Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
A nie czekałeś, aż ktoś napisze, że to psu na budę? Jeśli tak, to daj znać 
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
Cholera, calkiem o Tobie zapomnialem
Przepraszam 
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
O teraz Torsen sie wlaczy ze swoja gadka, ze on nie dopinguje itd. Wiadomo, ze nie ma to takiego efektu jak na pilce (12 zawodnik), ale ja szczegolnie jak jestem na wyjezdzie, nie potrafie sie powstrzymac od darcia ryja:) A w Rzezsowie to juz w ogole:) Choc owszem, u nas na meczach najczesciej siedze cicho, bo bardziej sie angazuje w widowisko (jesli jest). I rozumiem tez tych ktorzy nigdy nic nie krzycza, nie bija brawo (to juz troche brak kultury) itp. ale powinienes Torsen zrozumiec to wreszcie, ze ludzie przez doping, spiew itd. daja upust swoim emocjom i nie widze w tym nic wstydliwego/bezsensownego/obciachowego/bezsensownego. Po to jest stadion, ze jak ktos ma ochote sobie pospiewac to prosze bardzo.
Całe życie w drugiej lidze!- nieaktualne do odwołania :)
Gelo pisze:Żuk (którego nie krytykuję jako prezydenta miasta) [...]
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
tezetomaniak pisze:z tym ze mi nie chodzilo o efekt wizualny, a wlasnie o uzywanie nazwy klubu podczas spiewania, dobrze o tym wiesz![]()
Oprawa to oprawa. Doping to doping. Wiec raczej ciezko bylo sie domyslic o co Ci chodzi.
pokaz mi jakis np: pierwszoligowy stadion zuzlowy, na ktorym kibice spiewaja piosenki z uzyciem jednej nazwy, a potem wlaczaja sie inni z druga. (lub krzycza w tym samym czasie) no a jesli jakims cudem taki znajdziesz, to czy to jest normalna sytuacja ? ;]
Normalna ta sytuacja nie jest. Tu sie zgodze. Ale zdarza sie, ze przy roznego rodzaju dzialaniach klubu czesc kibicow jest wierna tradycji a inni (najczesciej nowi, nie zwiazani z tradycyjna nazwa, symbolika etc.) maja to w nosie i chca po prostu kibicowac druzynie. A ze w tabeli widza Lotos czy Sipma to i sa sklonni tak spiewac. Przyklad: Wroclaw. Kibole krzycza Sparta, ale czesto niezrzeszona mlodziez nosi szaliki, krzyczy Atlas.
Inna sprawe, ze sytuacja w Lublinie jest nienormalna z innego powodu. Z tego, ze ktos ma cos przeciwko krzewieniu tradycji. Jakos w Grudziadzu nikt nie ma zamiaru podwazac tego, ze dalej warto krzyczec GKM a nie GTŻ. Albo w Zielonej nikt nie ma zamiaru krzyczec ZKZ a tylko Falubaz. To samo w Toruniu, Gorzowie.
P.S. a i mysle, ze w tym roku nastapi przelom
Ostatnio zmieniony 29 marca 2009, o 15:42 przez dannie, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
o uzywanie nazwy klubu podczas spiewania,
wrócimy do nazwy Motor i skończą się problem z nazwą
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
Mozna uniwersalnie stosowac haslo "Lublin" i po problemie.
Całe życie w drugiej lidze!- nieaktualne do odwołania :)
Gelo pisze:Żuk (którego nie krytykuję jako prezydenta miasta) [...]
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
Brawo (aplauz) to nagroda za sportową walkę, ładną akcję, a nieraz za samą klasę sportową i na to wszelkiej maści sportowcy mogą zawsze liczyć również ode mnie. Na koszu nieraz oklaskiwałem akcje gości, czy niesamowite podania, nawet jak nie kończyły się zdobyciem punktów. Ale to jest co innego niż jakieś infantylne przyśpiewki z częstochowskimi rymami pod 3 melodie na krzyż, oczywiście i tak wyśpiewane (wyryczane) fałszywie. Pomijając sprawę najbardziej oczywistą - czyli to, że żużlowcy tego nie słyszą (i ich szczęście), nie ma to więc żadnego znaczenia dla przebiegu meczu - brak we mnie generalnie zrozumienia dla potrzeby publicznego wydarcia się. Oczywiście, nikomu niczego nie bronię, ale skoro dyskutujemy, to oto mój głos 
Mam cholera wrażenie, że ostatnio moje posty układają się w jakiś szyderczo-cyniczny schemat. Ale nie wyciągajcie pochopnych wniosków
Mam cholera wrażenie, że ostatnio moje posty układają się w jakiś szyderczo-cyniczny schemat. Ale nie wyciągajcie pochopnych wniosków
Re: Żuż�wy happening pod lubelskim ratuszem
W czasie biegu nie slysza i owszem*, ale nie powiesz mi, ze tak samo jest gdy drepcza wokol stadionu po prezentacji czy jak siedza w parku maszyn miedzy biegami lub wyjezdzaja/wychodza na tor po meczu 
*a podczas biegow to raczej nie krzyczy sie nic innego niz teksty typu "dawaj, k***a"
*a podczas biegow to raczej nie krzyczy sie nic innego niz teksty typu "dawaj, k***a"
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Żuż�wy happening pod lubelskim ratuszem
Torsen, czesto zuzlowiec nie musi slyszec ale wystarczy, ze wyczuwa atmosfere, napiecie, ten caly kociol, ktory jest w kolo niego. To potrafi go dodatkowo nakrecic, dodac otuchy i energii, wzniecic w nim zadze walki 
Przypominam sobie najlepiej pierwszy mecz Joonasa, kiedy cala prosta skandowala "Joonaaas! po kazdej wyscigu w jego wykonaniu a on ewidentnie podjarany tym faktem jeszcze bardziej staral sie pobudzic ten entuzjazm tlumow w nastepnym wyscigu
Przypominam sobie najlepiej pierwszy mecz Joonasa, kiedy cala prosta skandowala "Joonaaas! po kazdej wyscigu w jego wykonaniu a on ewidentnie podjarany tym faktem jeszcze bardziej staral sie pobudzic ten entuzjazm tlumow w nastepnym wyscigu
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
Lubelscy organizatorzy powinni uniemożliwiać zawodnikom dreptanie wokół toru po prezentacji - po pierwsze, opóźnia to rozpoczęcie meczu, co mnie osobiście doprowadza do szewskiej pasji, szczególnie gdy nad stadionem zbierają się deszczowe chmury (a zdarza się to w Lublinie jakoś często w ostatnich latach), po drugie, pozwala gościom lepiej poznać tor. Wiadomo, że mit o jednakowej przyczepności na całej długości i szerokości toru można włożyć między bajki. Po co więc mają wszystko wiedzieć jeszcze zanim wyjadą do pierwszego biegu?
Re: Żużlowy happening pod lubelskim ratuszem
Zawsze mozna zawodnikow przewiezc np. statkiem z Cricolandu
Tylko trzeba to wczesniej zalatwic. I wtedy nie sprawdza sobie toru 
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
