istred pisze:...zakładam, że zwolennicy Steada to te same osoby, które zeszłym roku widziały zbawcę w Borodaju
Albo Halabrinie
istred pisze:...zakładam, że zwolennicy Steada to te same osoby, które zeszłym roku widziały zbawcę w Borodaju
Dlatego w każdym meczu powinni jechać ci, którzy są aktualnie w najlepszej formie, oczywiście z uwzględnieniem KSM, przepisów o juniorach itd
Zupełnie się z tym nie zgadzam.Tak, tak... "zwycięskiego składu się nie zmienia", a "zwycięzców się nie sądzi" - jeden frazes lepszy od drugiego.
Żużel w drugoligowym wydaniu rzadko jest tak naprawdę sportem drużynowym. Jazda parą należy niestety do rzadkości, nie mówiąc o zagrywkach typu Gollob. Dlatego o wartości drużyny przesądza suma potencjałów poszczególnych zawodników, a zysk wynikający z innych kwestii jest bliski zeru.
Tego nigdy do końca nie wiadomo - ani czy zagraniczny junior zrobi 2-3, ani jaka seniorka będzie silniejsza, ani w jakiej dyspozycji jest Stead. Podstawą do decyzji powinien być trening, szczególnie przed meczami na naszym torze, a nie TYLKO mecz sprzed tygodnia.meesha pisze:Dlatego w każdym meczu powinni jechać ci, którzy są aktualnie w najlepszej formie, oczywiście z uwzględnieniem KSM, przepisów o juniorach itd
I z tej właśnie skomplikowanej algebry wynika, że lepiej jest "poświęcić" zagranicznego juniora zastępując go przeciętnym polskim, zyskując 4 pkt do KSM, dzięki temu silniejszą "seniorkę" = więcej zdobytych przez poszczególnych zawodników punktów. Po co ściągać Auty'ego czy Aspgrena żeby robili te 2-3 punkty jeśli ich KSM wynosi 6,50?
Nic nowegoistred pisze:Zupełnie się z tym nie zgadzam.Tak, tak... "zwycięskiego składu się nie zmienia", a "zwycięzców się nie sądzi" - jeden frazes lepszy od drugiego.
Żużel w drugoligowym wydaniu rzadko jest tak naprawdę sportem drużynowym. Jazda parą należy niestety do rzadkości, nie mówiąc o zagrywkach typu Gollob. Dlatego o wartości drużyny przesądza suma potencjałów poszczególnych zawodników, a zysk wynikający z innych kwestii jest bliski zeru.
Oczywiście, tylko że rozegranie pierwszego łuku można omówić w ciągu 10 sekund, wymieniając 2 zdania, a na to stać każdego, bez względu na liczbę wspólnie odjechanych wyścigów. A faktyczne rozegranie i tak będzie zależało od sytuacji na torze, gdzie liczba możliwości jest ogromna. To samo dotyczy współpracy na trasie. Tylko że możliwość przewidzenia zachowania partnera wynikającego z jego indywidualnych preferencji, a nie tylko sytuacji na torze, uzyskać chyba można dopiero po latach wspólnej jazdy - 10 treningów i 5 meczów to i tak będzie za mało. A dziś skład buduje się na 1 sezon.Po pierwsze, zawsze na pierwszym łuku jest współpraca zawodników z jednej drużyny, a dobre rozegranie pierwszego łuku to połowa sukcesu.
Sam odpowiedziałeś na pierwsze zdanie. Wszystko zależy od sytuacji na torze, dlatego trzeba jak najlepiej poznać nawyki i zachowanie kolegi z pary. Czy te zachowania można poznać dopiero po latach? Uważam, że nie, na jako takie rozumienie się na torze wystarczy 10 treningów i 20 wspólnych biegów meczowych.Oczywiście, tylko że rozegranie pierwszego łuku można omówić w ciągu 10 sekund, wymieniając 2 zdania, a na to stać każdego, bez względu na liczbę wspólnie odjechanych wyścigów. A faktyczne rozegranie i tak będzie zależało od sytuacji na torze, gdzie liczba możliwości jest ogromna. To samo dotyczy współpracy na trasie. Tylko że możliwość przewidzenia zachowania partnera wynikającego z jego indywidualnych preferencji, a nie tylko sytuacji na torze, uzyskać chyba można dopiero po latach wspólnej jazdy - 10 treningów i 5 meczów to i tak będzie za mało. A dziś skład buduje się na 1 sezon.

Zaraz zaraz. Jakie 2-3 pkt? Ile Sweetman zrobil w Rawiczu i u nas z Lodzia?
Powiedz proszę na czym miałoby polegać to sprawdzenie?Z drugiej strony wystawiajac Steada i Sweetmana do Krosna, mozna by ich dobrze sprawdzic przed najwazniejszymi meczami sezonu, ktore beda w czerwcu.
a bez tej "innej" motywacji stawianie sprawy treningu to jest mało profesjonalne podejście do sprawy
istred pisze:Mamy rozumieć, że np. 10pkt Steada albo Sweetmana w Krośnie oznacza, że w Ostrowie albo w Pile zdobędą ile?
Sztyvny pisze:U nas z Lodzia to i Tadek Kostro natargal chyba ponad 10 punktow, jesli dobrze pamietam?
A zapomniales juz, jak ten mega Sweetman pojechal wyjazd w Lodzi? Bo ja doskonale pamietam, ze przyjezdzal pol prostej za reszta i walczyl sam ze soba a nie z rywalami.
Prawda jest taka, ze juniorzy sa po prostu niepewni i tyle. Zaden z naszych to nie Sajfudinow czy inny gosc tego typu, ktory ma stabilna forme, potwierdzona na polskich torach.
Poza tym - Puzon rok temu w Opolu ujechal 1 punkcik. Ten tor raczej mu nie lezy, a mimo to, gdy trzeba bylo, dwojki przywozil. Trzeba dac mu jechac i bedzie dobrze. Z kolei co do juniorow - Lukaszewski wcale slaby nie jest. W Opolu mu nie poszlo, ale w Krakowie pokazal, ze jest w stanie jechac. Jesli bedzie mial mozliwosc wjezdzic sie w sezon, to nie powinien byc gorszy niz Kostro.
Sklad z Opola to optimum - wiekszosc zawodnikow to krajowcy, nie odwalaja fochow i na mecze przyjezdzaja (w przeciwienstwie do czesci zagranicznych). Sted to tez zadna gwiazda - niech sie sprawdzi na treningu. Ryzykowac i wstawiac go w ciemno do skladu w obecnej chwili nie ma sensu.a bez tej "innej" motywacji stawianie sprawy treningu to jest mało profesjonalne podejście do sprawy
Ty sobie chyba jaja robisz. Chec sprawdzenia zawodnika, zanim wstawi sie go do skladu nazywasz brakiem profesjonalizmu, jednoczesnie sugerujac, ze takiemu komus jak Stead warto zaplacic, zeby przyjechal na trening (i to w twoim mniemaniu jest "profesjonalne")?
alfkrystian pisze:Ale po co nam skład ...przecież z tymi ogórkamito i bez składu wygramy