ravajas pisze:Widziałem gdzieś w Lublinie billboard z Włodzimierzem Putinem ufryzowanym na bok i dorobionym charakterystycznym wąsikiem i napisem PUTLER. To bardzo wymowny obrazek, wskazujący na niemiecki wkład w to, kim dzisiaj jest ten barbarzyńca. Nie sposób być człowiekiem przyzwoitym i przymykać oko na to, że to między innymi Unia Europejska pod politycznym kierownictwem Niemiec nadęła Putina swoim eunuchoidalnym charakterem, chciwością i polityczną hipokryzją: pacyfikując państwa Europy Środkowej kajdanami tzw "wspólnoty", jednocześnie uzależniając je od rosyjskich nośników energii. Ale jedno trzeba im przyznać: że konsekwentnie realizują swoją politykę państwową Mitteleuropy, która powstała jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Nie da się zachować zdrowia umysłowego będąc krytykiem Moskwy i zwolennikiem Brukseli.
Nie tyle UE, co po prostu Niemcy. I nie tyle uzależniając innych od Rosyjskiej energii co samych siebie.
My nasz słynny kontrakt z Rosją na zakup gazu, zawdzięczamy Pawlakowi. Żadna UE by tego tak nie spierdoliła jak nasza własna klasa polityczna. Zresztą gaz z Rosji kupujemy od 30 lat, bo tak jest po prostu najtaniej. Dopiero od kilku lat usilnie staramy się o dywersyfikację dostaw, dostrzegając problem na Kremlu.
To Berlin, ignorując stanowisko państw naszego regionu, a także sporadycznie Brukseli, parł do coraz większej współpracy z Putinem.
Spodziewali się, że powiazując Kreml ścisłą siecią wzajemnych powiązań finansowych "ucywilizują", wbrew naszemu interesowi, zaproszą ja do Europy. Sami tlukąc przy tym niewyobrażalny biznes, żeby nie było.
Jak dalece naiwna to była polityka i jak głośno pękł balon niemieckiej polityki wschodniej prowadzonej od 30 lat to wszyscy dziś widzimy. My w Polsce widzieliśmy wcześniej, ale kto by nas tam słuchał w Berlinie. Trzymajmy kciuki, żeby wolta Scholtza była czymś więcej niż tylko chwilową zmianą, podążającą za obecną koniunkturą.
Natomiast mimo niemieckiej dominacji nie utożsamiałbym tej polityki z polityką UE. Prędzej nazwałbym ją polityką antyunijną i prowadzoną ponad głowami Brukseli, o czym najlepiej świadczy rozbieżne stanowisko Berlina i Brukseli przy choćby NS2.
Wracając do tematu sportowego xD Osobiście chciałbym Domina, ale z racji doświadczenia rolę dostanie pewnie Jarek.
