CKM1946 pisze:Przykładu daleko nie trzeba szukać jak w Lesznie. Dobra juniorka to klucz do sukcesu a jak jest przy okazji ze swojej szkółki to już jest zajebiście dla miejscowego kibica. Postawili kiedyś na szkolenie i zbierają tego plony wywożąc medale workami.
OK, a jakiś kolejny przykład...?
Leszno jest na wyjątkiem. Nie mam pojęcia z czego to wynika (mogę jedynie przypuszczać), ale tylko oni potrafili zorganizować swoją szkółkę w taki sposób żeby "rodziła" talenty. Reszta, od Częstochowy z Cieślakiem, przez Wrocław z Dobruckim, po Toruń, w którym przez lata pracował Jan Ząbik (nie wiem czy dalej odpowiada za młodzież) jakoś tych talentów nie ma i jak wielu trenerów czy prezesów wskazuje, problemem nie są pieniądze. Wiadomo, że punktujący juniorzy są wyjątkowo drodzy. Jestem przekonany, że te pieniądze, a nawet większe każdy z trenerów z przyjemnością przeznaczyłby na lokalnego juniora... o ile miałby jakąkolwiek gwarancje, że będzie przywoził jakiekolwiek punkty w lidze.
Zielona rok temu była w ciemnej dupie, w przyszłym roku też tam będzie.Fajnie, że Cierniak ma ojca, który się wszystkim zajmuje. Wiktor ma Rafała i jest gdzie jest. Od 3 lat jeździ praktycznie tak samo, robi te same błędy. Trofimov też u nas się w zaden sposób nie rozwinał. I nikt w klubie nie umie im pomóc. Wśród zawodników, którzy mają licencję nie widać nawet odrobiny postępu, ale to juz jak kopanie trupa. To pokazuje jasno, że gdzieś jest problem z prowadzeniem juniorów w naszym klubie. Możemy się bawić w Spartę i kupować co rok/dwa młodych z zewnątrz. Ale nie zawsze jakiś kozak będzie dostępny. A nawet jak będzie, istnieje spora szansa, że u nas przestanie jechać.
Popatrzmy na drużyny dysponujące mocnymi juniorami. Poza poruszonymi już Unią i Zieloną Górą są to Lublin, Częstochowa i Wrocław. Wszystkie trzy zespoły są w zasadzie złożone z zawodników sprowadzonych do tych klubów.
Do zdobywania medali kluczem jest silna formacja juniorska, a nie szkolenie zawodników. Mocnych juniorów znacznie łatwiej, a być może i taniej jest kupić niż wyszkolić własnych, co pokazują przykłady klubów tak naprawdę od wielu lat. Wyjątkiem jest tutaj Unia Leszno.
Oczywiście nie kwestionuję szkolenia co do zasady, bo może i w Lublinie się kiedyś trafi wartościowy zawodnik. Jednak nie gloryfikowałbym samego szkolenia i wolałbym żeby klub wydał dużo pieniędzy na juniora, który będzie przywoził punkty niż inwestował te same pieniądze w zawodnika, który będzie ten sport kaleczył, a punktów z tego nie będzie żadnych. To nie menadżer komputerowy, że wystarczy pokilkać i wyszkolimy zawodnika.
