Cooper pisze:Hmm, nazywanie mnie z calym szacunkiem niedouczonym ignorantem, z tym, sie jeszcze nie spotkalem

To w sumie nie było do Ciebie, tylko w eter

Po prostu fakty są takie, że Sierakowska zasłynęła jako czcicielka rocznic związanych z ludobójczym i obcym reżimem. Niektórzy szukają tu usprawiedliwienia w formie "sentymentu do lat młodości", czy też "jasnych punktów" w postaci powszechnego zatrudnienia (tj. ukrytego bezrobocia) w tym okresie, czy gwarantowanej darmowej edukacji. Prawda jednak jest tylko jedna: był to zbrodniczy system, narzucony obcą siłą. Ludzie byli zniewoleni ekonomicznie, religijnie, politycznie, etycznie. Wielu oddało życie za poglądy. Propagowanie symboli komunizmu jest w Polsce zabronione. Jak więc można pozwalać na takie szopki? I jak można bronić Sierakowskiej, która wielokrotnie je urządzała? Jak nazwiesz postawę, która pomija cały ten kontekst, czy nie ignorancją?
No, ale najlatwiej rzucac stereotypami, "czerwony", "zielony"...
To nie jest żaden stereotyp, a jeśli już, to dla Sierakowskiej na pewno nie krzywdzący. Jest czerwonym betonem i podejrzewam, że jest z tego dumna. Jak wszyscy legalnie wstępowali do Solidarności (po sierpniu 80, a przed stanem wojennym), Sierakowska wstąpiła do PZPR.
mikas pisze:A z tą Sierakowską to myślałem że wytoczysz jakieś poważniejsze armaty

Szczerze powiedziawszy, nie śledzę z zapartym stolcem jej kariery politycznej, więc w ciągu 5 minut - a w takim mniej więcej czasie od ukazania się postu Coopera napisałem odpowiedź - niewiele więcej jestem w stanie napisać. No bo co można jeszcze o niej "miłego" powiedzieć bez grzebania po smutnych biografiach? Że jest najbardziej zdeterminowaną przeciwniczką Kościoła katolickiego? Być może. Że ma liberalne podejście do tematu aborcji? Z pewnością. Tylko że to wszystko nie zmienia mojej oceny, a co najwyżej mnie w niej utwierdza.
Przepraszam, jeśli ktoś się czuje obrażony moimi wypowiedziami. Ja w ogóle nie uważam, by było to dobre miejsce do polemik politycznych.