Ge(L)o pisze:Z jednej strony go rozumiem. No bo ile można udawać, że sprawia Ci to wszystko frajdę. Z drugiej mam żal, bo w Częstochowie został olany mój osobisty pięciolatek, który jest na etapie Bartuś Bartuś i Dominik. No i Bartuś wolał z kimś sobie gadać niż wyciągnąć rękę do wystawiającego pione zza krat dziecka.
Tylko, że Zmarzlik chyba nigdy nie udawał. To gość maksymalnie zafiksowany na tematach żużlowych/motocyklowych i świata poza tym nie widzi. Mógłby jednak czasami zobaczyć ten świat, gdy właśnie jest czas dla fanów. To nie jest tak, że Zmarzlik spędza niesamowite ilości czasu z fanami. Takie sesje autografowe czy wyjście po meczu trwa pewnie max kilkanaście, może 30-60 minut (autografy). W tym czasie fajnie skupić się na fanach. No i przecież Zmarzlik to też nie jest Lewandowski czy Adam Małysz w peaku popularności, który nie ma życia. Raczej jak wejdzie do marketu w większym mieście, to nie ma wianuszka fanów do zdjęć czy autografów.
Szkoda, bo to prawdopodobnie największa gwiazda w historii żużla, a bardzo trudno jest się z nim identyfikować. Nawet nie chodzi tu o kibiców Motoru, a ogólnie jest to taka postać, która raczej nie zostaje idolem właśnie przez takie sytuacje.
