Co do emocji sportowych. Mecz bardzo fajny, ale boli mnie ta porazka jak diabli. Nie nastawialem sie na e-lige... ale na baraz juz owszem. Na prawde wierzylem, ze przezyjemy w koncu te chwile, dla ktorych chodzi sie na stadion... ze zobaczymy na Zygmuntowskich Lagute, Harrisa, Nermarka, Zengote... ze znowu sie poczuje chociaz namiastke tej e-ligi w Lublinie. A tak szkoda, zostanie nam odjechac 5 meczy o nic. Bo o ile wierze w wygrana Gniezna w Grudziadzu, czy nasz bonus z Grudziadzem.... to absolutnie nie wyobrazam sobie naszego zwyciestwa na Lotwie. Zabraklo punktow juniorow... zaznaczam, ze fajnie by bylo jakby ktos napisal, dlaczego nie bylo Lukaszewskiego. Szkoda biegu 7, bo przy normalnym torze Misiek lyknal by Bjarne... nie mam co do tego watpliwosci. Ogolnie to nasi zawodnicy za bardzo skupiali sie na murzynie, lekcewazac innych zawodnikow startu. Przyklad to bieg 8, gdzie Stachyra wywiozl Lindbeacka, lekcewazac kompletnie Zorra. Co sie wogole stalo w biegu 11? Stachyra podcial tam Miesiaca? No i naraze sie dosc mocno, ale rowniez uwazam, ze najbardziej dal dupy Jelen w biegu 12. Nie dosc, ze tak jak w biegu 8 Dawid skupil sie tylko na murzynie i nie zalozyl Fajfera, to jeszcze na przeciwleglej prostej stracil 2 pozycje na rzecz Linbeacka po jakims dziecinnym bledzie. Indywidualnemu Mistrzowi Lublina nie przystoi... tymbardziej, ze to byl drugi bieg, w ktorym dal sie powiezc 1:5. Zal tez bylo patrzec na Barana, ktory niczym wsciekly bieg walczyl o 1 pkt... z juniorami. Przykro sie na to patrzy, bo caly czas mam nadzieje, ze Karol pokaze, ze I liga to jego miejsce. No ale chyba nie stanie sie to juz w tym sezonie i chyba juz nie w naszych barwach. Ciezko ocenic Miskowiaka, jechal az 3 razy na Pedersena... za kazdym razem bezkustecznie. Troche szkoda, bo oczekiwalem, ze w 15 biegu tak jak Karlsson w 2004 roku postawi "kropke nad i" ale z drugiej strony Bjarne byl wczoraj tak swietnie spasowany, ze nawet jakbysmy jechali i 30 biegow, to Dunczyk pewnie zdobylby komplet 30pkt.. przy odrobinie szczescia mooooze Misiek tam za 9 czy 10 razem cos by urwal

No i niestety szkoda, ze akurat dzien konia Bjarne padl na nas. Zastanawialiscie sie, jak ten czlowiek potrafil krecic srednia 2,5pkt w I lidze? Teraz macie odpowiedz, stary dobry Bjarne Pedersen. No ale nic, plan wykonany... szkoda tylko, ze tak szybko zegnamy sie z tymi barazami, bo na prawde wierzylem, ze znowu poczujemy emocje jak w 2004 roku. Owszem, szans nie mielibysmy praktycznie zadnych... ale jednak zal, ze nie przyjdzie nam tego w tym roku przezyc i mialo by go na pewno bardzo pozytywny wplyw na zimowe dzialania klubu. Mecz jak widzicie byl do wygrania, nie rozumiem kombinacji z torem o czym pisalem wczesniej i za co Marian ma u mnie pierwszego powaznego minusa... ale tez nie oszukujmy sie, Gniezno weszlo w odpowiedni rytm. Nie jechalismy juz z placzkami jak Trojanowski, wiec na pewno inna bajka... zwlaszcza, kiedy jedzie sie przeciwko dwom jezdzcom z GP. Cholernie mi szkoda tego meczu, ale jednoczesnie trzeba chlopakom pogratulowac i podziekowac za walke do konca. Kazdy z naszych zawodnikow w mniejszym lub wiekszym stopniu dal ciala, ale takie porazki mozna zaakceptowac i mysle, ze kazdy kibic zdaje sobie z tego sprawe, szkoda tylko, ze ta porazka, ktorej wstydzic sie nie musimy praktycznie przekresla nasze szanse na baraz, co autmatycznie rodzi powazne problemy dla klubu. Szkoda, ale taki wlasnie jest sport. Dla zawodnikow, dzialaczy i kibicow z Gniezna szczere gratulacje.
MARIAN ZAPOMNIJ O BETONIE W LUBLINIE, TO NIE TARNOW !