istred pisze:Zawodnik może przyjąć ewentualną karę "na klatę". A praktyka, nawet ta z zeszłego sezonu w naszym klubie, pokazuje z jaką skutecznością klub może nałożyć karę na zawodnika, nawet krajowego - patrz sprawa Piszcza z zeszłego sezonu.
Jakoś Howe czy inni nie mieli problemu żeby nie przyjeżdżać na mecze w Polsce i żadna kara ich nie spotkała.
Inna sprawa, że z tego co wiadomo to klub nie wypłacił należności za poprzednie mecze zawodnikom, w takiej sytuacji nie sądzę żeby klubowi było na rękę karanie kogokolwiek, bo później można tego żałować.
Moze praktyka do Ciebie przemowi:
Tymczasem jak ustaliły SportoweFakty.pl, Joonas Kylmaekorpi został ukarany przez RKM Rybnik karą finansową w wysokości 20 tysięcy złotych. Karę nałożono za niewłaściwe zaangażowanie zawodnika w meczu z GTŻ Grudziądz i naruszenie godności osobistej prezesa Michała Pawlaszczyka. Najbardziej zastanawiająca jest druga część kary. Jak mówią naoczni świadkowie, do zajścia miało dojść w parku maszyn. Prezes Pawlaszczyk w rozmowie z zawodnikami stwierdził, że zawodnicy z Grudziądza chcą odjechać spotkanie z RKM Rybnik. Tymczasem Kylmaekorpi posiadał inne informacje i postanowił, że uświadomi prezesa na temat faktycznego stanowiska grudziądzkich zawodników. Złapał prezesa RKM za rękę i chciał zaprowadzić do boksu, w którym przebywali zawodnicy GTŻ Grudziądz. Prezes uznał to za naruszenie jego godności osobistej.
Kylmaekorpi został ukarany również za to, że odmówił jazdy w spotkaniu. Sam zawodnik twierdzi jednak, że nie odmówił startu w spotkaniu, a stwierdził jedynie (podobnie jak inni zawodnicy RKM), że jazda na tym torze może być niebezpieczna.
I zawodnicy i klub sa rownouprawnionymi uczestnikami rynku tylko w teorii. W praktyce zawodnikow jest bardzo duzo, a pracodawcow malo. Najlepsi nie maja problemow, ze znalezieniem pracy ale zawodnicy pokroju Piszcza juz tak. Przynajmniej za "godziwa" stawke, bo zawodnikow na jego poziomie jest naprawde wielu. Jak jest duze bezrobocie na rynku to pracownikom bardziej zalezy na utrzymaniu dotychczasowego ukladu zatrudnienia niz dajacemu prace. Zreszta na linii pracodawca - pracownik zawsze w lepszej sytuacji jest ten pierwszy. Nabijasz sie z innych czy kiedys pracowali, a sam swoja postawa wzbudzasz watpliwosci.
I zeby nie robi juz i tak dlugiego offtopa przejdzmy do spraw zwiazanych z meczem, a nie postawa Piszcza i przelozenia na ekonomie i prawo.
