sting126 pisze:Mysle,ze Mikas zostal troche zle zrozumiany. Ja go popieram - nie kazdemu wypada drzec ryja na sektorze kibicow. I nie chodzi o wiek, raczej upatrywalbym powodu w nazwijmy to "pozycji spolecznej". Wyobrazacie sobie dyrektora banku, posla, znanego chirurga czy prezesa duzej firmy dracego sie na sektorze? Ja niekoniecznie i w tym sensie to rozumiem, a i lista przytoczona przeze mnie tez raczej niepelna.
meesha pisze:Chcialbym tylko zauwazyc, ze mieszacie dwie rozne rzeczy. Co innego jest przylaczyc sie do dopingu, ktory ktos prowadzi, a co innego samemu ten doping "krecic". W tym drugim przypadku nie dziwie sie Mikasowi, ze mu "nie wypada", natomiast w tym pierwszym nie widze problemu, zeby chocby ksiadz czy posel krzyczal kibicowskie przyspiewki (jesli nie zawieraja slow powszechnie uznawanych za obrazliwe ). Kazdy zreszta ma swoja wlasna miare do tego co mu wypada robic, a co nie i nikogo nie nalezy zmuszac.
Dokladnie o to mi chodzilo.
Jeszcze niedawno sam mialem takie przekonanie, że cale moje zycie zostawiam poza bramami stadionu gdy przekraczam jego "progi" i nikomu nic do tego. Jednak rzeczywistosc i sytuacje z jakimi sie spotykalem brutalnie zweryfikowaly moje myslenie. Niestety jakim Cie widza za takiego Cie maja, a ludzie praktycznie nigdy nie patrza na caloksztalt tylko na urywki czy fragmenty zachowania. Drąc ryja na stadionie uchodzi sie raczej za czlowieka malo powaznego i nie kazdemu to wypada. Takze, co wazniejsze, nie kazdy taka osobe jest w stanie obdazyc zaufaniem w innej sferze zycia, w ktorej ktos nawet moze byc w tym co robi bardzo dobry, ale jednak inne sytuacje rzutuja na jego postrzeganie. Jeszcze gdy sie juz duzo osiagnelo i ma wyrobiona dobra opinie i marke poprzez wiele lat pracy to pol biedy, ale gdy jest sie na dorobku to pewnie niewiele osob zdaje sobie sprawe jak wielki wplyw takie sytuacje moga miec na to co robimy.
Na pewno bede sie przylaczal do dopingu, bo chociazby emocje na torze powoduja, ze nie mozna sie temu oprzec, ale caly mecz "drzec ryja" to juz niestety nie dla mnie, nawet pomijajac to ze mi sie nie chce
P.S. Przy calym szacunku Bozena, na pewno jestem zlym obserwatorem, ale nie przypominam sobie Ciebie abys dopingowala podczas meczow zuzlowych w jakis rzucajacy sie w oczy i glosny sposob, dlatego dziwie sie ze mnie nie potrafisz zrozumiec.
Prawde mowiac, wiele razy nawet probowalem Cie znalezc gdzies kolo miejsc na ktorych siedzi byly fanklub, bo od dawna mam ochote z Toba porozmawiac i poznac Cie osobiscie, ale jakos nie moge Cie dostrzec

To oczywiscie nie jest zarzut do Ciebie a do mojej wady wzroku, ale mimo wszystko osoby ktore sie angazuja w doping ponad przecietna sa raczej bez problemu zauwazane
