Mateusz111 pisze:A ja myślę że woleliby oglądać walczącego Piszcza, niż tego fenomenalnego Louisa (co nawet nie wiadomo jak sie wymawia jego nazwisko) albo Staszka zamiast Śwista. Pożytek z nich byłby porównywalny
No ale w sumie bylo nastawienie na ekstralige. Ja też myślalem że te Świsty beda robily ponad 10 na mecz.
A jeżeli chodzi o wynik, to uwazam ze wiecej ludzi przychodziloby na porazki 44-46 niz na zwyciestwa 70-20. Ale to oczywiscie moje zdanie
Jak to sie ladnie mowi "jestes w mylnym bledzie".
"Hu da fak" jest Piszcz zeby dzialas jak magnes na publicznosc? Jezdzi bardzo przecietnie, sukcesow na zuzlu ma zero, w Lublinie nie pokazal nic, nie jest tez facet specjalnie sympatyczny zeby miec swoja wierna grupe kibicow.
Myslisz, ze ktos wpadnie ogladac miernote robiaca 1,1,0,d tylko dlatego, ze w dowodzie ma wpisane "Lublin" zamiast "Pyszczowice Wiejskie" ?
Ludzi to obchodzi jak zeszloroczny snieg. A jeszcze trzeba miec swiadomosc faktu, ze wiekszosc kibicow na trubunach wie tyle o zuzlu co ja o XIXw. metodach wydobywania wegla kamiennego i ma problemy z polapaniem sie kto w ogole sie sciga na tym torze

Slyszales czasami co Ci kibice mowia na trybunach?
Druzyna zlozona z lokalnych gwiazdorow moze przyciagnac kibicow na jeden, gora dwa mecze. A pozniej brak wyniku = brak kibicow. Ludziom by dyndalo, ze zamiast Swista mecze przegrywa nam Piszcz. Taki czlowiek przychodzi objezec widowisko. Nie bedzie marnowal ciezko zarobionych pieniedzy tylko dlatego, ze kolesie, ktorzy przegrywaja mecz za meczem i bujaja sie w ogonie ligi maja w dowodach "Lublin". Nikt nie bedzie marnowal kasy na patryjotyzm lokalny, bo patryjotyzm to ladnie wyglada na zdjeciu w gazecie. Jak ktos bedzie mial do wyboru wydac z rodzina ok. 50-100 zl na zenujacy zuzel a wydac tyle na np. kino to pojdzie do kina zobaczyc dobry film - nie bedzie katowal sie z rodzina dwie godziny na trybunach ogladajac zenade i miernoty tylko dlatego, ze jedzie Piszcz.
Prawda jest taka, ze ludzie, ktorzy maja pojecie co i jak w zuzlu to przewaznie osoby swirniete i pojda na zuzel nawet jak Michaluk z Polakiem beda walczyc o punkty z Bebnem i Dadela. Przyjda ogladac cokolwiek dla samego faktu ogladania zuzla - zapachu, dzwieku, rozmow. Ale ile jest takich ludzi? Sa tez ludzie, ktorzy dla przyszliby dla swojego zawodnika. Milosnicy, prawdziwi fani, ktorzy dla swojego idola zrobia duzo. Ale ponownie - ilu ich jest?
Prawda jest taka, ze kasa i frekwencja bierze sie z zwyklych, czesto majacych zero pojecia o zuzlu, piknikow. Oni przyjda na trybuny jak bedzie wmiare pogoda, dobre wyniki i najlepiej jakies fajne zagraniczne nazwisko/nazwiska w programie. W glebokim powazaniu maja idealy zuzlowe, patryjotyzm lokalny i wychowankow. Chca prostej wymiany: kasa za dobre widowisko. Jakby na tych motorach krowy mleczne jezdzily to roznicy im by to nie robilo
Jeszcze jedno: proponuje sie zastanowic czemu frekwencja na meczach jest najwieksza kiedy zapowiadane sa wystepy zagranicznych gwiazd [najlepiej z GP] a nie lokalnych "herosow" pokroju Burzy, Piszcza czy Barana.