Łoptymista pisze:Piotrze, mam nadzieję, że kiedyś spłynie na ciebie oświecenie i zobaczysz obrzydliwość tego co wypisujesz.
Jeśli oświeceniem jest utrzymanie jednej właściwej linii mimo posiadania szerokiej wiedzy oraz stosowanie odpowiedzialności grupowej to
mam nadzieje że takie oświecenie mnie jednak ominie. Na samym początku napisałem :
"Wojna jest okropna nie tylko z powodu zniszczeń i ofiar.
Ale przede wszystkim z tego powodu, że rodzi ogromną nienawiść, która zaraźliwa jest jak dżuma,
nieuleczalna i dziedziczona z pokolenia na pokolenie.
Wojna nie ma narodowości, na wojnie są ludzie źli i ludzie dobrzy czy komuś się to podoba czy nie.
I nie ma usprawiedliwienia wyrządzania komuś zła w imię zła doznanego …"
i dalej to podtrzymuje. Nie piszę o tragedii Ukrainy i winie Putina bo jest to pisane tutaj cały czas i się z tym generalnie zgadzam
i szkoda mi zwykłych ludzi w tej wojnie zarówno po jednej jak i drugiej stronie ...
Jednak stosowana i tutaj "polityczna poprawność" zmusiła mnie żeby napisać o rzeczach o których nikt nie mówi ... a które bolą.
Część rodziny ze strony mamy pochodziła z Wołynia, część uciekła, a część nie, kości tych którzy nie zdążyli rozsiane są gdzieś po PGR-ach na Ukrainie.
ale władza ukraińska skutecznie uniemożliwia ich odnalezienie i godny pochówek. Rodziny, które straciły bliższe osoby np. dziadków czy rodziców, już
nie mają sił na walkę o godność przodkach. Idź porozmawiaj z nimi, a usłyszysz o prawdziwych obrzydliwościach ...
Ja wiem, że nie wszyscy Ukraińcy są tacy ale część taka niestety jest i co mam milczeć, mam o tym nie napisać
bo źle to będzie wyglądało ? Przecież oni nawet nie przeprosili za to wszystko, nie przyznali tak to Bandera, tak to UPA ...
to nawet ten morderca Putin w końcu się przyznał do Katynia ...
a jak czytam oświadczenie o fladze ich prezydenta to mnie krew zalewa, jak się czują osoby, które straciły tam rodzinę ...
EDIT : Skoro Sajdak tak napisał to musiało być grubo ...