$korzen$ pisze:Ja natomiast mam ogromna satysfakcje, gdzie sa ci znawcy co kazali Tomkowi szorowac kevlar Dawida ? no gdzie !? zapadli sie pod ziemie ? czy moze ogarna ich wstyd !?
Chyba majÄ… bana

Natomiast trudno cokolwiek dobrego powiedziec o Trumnie. Chlopakowi kompletnie nie jedzie sprzet, a ambicji jak widac nie brakuje. Dac Sebie sprzet przynajmniej pokroju Darka, a podejrzewam, ze dzis przy jego nazwisku wpisali bysmy dwucyfrowke.
Z pewnością ma jakieś kłopoty sprzętowe, boryka się z nimi od początku sezonu, ale to nie one spowodowały upadek po wyprzedzeniu Tomicka. Wychodzi raczej brak treningu - bo my w Lublinie, tradycyjnie, mamy tylko eliminacje i pasowanie, a nie trening. Gdzie próby jazdy różnymi ścieżkami? Gdzie ćwiczenia różnych elementów: atak, obrona, start, nożyce itd? Jedynym świadomie trenowanym elementem jest jazda na jednym kole.
Tak więc osobiście mam trochę żal do Trumny i nie mniejszy do Stachyry. Jakże wymowna była reakcja trenera po upadku syna! Właściwie od przybycia na miejsce po dojście do parkingu op****alał go za szkolny błąd, za to niefortunne wyjście z I łuku, którym przekreślił dobry wynik biegu, swój własny występ (jak sądzę, późniejsze balety były efektem urazów) i niestety, w połączeniu z wyżej opisanym manewrem Trumny, wynik meczu. To był dopiero drugi bieg, goście nie mieli prawa być przełożeni, nadto przewaga w I łuku była naprawdę znaczna. Sądzę, że dowiezienie 5:1 było wysoce prawdopodobne, a w każdym razie przywiezienie wyniku lepszego niż 1:5, jakim skończyła się powtórka w 3-osobowym składzie, było niemal pewne. Tak więc te dwa momenty: Stachyry z II i Trumny z XII zadecydowały o meczu.
harry pisze:rewelacyjny tor do walki? Tylu jobów, przekleństw w życiu nie dostałem ani od zawodników, ani od trenera za taki tor, chociaz najsmieszniejsze jest to ze taki tor to zasluga deszczu ktory padal cala noc. nasi zawodnicy absolutnie nie chca slyszec o jezdzie na takim torze nigdy wiecej.
Doprawdy trudno tu o komentarz. Dzisiejszy mecz, mimo że przegrany, był prawdopodobnie jednym z najlepszych w Lublinie i to nie tylko pod względem widowiska. Piszcz dziś jechał "jak z Ogórem" 3 czy 4 lata temu, Śledź walczył jak chyba nigdy - i skutecznie! Na co więc narzekać? Niedawno jechali 2 mecze na betonie i ich raczej nikt, w tym oni sami, raczej rozpamiętywać nie będzie.
ravajas pisze:nie zmarnował ani grama mocy, którą posłał bezpośrednio na tylne koło.
Nawet prawnicy wiedzą, że mocy nie liczy się w gramach
