mikas pisze:Ale reszta zawodników też inwestowała swoje prywatne środki i tak powinno być zawsze i wszędzie. Problem w tym, że polscy zawodnicy zostali tak rozpuszczeni, że uważają że wszystko im sie należy od klubu. A tak po prawdzie to klub powinien im płacić tylko i wyłącznie za punktówkę i dopiero wtedy to byłaby zdrowa sytuacja. Dlaczego ani Tomek ani nikt inny z Polaków nie narzeka że np. w Anglii nie odstają kasy na sprzęt a mają płacone tylko za punkty i dojazdy? Dlaczego nie narzekają zawodnicy zagraniczni w polskiej lidze, że nie dostają od polskich klubów kasy na przygotowanie sprzętowe do sezonu?
I takie jeszcze pytanie z ciekawości. Czy Szwedzi dostają kase przed i w czasie sezonu na przygotowanie sprzętowe od swoich szwedzkich pracodawców, czy Anglicy dostają od klubów angielskich? Od kogo dostają Australijczycy czy Amerykanie?
Mikas rozumiem twój tok myślenia odnośnie dostawania pieniędzy za "podpis" lub "przygotowanie do sezonu". Nie jestem w stanie przytoczyć wywiadu ale również zagraniczni (skandynawscy) zawodnicy średniej klasy przed tym sezonem chcieli pieniędzy za podpis pod kontraktem (było to również na SF).
A co do punktówki? Skoro klub ma długi wobec zawodników rzędu 300-350 tys. zł. to rzecz jasna ta punktówka nie była w pełni wypłacana. Również uważam, że zawodnik pieniądze powinien zarabiać na torze (co nawet gwiazdy e-ligi tego właściwie nie robią), jednak w przypadku niewypłacalności klubu te pieniądze są widoczne jedynie na papierku i wcale nie muszą być kiedykolwiek spłacone (rozwiązanie klubu). W ligach zagranicznych punktówka płacona jest niemal od ręki, u nas są z tym problemy (nie tylko w Lublinie).
Nie znam zupełnie szczegułów jednak tak na zdrowy rozum, te "prywatne środki" to nie są pieniądze, które zawodnik z "łaski swojej" musiał wyłożyć aby przygotować się do sezonu, tylko są to środki, które musiał on włożyć, w miejsce tych, które miał dostać w zamian za zdobyte pieniądze na torze. O ile część zawodników miała środki alternatywne (stypendium) o tyle Tomek (czy też Sebastian) musiał zainwestować własne prywatne pieniądze aby móc utrzymać sprzęt na jakimkolwiek poziomie. O to chyba tutaj chodzi odnośnie tych "prywatnych środków" a nie o to, że zawodnik nie chce zainwestować (czy też "skosić kase za free"), by nie musieć dbać o punktówkę, której wcale (w terminie) nie musi otrzymać.
Zawodnik tak jak każdy inny człowiek pracą musi zarobić na to by utrzymać siebie (i rodzinę). Pensja (punktówka) rzecz jasna powinna być wypłacana terminowo. Skoro pracodawca nie wywiązuje się z umowy, to naturalnym jest że zdecydowana większość (albo wszyscy) "upomną" się o pensje, zwolnią z pracy lub/i podadzą do sądu pracodawcę. Tak się zastanawiam, czy ktokolwiek (łącznie ze mną) zdecydowałby się na to by z własnych pieniędzy poczynić taką inwestycje (można zyskać więcej pieniędzy za puktówkę, ale można zupełnie wtopić, gdy klub się rozwiąże... i zostać na minusie).
Ps. Uprzedzając pytanie: Ale ja nie dostaje pieniędzy za "podpis", żeby pracować w swoim zawodzie? Proszę więc przekwalifikować się na zawód, które takie kwalifikacje daje, jak choćby sport zawodowy (hmm.. łatwo?), lub poszukać takiego zawodu, który takie grandy finansowe daje. Żyjemy w erze gospodarki rynkowej i jeśli jest odpowiednio wielki popyt lub jest się na tyle dobrym, to pieniądze za podpis się na pewno znajdą.