#2408 Postautor: dannie » 2 listopada 2018, o 10:46
Ja jestem ciekawy, jak do całej sprawy składu podchodzą sami główni zainteresowani, tj. Jakub Kępa, Marek Kępa, Piotr Więckowski. I nie chodzi mi o to, co na jego temat powiedzą mediom (bo tego można się domyślić), ale o to, co tak naprawdę wewnętrznie czują, co o tym mówią w rozmowach prowadzonych w swoim gronie.
Na ile im blisko do tego "optymistycznego" wariantu, że "udało nam się zbudować wyrównany, ciekawy, ambitny skład, który może powalczyć (szczególnie u siebie) z każdym i przy dobrych wiatrach da nam utrzymanie"; a na ile myślą: "kurczę, nie udało się wyciągnąć nic więcej i prawdopodobnie ciężko będzie zawalczyć o utrzymanie, ważne żebyśmy chociaż nie dostawali batów u siebie i żeby udało się ten rok przetrwać przy stosunkowo małych stratach marketingowych, żeby w kolejnym sezonie znów zawalczyć o powrót do e-ligi".
Tzn. na ile całą sytuacje rozpatrują (wewnętrznie) w kategoriach swojej porażki, a nie ile w kategoriach sukcesu.
Ja osobiście daleki jestem od osądzania ich działań, bo do tego trzeba byłoby znać wszystkie kulisy prowadzonych negocjacji, w tym nasze finansowe możliwości. Jednak nie uda się ukryć, że zaprezentowany skład jest raczej realizacją planu minimum na przyszły sezon niż z góry zakładanym celem lub jednym z jego wariantów.
Ciekawe też jak do całej sprawy podchodzą sponsorzy, na ile śledzą całą tę karuzelę, a na ile mają na to jednak wywalone. Trzeba przyznać, że jednak nasi główni sponsorzy (Azoty, Bogdanka) to inna kategoria "darczyńców" niż ci zaangażowani w Gorzowie, Toruniu czy Zielonej Górze. U nas to duże molochy, dla których ten żużel to jedno z działań "marketingowych" wrzucanych w koszty, które wypali lepiej lub gorzej. Raczej nikt z władz tych spółek nie angażuje się szczególnie (emocjonalnie i czasowo) w klubowe sprawy. Ich interesuje wyłącznie końcowy raport z tego, jak ich wizerunek został wykorzystany przez "zleceniobiorcę", ile razy się pojawił, gdzie i w jakim kontekście.
Myślę, że jeżeli klub nie będzie totalnym outsiderem w lidze, marketingowo dalej będzie prowadzony z głową i nie narobi sobie długów, o których trąbiłoby pół żużlowej Polski - to nawet w przypadku ewentualnego spadku - ww. sponsorzy będą zadowoleni, że przez te 12 miesięcy ich marka pojawiała się w mediach przy okazji meczów żużlowych Ekstraligi. Taki był cel i został zrealizowany.
Takie podejście ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że stosunkowo niski potencjał sportowy drużyny i jej spadek nie muszą być równoznaczne z ich wycofaniem się z interesu. Minus jest taki, że wobec problemów na rynku transferowym nie uruchomią raczej nagle dodatkowych środków, nie rzucą zawodnikom gwiazdorskich kontraktów sponsorskich, bo takie decyzje nie zapadają tam spontanicznie, pod wpływem chwili (chyba że w wyniku nacisków politycznych).
