Koper, no właśnie... Wielkie koncerny. Pozostale przyklady, ktore podales pokazuja, ze mozna polaczyc inwestycje w rozne dyscypliny pod warunkiem... ze jedna z tych dyscyplin nie jest pilką nożną.
Spójrzmy na tabele Ekstraligi: Tarnów, Bydgoszcz, Rzeszów, Leszno, Toruń, Zielona Góra, Wrocław... żadne z tych miast nie ma druzyny w OE. Ba! Trudno nawet o druga lige... Wyjatek stanowi tu Wrocław (ze Śląskiem) i Bydgoszcz (z Zawiszą).
Patrzymy dalej... kluby I ligi żużlowej? Gorzów, Ostrów, Rybnik, Grudziądz, Gniezno, Lublin -> piłkarska nędza. I znów dwa wyjątki - Poznań (ale tu klub dopiero co reaktywowany i nie wiadomo jak dlugo bedzie probowal "rywalizowac" z Lechem) i Gdańsk (ale Lechia dopiero zaczyna marsz "na szczyt", nie wiadomo jak zniesie to Wybrzeże - zwlaszcza, ze tam jeszcze jest Arka...).
Warto zauwazyc jeszcze jednÄ… rzecz. Nawet giganty pokroju Warszawy, Åodzi i Krakowa stać "jedynie" na 2 klubu pilkarskie na dobrym poziomie. Inne dyscypliny praktycznie nie istniejÄ… - a nawet jezeli to raczej symbolicznie - AZS Politechnika Warszawska w siatkowke, no powiedzmy kobieca koszykowka w Krakowie jest dobra.
Wniosek?
Piłka nożna to tak jak ktoś wcześniej pisał - worek bez dna. Nawet kopana na średnim poziomie (lepszy zespół II ligi lub średniak I ligi) pochlania gigantyczne (jak na polskie warunki) pieniadze. Pieniadze, ktorymi (jak pokazuja przyklady) mozna by obdzielic kilka innych dyscyplin na mistrzowskim poziomie. No ale... inna sprawa to skala promocji.
Ja nie mam nic do Motoru, interesuje sie pilka i fajnie byloby miec w Lublinie zespol na normalnym poziomie (jezeli w Polsce taki istnieje). Szkoda tylko, ze stracic na tym moga inni - żużel, rÄ™czna, koszykówka, rugby... czyli dyscypliny, które już teraz ledwo sie trzymaÅ‚y. No i sprawa Górnika Å. - czy Bogdanka zostanie i druzyna sie odbuduje? Mozliwe. A dwie "silne" ekipy pilkarskie dla Lubelszczyzny, a wÅ‚aÅ›ciwie dla innych dyscyplin w naszym regionie to zabójstwo dopóki nic sie nie zmieni z ekonomicznego punktu widzenia.
Ciekawy jestem czy rzeczywiscie w przyszlym roku (JEŻELI uda sie utrzymac klub) jest szansa na... na cokolwiek. Bo obawiam sie, ze to niestety ciagle odkladanie sprawy na pozniej i czekanie na cud

Takie sa niestety lubelskie realia. Harry napisal, ze to zalezy w duzej mierze od wladz miasta - pewnie tak. Powstaje ta strefa ekonomiczna, cos sie w tym miescie rusza... wiec moze jednak ta walka o byt na sens? Moze znow warto wierzyc w ten ekonomiczny cud?