Regdal pisze:$korzen$ pisze:Powtorze sie prawdopodobnie poraz setny, powinnismy do dzis plakac ze tak a nie inaczej skonczyla sie zuzlowa przygoda Kacpra Kepy. Chlopak po 3 miesiacach treningu byl Klimka na glowe pod kazdym zuzlowym wzgledem, to sie nazywa talent. No ale coz, pozostaje powiedziec trudno.
Z tego co napisałeś widać,że jesteś zagorzałym fanem K.Kępy,no cóż twoje prawo,ale wydaje mi się ,że K.Kępa nic w tym sporcie nie osiągnął,i raczej już nie osiągnie,więc pisanie na jego temat nie ma już sensu.
Być może z tego, co ja napiszę, też widać, że jestem, a ściślej byłem fanem Kacpra Kępy, ale to nic. Chyba nie ma w tym nic złego?
W mojej ocenie powyższa wypowiedź jest trochę śmieszna. Omija meritum, czyli FAKT, że Rafał był znacznie słabszy od Kacpra już wtedy, gdy ten dziesiąty raz w swoim życiu dosiadł żużlówki. Pisanie o tym wcale nie jest bez sensu, ponieważ daje punkt odniesienia dla oceny Rafała, przynajmniej na pewnym etapie rozwoju jego kariery, nie tak znowu odległym. Natomiast wypominanie Kacprowi, że "nic w żużlu nie osiągnął i pewnie nie osiągnie" uważam za niesmaczne i uważam, że trudno przejść nad takim komentarzem do porządku dziennego. Bogu dziękujcie, że nikt nie wsadził Rafała w płot tak, by połamał kości czaszki i ledwo uszedł z życiem, zamiast cynicznie podsumowywać krótką i smutną karierę, która, śmiem twierdzić, zapowiadała się nie gorzej niż Waszego Pupila. Bardziej utalentowanym należy się szacunek, a nie żenujące komenatrze, Panie Menedżerze, tym bardziej, gdy spotkało ich nieszczęście. Dziwię się, że coś takiego w ogóle przechodzi przez usta (palce) osoby związanej z żużlem, która powinna wiedzieć, że od glorii i chwały do kalectwa jest w tym fachu bardzo blisko.
CzujÄ™ siÄ™ zawiedziony.
