Jeleń popłynął w zasadzie tylko przez taśmę w pierwszym starcie. Poza tym jechał bardzo dobrze. Pamiętam też przedsezonowy trening, na którym Jeleń, na tle lubelskiej kadry (fakt, że niepełnej) prezentował się niczym przybysz z innej planety.Sztyvny pisze:Hmm, moje "proroctwa" maja pewien punkt odniesienia. w tym roku Jelen mial okazje jechac na naszym torze w zawodach indywidualnych. w tych samych zawodach jechal Puszak. Spogladajac na wynik i styl - Jelen wypadl gorzej. Oczywiscie nie mozna tego odniesc do calego sezonu, ale jakis tam drobny, namacalny argument jednak mam.
Tak, ale w ZG każde posunięcie Cieślaka było porażką i chyba z tym nie będziesz polemizował.Co do stawiania na Madsena - po pierwsze, trener wie nieco wiecej, niz ktokolwiek z nas.
Trener, przede wszystkim, powinien obserwować, co się dzieje na torze, a nie tylko patrzeć w tabelkę w przerwach między (sic) masowaniem łapek zawodnikom. To truizm, co napiszę, ale "1" w żużlu może mieć zupełnie różny ciężar gatunkowy. Po pierwsze, może oznaczać przyjechanie na 1:5, czyli totalną porażkę i punkt nie zdobyty, ale przyznany "urzędu" za dojechanie do mety przed partnerem z drużyny, który przecież nie jest przeciwnikiem. Ale "1" może również oznaczać przyjechanie na 4:2, czyli wynik korzystny i punkt zdobyty na przeciwniku. W takich wyrównanych meczach, jak ostatnie półfinały, wynikami 4:2 wygrywa się lub przegrywa mecz.Zna pewne niuanse (jak chocby kwestie sprzetu, kondycje zawodnika, itd.). Poza tym Madsen w ciagu sezonu udowodnil, ze jechac potrafi, zas Jelen konsekwentnie pokazywal, ze na obecna chwile ma forme beznadziejna.
Jeleń w pierwszym starcie był współautorem przewagi Wrocławia - ta jego jedynka była bardzo cenna.
Natomiast w drugim starcie jechał na 5:1, a o spadek na ostatnią pozycję, właściwie, nie można mieć do niego żadnych pretensji. Gdyby nie ta sytuacja (tak, wiem, gdybanie), po dwóch startach miałby 4 punkty i dwa parowe zwycięstwa na koncie. Czy wtedy również Cieślak, mając na uwadze wyniki w tym sezonie, stawiałby na Madsena, a Jelenia odstawił? Zapewne nie. Czyli podjął swoją decyzję w oparciu o coś, co w zasadzie było niekorzystnym dla Jelenia zbiegiem okoliczności.
Przyznam. Ale Jeleń to Jeleń, a nie światowa klasa, więc wszystko może się zdarzyć, szczególnie na nowym torze. Z resztą wtedy cały zespół dał przysłowiowej dupy.Sam przyznasz, ze skoro gosc przez caly sezon jechal naprawde dobrze (nawet na wyjazdach!), a tutaj nagle praktycznie zapomina jak sie zlozyc w luk, to jednak tez nie wyglada zbyt naturalnie.
Poza tym, jeśli sugerujesz sprzedanie meczu, to naprawdę istnieje wiele lepszych sposobów na podłożenie się, niż symulowanie kłopotów z płynną jazdą. Ja tego meczu nie widziałem, ale jeśli było tak, jak piszesz, to mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że Jeleń nie rozkminił geometrii i poszedł w kosmos z przełożeniami, a nie oddał mecz. Mecz można oddać taśmą, defektem, uślizgiem, przegranym startem, zamknięciem kolegi z pary, zaciągnięciem sprzęgła na prostej i na sto innych sposobów. Nie trzeba robić z siebie kaleki i pośmiewiska.
@Gelo
Różnice, które wymieniasz, są oczywiste, ale nic nie zmieniają w mojej ocenie sytuacji. Karlsson to wielokrotny uczestnik mistrzostw świata, a Jeleń, jak wspomniałem wyżej, to Jeleń. Nie miał być ani czołowym jeźdźcem ligi, ani liderem drużyny. Karlsson nigdy nie był pierwszoligowcem, tylko cwanym zawodnikiem na poziomie ekstraligi, który znalazł sobie łatwiejszy sposób na zarabianie dużych pieniędzy. Był zdecydowanie zawodnikiem ponad ówczesny standard pierwszoligowy i udowadniał to w każdym meczu. Natomiast Zielona Góra była spadkowiczem z ligi, w której Karlsson znalazłby z pocałowaniem w rękę miejsce w każdej drużynie.
Jego występ był wielkim rozczarowaniem i gdyby nie Ty, można by powiedzieć, że nie ma co do tego dwóch zdań. A tak są: Twoje i reszty świata.
Jeleń natomiast był młodym i w miarę rokującym zawodnikiem z pierwszoligowej drużyny. Dobrze wiesz o tym, że nigdy w swoim życiu nie był czwartym zawodnikiem w Polsce, a jedynie czwartym zawodnikiem na pewnych zawodach, na których miał dzień konia. Też liczyłem na Jelenia w lidze, ale jego porażka na kompletnie nieznanym mu torze nigdy nie mogła być zaskoczeniem i dla mnie nie była.


