major pisze:Ten fakt jakoś umknął mojej uwadze, ale i tak znalazłbym dla nich inną nazwę
Na syfach obiła mi się o uszy nazwa "latex", chyba od obecnego sponsora. Jak dla mnie fajna
major pisze:Ten fakt jakoś umknął mojej uwadze, ale i tak znalazłbym dla nich inną nazwę
jerry78 pisze:major pisze:Ten fakt jakoś umknął mojej uwadze, ale i tak znalazłbym dla nich inną nazwę
Na syfach obiła mi się o uszy nazwa "latex", chyba od obecnego sponsora. Jak dla mnie fajnaMoże być?
Furiosus pisze:Tak serio to mam nadzieję, że Witold zechce jednak po męsku podejść do sprawy i cyrków czynić nie będzie.

Marcinex pisze:Jeśli chodzi o obserwatora to może my o takiego poprosimy?
Czy komisarz ma większą władzę od sędziego jeżeli chodzi o tor? A nawet jeżeli ma, to jeżeli tor jest przyczepny, ale równy na całej powierzchni, to jakim prawem komisarz może pod presją gości zmieniać całkowicie jego przygotowanie skoro był przygotowany regulaminowo i był bezpieczny?
Chociaż słowo bezpieczny w odniesieniu do tego sportu nie pasuje nawet do mega równego betonu...
Hela pisze:Ale to jest w regulaminie. Jednym z obowiązków komisarza jest sporządzenie dokumentacji w postaci zdjęć i nagrań. Dlatego mając to na uwadze ciężko mi uwierzyć, że komisarz robił to co robił bez powodu.
Marian Wardzała: Komisarz toru zdecydowanie pokrzyżował nam szyki, ja się spodziewałem jego pracy, ale nie sądziłem, że ta praca będzie tak ogromnie skrupulatna. On ubijał nam tor przez 5 godzin. Proszę sobie wyobrazić ile to kosztuje, żeby coś takiego wykonać. Komisarz zrobił to nie swoim kosztem, ale naszym. Nasz sprzęt walcował, równał, tak sobie ten pan zażyczył, ale takie jest prawo, takie są przepisy, my nie mamy na to żadnego wpływu. Wardzała dodał także, że osoby sprawujące odpowiedzialność za stan toru przeszkadzają drużynom, które startują na przyczepnej nawierzchni. - Wyniki w Polsce mówią same za siebie, że komisarze krzyżują plany. Może w końcu ktoś kiedyś powie, że będziemy jeździć na normalnych przyczepnych torach, bo na razie tego nie ma. W sobotę po każdorazowym polaniu tor wyglądał jak szklanka. Tutaj było naprawdę ślisko.
Obserwatorów niedzielnego spotkania dziwiły przede wszystkim słabe starty miejscowych zawodników, bowiem wcześniej spisywali się oni w tym elemencie o wiele lepiej. Co było tego przyczyną? - Po pierwsze mamy ten pieprz***, głupi przepis o komisarzu pojawiającym się na torze już 8 godzin przed meczem. Tylko w Polsce takie gów** może mieć miejsce. Nie możemy zrobić z nawierzchnią tego, co chcemy, a chcemy, żeby był do walki. Tak naprawdę nie możemy jednak narzekać na tor, po prostu nie znaleźliśmy odpowiednich ustawień - powiedział Szwed.
Próbę toru w przeszłości mieliśmy już okazję przerabiać i można zgodzić się co do słuszności jej przywrócenia. Więcej wątpliwości i mieszanych uczuć budzi natomiast wspomniany komisarz. Jak na wprowadzenie takiego organu zapatruje się trener Żużlowej Reprezentacji Polski? - Mogłoby to być dobre, ale pod warunkiem, że ten ktoś będzie się znać na robieniu toru. Jeśli ktoś będzie w tej materii zielony, to może narobić tylko problemów - uważa Marek Cieślak.
Czy w Polsce mamy zatem wystarczającą liczbę fachowców od toru, którzy mogliby pełnić takową funkcję? - Znam może kilku ludzi, którzy mogliby pełnić takie funkcje i rzeczywiście się na tym znają. Ale na pewno nie jest to wystarczająca liczba, by obsłużyć całą ligę - mówi rozmówca portalu NiceSport.pl.
Hela pisze:Jeśli był nierówny to nie narzekajmy. Wiadomo jakie są przepisy.
Jeśli z torem było wszystko OK to nasze kierownictwo dało ciała, że dali sobie narzucić wolę gości.
Hela pisze:Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że komisarz przyjechał, ocenił tor, okazał się on nie do końca równy i wtedy komisarz zarządził prace. Przecież komisarz nie może podejmować decyzji na podstawie własnego widzimisię, ale na podstawie panujących warunków. Tym bardziej, że jest zobowiązany wydawać polecenia na piśmie. Czy ktoś kto jest bliżej organizatorów mógłby napisać jak było? Komisarz wziął swoje argumentu z sufitu, czy faktycznie tor nie był do końca równy?