#1398 Postautor: Regdal » 28 marca 2009, o 04:43
Tak na szybko po powrocie.
Zdecydowanie zabrakło według wszystkich obecnych tego który mierzył czasy podczas pierwszego pobytu w Szeged.
Ogólnie mój przedmówca, tym razem napisał kilka słów prawdy,więc nie będę po nim powtarzał.Wyjazd bardzo pożyteczny,cieszy fakt,że klub wreszcie coś do tego dołożył,przynajmniej zawodnikom na paliwo i nocleg.Miejscowy właściciel toru bardzo gościnny i pracowity.Dwoił się i troił aby wszyscy mieli jak najlepsze warunki do jazdy,(równanie toru,polewaczka,maszyna startowa zasilana z agregatu prądotwórczego) - wszystko bardzo pomysłowe,specyficzne i co najważniejsze skuteczne.Pogoda zarówno we czwartek jak i w piątek znakomita.Tor krótki,przypominający geometrią tory angielskie,długość 295 metrów,dość ostre łuki,nawierzchnia ceglasto-czerwona z zawartością dosyć grubych kamyczków.Klimat w drużynie między zawodnikami bardzo dobry,wymiana uwag i spostrzeżeń przykładnie dobra,wzajemna pomoc również.Jacek Rempała i Rafał Wilk przekazywali na bieżąco szczególnie juniorom wszystkie potrzebne uwagi,udzielali cennych wskazówek i okazywali na prawdę rzadko spotykaną pomoc,co ogromnie cieszy.
A co do upadków na torze - no cóż ten tor obnaża bardzo mocno nawet najdrobniejszy błąd,przekonał się o tym Maciek,którego to "pociągnęła" jedna z kolein na wyjściu z pierwszego łuku,no i niestety kolano stłuczone.Rafał też leżał po tym jak "skleiła go jedna z "rynien" jakie powstały od intensywnej jazdy wszystkich zawodników.Całe szczęście,że nic się nie stało naszemu juniorowi i motocykl też nie ucierpiał.Gorzej wyglądał jeden z Tarnowskich juniorów,który zaliczył sporego dzwonka,po którym ręka spuchła niemalże dwukrotnie.
Co do usterek sprzętowych w motocyklach naszych młodzieżowców,to owszem miały one miejsce,może lepiej że wystąpiły teraz niż miałoby to nastąpić np. podczas meczów ligowych.Przy okazji drobna uwaga - aby uniknąć tego rodzaju sytuacji,panowie odpowiedzialni w klubie za forsę na przygotowania sprzętowe,powinni pamiętać,że nie należy się z nią spóźniać,tak aby każdy zawodnik mógł się w porę zaopatrzyć w potrzebne części do swoich motocykli.
Na koniec bo pora spać,zdecydowanie polecam na przyszłość jazdę do Szeged autostradą na Węgrzech,gdzie wjeżdżając na nią w Miszkolcu jedzie się komfortowo i szybko do samego Szeged,a koszty winiety 4-ro dniowej to jedyne 20-25 zł.Innej drodze mówię zdecydowane NIE,gdyż zbyt wiele doświadczyliśmy w teoretycznie krótszej drodze do Szegedu kolein,dziur,świateł,ograniczeń prędkości i 2 godzin dłuższej jazdy.
"Bez mózgowa,szowinistyczna,szarańcza,na internetowych forach" - Bartłomiej Czekański
www.wolinski.com.pl