąc stadion na kłodke i gnać cierpem na komende z wnioskiem o doprowadzenie Franka siła na stadion ?


:lol: Eee Gawrzyk nie podejrzewalam Cie o takie upodobania muzyczne..
Przepraszam, ale jakos mnie to rozbawilo..Gawrzyk i hip-hop :lol:

Awatar użytkownika
Scream
Junior
Posty: 318
Rejestracja: 14 sierpnia 2002, o 10:38
Lokalizacja: Lublin

#94 Postautor: Scream » 26 października 2004, o 15:00

Niestety Dawid nie robi postepow a jego jazda kompletnie sie nie zmienia. Wg mnie jezeli on ma rzeczywiscie papiery na jazde to jedynym ratunkiem dla niego jest zmiana trenera. On musi uslyszec kilka wskazowek od kogos kto patrzy na jego jazde zupelnie z boku... Osobiscie niestety nie wroze Dawidowi postepow w nastepnym sezonie. Jest w stanie wygrac jeden bieg w meczu jak dobrze wyjdzie ze startu ale tylko tyle i nic poza tym.
Obrazek

harry
Trener
Posty: 4753
Rejestracja: 14 kwietnia 2003, o 11:14

#95 Postautor: harry » 26 października 2004, o 16:49

pola pisze:
Gawrzyk pisze:Ma zakmnąc stadion na kłodke i gnać cierpem na komende z wnioskiem o doprowadzenie Franka siła na stadion ?


:lol: Eee Gawrzyk nie podejrzewalam Cie o takie upodobania muzyczne..
Przepraszam, ale jakos mnie to rozbawilo..Gawrzyk i hip-hop :lol:

Ej coś przegapiłem. Nooo Gawrzyku widzę, że i Tobie się to spodobało :lol: 8)

Siwek Patataj

#97 Postautor: Siwek Patataj » 26 października 2004, o 19:57

Konrad, Gawrzyk, Korzeń,

Staram się Was zrozumieć. Ale nie potrafię. Chyba trochę jestem skrzywiony zawodowo. Przez kilka dobrych ostatnich lat miałem przyjemność być takim "trenerem" w dużej firmie finansowej i poznać profesjonalne zasady działania takiego "zespołu". I jest dla mnie niewyobrażalne, że trener (menager) może:

- mieć skonfliktowany personel (zespół),
- nie dbać długofalowo o wyniki zespołu (nie prowadzić szkolenia nowego narybku, zwalając winę na brak pieniędzy, czy też brak umiejętności młodych zawodników),
- mieć niesubordynowany personel, który nie stawia się na treningach (w przypadku firmy szkoleniach), albo nie przyjeżdża na mecze (w przypadku firmy na negocjacje handlowe na przykład).

Sorry, wybaczcie, ale to dla mnie partyzantka, to co prezentuje Stachyra. Dla mnie wobec powyższego co piszecie, to nie jest trener.

Piszesz Konrad, że mam fantazje na temat idealnego trenera. To nie fantazje, tylko dążenie do profesjonalizmu. Bo firma (w tym przypadku Motor Lublin), powinna działać profesjonalnie. Trener ma spełniać funkcje trenera, a nie marionetki, która bezradnie rozkłada ręce, jak fajfus Franków mówi że nie przyjedzie na trening, bo ma za daleko. To nie trener, tylko... ciotka, która swoją bezradność stara się tłumaczyć zawodowstwem personelu. Ok, jeśli zawodnik jest dobry (w przypadku firmy jeśli pracownik jest profesjonalny), to nie musi trenować (w przypadku firmy nie musi stawiać się na szkoleniach). Ale jeśli cieniuje, tak jak Franków, to psim obowiązkiem trenera jest wymusić na zawodniku albo stawianie się na treningach (co spowoduje zwyżkę formy), albo... zrezygnować z funkcji, no chyba, że tak jak w przypadku Stachyry, chce być "malowanym" trenerem.

Przyjaciele, powiem Wam tak: gdyby mój pracownik był cienki i powiedział, że nie przyjechał na szkolenie, bo ma za daleko, to następnego dnia na jego biurku leżałoby zwolnienie dyscyplinarne z pracy. I basta. Nie byłoby rozmowy, w ogóle. A to, że Franków nie przyjeżdżał na treningi, że Śledź i Mordel nie stawili się na meczu to nie świadczy li tylko źle o nich samych, ale także o samym Stachyrze, który wykazał swoją nieporadność. Albo trener jest trenerem i ma wśród zawodników poważanie i szacunek, albo jest Stachyrą, którego zawodnicy olewają. Ja nie pozwoliłbym sobie na wpasowanie mnie w taką sytuację, że jestem trenerem i nie mam wpływu na to co się dzieje w drużynie. To powiedzcie mi panowie: kto decyduje w końcu o losach tej drużyny? Ma ktoś tam głos decydujący, czy drużyna jest pozostawiona samopas i tylko od dobrej woli pracowników (zawodników) zależy czy pojawią się na treningu, na meczu i czy będą osiągali dobre wyniki?

Ale widzę wobec powyższych słów, którymi krytykujecie moje poglądy, że działamy (Motor Lublin) jak klub pełen partyzantów, a nie profesjonalistów. Dla mnie niewyobrażalne jest, że trener nie umie okiełznać "psychicznego" Trumińskiego, albo lider zespołu pod koniec sezonu po prostu olewa sobie drużynę ciepłym moczem i nie przyjeżdża na mecz i kończy karierę. Umiecie wyobrazić sobie coś takiego we Wrocławiu, Częstochowie albo Toruniu? Widzicie ten rozdźwięk w profesjonaliźmie, a w zasadzie jego braku u nas w Lublinie?

Mnie chodzi tylko o jedno: wiem że tylko profesjonalne działanie przyniesie długofalowy efekt. Bronicie Stachyrę tłumacząc go, że on nie ma na nic wpływu. To wiecie co? Jeśli on nie ma na nic wpływu, to... nie powinien w ogóle przyjmować posady trenera. Bo ja bym tak zrobił. Jeśli nie miałbym wpływu na działania mojego zespołu, bo miałbym bandę indywidualistów, z których każdy "kroi" tak jak mu się chce, a nie tak jak ja mu każę (z racji wykonywania funkcji nadzorczej), to natychmiast zrezygnowałbym z pełnienia funkcji kierowniczej, a nie robiłbym z siebie nieudacznika i tłumaczyłbym się brakiem legitymacji do pełnienia takiej funkcji.

Powtórzę więc jeszcze raz: Stachyra zrobił dużo, ale dużo też spieprzył. I jeśli mamy wejść do ekstraligi, to nie ma miejsce na zabawę w harcerzy, tylko trzeba profesjonalnie podejść do tematu i zatrudnić kogoś kto:

- będzie w stanie zmobilizować zawodników i utrzymać ich w ryzach,

- będzie w stanie wyszkolić nowy narybek, a nie kupować co rok Frankowów, którzy olewają zespół,

- będzie w stanie okiełznać niezrównoważonego Trumińskiego, idąc choćby z nim na piwo, do burdelu czy gdziekolwiek indziej, by zrozumiał, że drużyna to monolit, a nie banda indywidualnych Trumińskich.

Zgadzacie się, czy znowu uważacie mnie za dziwaka? :-)

lucki83

Awatar użytkownika
mikas
Trener
Posty: 3292
Rejestracja: 27 kwietnia 2003, o 15:01
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#98 Postautor: mikas » 26 października 2004, o 20:17

Lucki wszystko ładnie pięknie tylko nie bierzesz pod uwagę ze w takiej dyscyplinie sportu jak zuzel nie ma na rynku zawodników na pęczki a tym bardziej zawodników dobrych i to jeszcze w trakcie sezonu, więc nie jest tak łatwo zrezygnowac z kogos w trakcie sezonu bo nie stawia sie na treningi itd. Prowadząc firme na jedno stanowisko Twojego podwładnego jest na zawołanie 10 chętnych z takimi samymi albo podobnymi kwalifikacjami, w zuzlu tego niie ma. I nie mozna sobie pozwolic w trakcie sezonu na strate zawodników i ich zwalnianie.
Według mnie błąd popełniono przy konstruowaniu kontraktów gdzie za takie wybryki nie było prawdopodobnie odpowiednio wysokich kar finansowych lub nie były one egzekwowane. A drugi błąd to był brak rywalizacji w drużynie o miejsce w składzie.
I do tego trener nic nie ma,więc Twoje uwagi są w dużym stopniu skierowane chyba nie pod ten adres.
MOTOR LUBLIN
Obrazek

Awatar użytkownika
$korzen$
Trener
Posty: 3581
Rejestracja: 6 lutego 2003, o 20:34
Lokalizacja: Lublin

#100 Postautor: $korzen$ » 26 października 2004, o 21:26

Staram się Was zrozumieć. Ale nie potrafię. Chyba trochę jestem skrzywiony zawodowo. Przez kilka dobrych ostatnich lat miałem przyjemność być takim "trenerem" w dużej firmie finansowej i poznać profesjonalne zasady działania takiego "zespołu".


Lucki, zakladam ze firma o ktorej mowisz jest w pelni profesjonalna. Niestety nie odkryje Ameryki jesli powiem ze 2/3 klubow i cale te za.... Gksz to Amatorszczyzna, widze masz pojecie o zuzlu wiecz odrazu szczaisz o jakie kwestie chodzi. Wiec porownywanie klubu zuzlowego z taka firma jak przez ciebie wymieniona nie ma sensu, klubom zuzlowym do takich instytucji jeszcze bardzo daleko.

I jest dla mnie niewyobrażalne, że trener (menager) może:
- mieć skonfliktowany personel (zespół),
- nie dbać długofalowo o wyniki zespołu (nie prowadzić szkolenia nowego narybku, zwalając winę na brak pieniędzy, czy też brak umiejętności młodych zawodników),
- mieć niesubordynowany personel, który nie stawia się na treningach (w przypadku firmy szkoleniach), albo nie przyjeżdża na mecze (w przypadku firmy na negocjacje handlowe na przykład).


Widzisz w zyciu jest nie co inaczej, zwolnisz kogos z pracy w ciagu godziny znajdziesz kogos na dane miejsce, w zuzlu tak nie ma, nie mozesz zastosowac zadnych zmian personalnych w trakcie sezonu. Do tego szczytem glupoty jest nie miec odpowiedniej lawki rezerwowej, my niestety jej nie mielismy.


Trener ma spełniać funkcje trenera, a nie marionetki, która bezradnie rozkłada ręce, jak fajfus Franków mówi że nie przyjedzie na trening, bo ma za daleko. To nie trener, tylko... ciotka


w takich przypadkach powinno stosowac sie kary, dlaczego ich nie bylo ? Pytaj Siwka lub Ziolkowskiego na Zygmuntowskie nie jest daleko 8) , szczerze powiem ze mnie takze to dziwi.

Ok, jeśli zawodnik jest dobry (w przypadku firmy jeśli pracownik jest profesjonalny), to nie musi trenować (w przypadku firmy nie musi stawiać się na szkoleniach). Ale jeśli cieniuje, tak jak Franków, to psim obowiązkiem trenera jest wymusić na zawodniku albo stawianie się na treningach (co spowoduje zwyżkę formy), albo... zrezygnować z funkcji, no chyba, że tak jak w przypadku Stachyry, chce być "malowanym" trenerem.


Jesli byla by mozliwosc, Frankow z pewnoscia wyladowal by na lawce. Mozliwosci nie bylo, przyczyna to beznadziejni rezerwowi i do tego feralna kontuzja Piszcza.

Przyjaciele, powiem Wam tak: gdyby mój pracownik był cienki i powiedział, że nie przyjechał na szkolenie, bo ma za daleko, to następnego dnia na jego biurku leżałoby zwolnienie dyscyplinarne z pracy.


No wiec mozna bylo posadzic Franka na lawie, ale czy byl sens, Mordel zaprezentowal by sie lepiej ? Czy moze lepiej ogladac na torze Wrone ?
Jak widzisz w zuzlu wszystko niestety jest bardzo skomplikowane.


To powiedzcie mi panowie: kto decyduje w końcu o losach tej drużyny? Ma ktoś tam głos decydujący, czy drużyna jest pozostawiona samopas i tylko od dobrej woli pracowników (zawodników) zależy czy pojawią się na treningu, na meczu i czy będą osiągali dobre wyniki?


Klubem "klepia" Siwek, Ziolkowski i Stachyra co chyba niespodzianka nie jest ? Mysle ze przydalo by sie spotkanie kibicow z zarzadem, wtedy poznali bysmy odpowiedzi na wiele nurtujacych pytan.


Mnie chodzi tylko o jedno: wiem że tylko profesjonalne działanie przyniesie długofalowy efekt. Bronicie Stachyrę tłumacząc go, że on nie ma na nic wpływu. To wiecie co? Jeśli on nie ma na nic wpływu, to... nie powinien w ogóle przyjmować posady trenera. Bo ja bym tak zrobił. Jeśli nie miałbym wpływu na działania mojego zespołu, bo miałbym bandę indywidualistów, z których każdy "kroi" tak jak mu się chce, a nie tak jak ja mu każę (z racji wykonywania funkcji nadzorczej), to natychmiast zrezygnowałbym z pełnienia funkcji kierowniczej, a nie robiłbym z siebie nieudacznika i tłumaczyłbym się brakiem legitymacji do pełnienia takiej funkcji.


Tutaj nieco przesadziles, gdyby byla taka samowolka jak twierdzisz to w tym sezonie nie otarli bysmy sie o E-lige. Asz tak zle chyba nie jest.