Trudno za brak progresu Bańbora winić klub. Podobnie jest przecież we wszystkich klubach ekstraligi. Młodzieżowcy mają kontrakty profesjonalne i sami (wraz ze swoimi sztabami) odpowiadają za swój rozwój. Trener klubowy może oczywiście cos podpowiedzieć, ale to nie szkółka piłkarska, że zawodnik przychodzi i "mów trenerze co mam robić".
Teraz praktycznie każdy młody zawodnik ma kogoś kto go prowadzi. I nie jest to klub. Zresztą zakładam, że takiego Ziółkowskiego czy Kuciapę każdy ekstraligowy zawodnik może zatrudnić wyłącznie na własne potrzeby - przy takich kontraktach stać ich. Tylko po co?
Moim zdaniem sztab szkoleniowy można oceniać przez pryzmaty przygotowania toru, atmosfery w drużynie, zestawienie składu i prowadzenia meczu. Trudno go jednak winić za dyspozycję zawodników, nawet młodzieżowych.
Ja nie dramatyzowałbym, bo w lidze startuje wiele zespołów, w finale jadą dwa, a wygrywa jeden. Reszta przegrywa. Taki jest sport i czas się z tym pogodzić.
Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że drużyna pojechała sezon poniżej swoich możliwości. I nawet nie chodzi o miejsce w tabeli, bo wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że Apator i Sparta są notowane wyżej niż Motor, tylko raczej wyniki i postawa w poszczególnych meczach.
Przyczyny nie upatrywałbym natomiast w sztabie szkoleniowym, bo swoją wartość udowadniają przez te wszystkie lata, w których tą drużynę prowadzą, ale niestety w błędnie przyjętej koncepcji budowania drużyny.
Po pierwsze, dotychczas (pewnie trochę z przymusu) przychodzili do Lublina zawodnicy, którzy chcieli coś udowodnić, a Motor dawał im do tego przestrzeń i to się sprawdzało. Teraz niestety dwa największe niewypały to zawodnicy, którzy już odcinają kupony - Vaculik i Lindgren.
Po drugie, niestety... ale u nas zawsze sprawdzał się wyrównany skład, w którym każdy brał na swoje barki wyniki drużyny - jak jeden nie jechał, to jechał drugi. Skład jednak ewoluuje w kierunku Zmarzlik+reszta i to się niestety nie sprawdza, bo opiera się na założeniu, że Zmarzlik wygrywa wszędzie i ze wszystkimi, a reszta coś dorzuci. Ani jedno, ani drugie nie sprawdza się w praktyce.
Po trzecie - juniorzy. Dotychczas, w zasadzie od reaktywacji, juniorzy byli mocnym punktem zespołu. W tym sezonie od początku było wiadomo, że tutaj na pewne punkty liczyć nie możemy. Trochę wynika to z rynku - brak mocnych juniorów, ale to nie zmienia faktu jakim jest brak (po raz pierwszy) klasowych juniorów.
Zobaczymy co przyniesie kolejny sezon... czy będziemy o coś jechać czy tylko jechać na przeczekanie (co będzie ryzykowną strategią, bo nie zapowiada się żeby w Ekstralidze jeździli słabeusze). Siłą rzeczy czeka nas przebudowa składu, zobaczymy co przyniesie.
Jeżeli tylko wymienimy Lindgrena na Bednara to sezon może być bardzo emocjonujący.
Nie mam pojęcia kto za to odpowiada, widzę natomiast że to nie działa.
Przykro patrzeć jak Bańbor i Cierniak są lani przez ogórów.
Nie wiem kto za to odpowiada więc wywalmy trenera :D
Ale przegrane z Grudziądzem i z Toruniem w Lublinie to dwie niewytłumaczalne wtopy.
To nie jest niewytłumaczalne. Śledzisz żużel od wielu lat i naprawdę nie wiesz? :D
Dotychczas żadna drużyna nie potrafiła się przełożyć na nasz tor, natomiast nasi byli spasowani idealnie, więc już na pierwszym łuku zamykali temat.
Widocznie tor się zmienił, może specyfika sprzętu, zawodnicy pogubili ustawienia, rywale je złapali i poszło.
Dlaczego nie mogli znaleźć ustawień a rywale znaleźli? Nie mam pojęcia. Nie znam się na tyle na żużlu (a w zasadzie im dłużej go śledzę tym uważam, że coraz mniej go rozumiem) żeby stawiać diagnozy, natomiast to nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja, w Lublinie również. Kiedyś przecież Częstochowa świetnym składem szukała ustawień na swój tor kilka lat :D. Na wyjeździe jechali znakomicie, u siebie fatalnie. Gdyby jechali tak u siebie jak na wyjeździe to by rok w rok o medale jechali, a tak rok w rok byli rozczarowaniem sezonu. Zielona podobnie. Wtopy u siebie masakryczne. Toruń również długo nie mógł ogarnąć swojego toru... także to nie tylko problem Lublina. Natomiast o rozwiązanie mnie nie pytaj - nie mam pojęcia. A skoro ludzie, którzy w żużlu siedzą od lat nie potrafią tego ogarnąć to chyba nie jest takie proste.