Bandytyzm w Tarnowie
Poniedziałkowy derbowy mecz w Tarnowie, a konkretnie wydarzenia pozasportowe, które miały miejsce wciąż wzbudzają emocję i są głośno komentowane zarówno w mediach, jak i wśród kibiców. Warto więc na spokojnie przeanalizować wydarzenia, które miały miejsca na stadionie w Mościcach.
Na pierwsze po 10 latach ekstraligowe derby już od dawna kibice obu drużyn z niecierpliwością czekali. W końcu nadszedł długo oczekiwany dzień, w którym kibice z Rzeszowa w sile około tysiąca udali się do Tarnowa. 400 z nich pojechało ośmioma autokarami zorganizowanymi przez Klub Kibica.
Już przy wyjściu z autokarów zostali oni obrzuceni kamieniami przez kibiców (?) z Tarnowa będących na trybunach stadionu. Ochrona z firmy "Hektor" i policja nie reagowała na to, ale za to nie pozwoliła kibicom z Rzeszowa zabrać ze sobą flag i innych kibicowskich emblematów. Kolejną przeszkodę fani Stali napotkali przy wejściu na stadion, gdzie spędzili wiele minut w niesamowitym ścisku, ponieważ jedna mała bramka nie pozwoliła na swobodne wejście na stadion. Zanim jednak udało im się znaleźć na trybunach doszło do kolejnych dziwnych zachowań ochrony. Oto bowiem zabierane do depozytu były wszelkie napoje w butelkach (takie same, jak później sprzedawane w trakcie meczu), a także trąbki! Tysiące kibiców z Tarnowa bez problemu mogło je wnieść, ale najwyraźniej kibice z Rzeszowa takiego prawa według ochrony "Hektor" nie mieli. Oczywiście takie same trąbki były w sprzedaży na terenie stadionu! Warto dodać, ze rzeczy, które kibice zostawili w depozycie ochrony "Hektor" po zawodach zniknęły... Kibice stracili wszelkie trąbki i napoje, a co się z nimi stało wie zapewne tylko ochrona.
Warto dodać także sytuacje z wniesieniem metalowej małej puszki, gdzie szef Klubu Kibica Michał Kluska miał pieniądze za bilety: "Szef ochrony stwierdził, ze z metalowa puszka na stadion nie wejdziemy, wziął jakiś brudny worek położył na betonie i wysypał nam cala kasę. Przy tym akurat byłem. Kiedy cokolwiek chciałem pomoc i zorientować się jak temat wygląda to zostałem "zwymiatany" przez ochronę. Dramat, chaos i nie wiem co jeszcze." - wspomina Kluska.
Na stadionie sytuacja nieco się uspokoiła. Ochroniarze po wielu prośbach pozwolili kilku osobom wrócić do autokarów i zabrać na mecz flagi. W trakcie meczu poza kilkoma wyzwiskami pomiędzy kibicami obu drużyn, a także rzuconymi niegroźnymi przedmiotami przez kibiców z obu drużyn żadnych większych ekscesów nie zanotowano. Zawody były emocjonujące, drużyna rzeszowska spisała się dobrze i kibice nie czuli większego rozgoryczenia. Dlatego też po zakończonym meczu spokojnie czekali, aż będą mogli udać się w drogę powrotną do Rzeszowa. Według informacji przekazanych przez ochronę miało to być 15 minut po meczu, tak aby kibice z Tarnowa rozeszli się do domów. Wydawało się, że nawet grupka... siedmiu Unistów prowokujących fanów z Rzeszowa nie sprawi ochronie problemu. Okazało się inaczej...
Kibice z Rzeszowa wciąż musieli czekać, aż ochrona z "Hektora" pozwoli im opuścić sektor. Gdy po prawie godzinnym czekaniu jedna z bram została otworzona kibice Stali ruszyli w jej stronę. Tylko całkowicie bezmyślna ochrona "Hektor" mogła to odebrać jaka atak... Natychmiast zaatakowali kibiców pałkami i gazem łzawiącym. Najbardziej ucierpiała należąca do Klubu Kibica Kasia, która w wyniku wielokrotnego użycia z bliskiej odległości przeciw niej gazu przez ochroniarzy zemdlała. Ochrona "Hektor" długo nie chciała dopuścić pracowników pogotowia, aby Ci mogli udzielić jej pomocy. Gdy w końcu się na to zgodzili, postanowili także "wyżyć się" na tych właśnie pracowników pogotowia, którzy również zostali zaatakowani gazem łzawiącym.
Gdy sytuacje wydawała się za opanowaną, kibice w końcu udali się do autokarów. Ci, którzy myśleli, że to koniec bezmyślności ochroniarzy "Hektora" mylili się... Kolejnym "pomysłem" było wyżycie się na kibicach, którzy mieli na sobie koszulki lub bluzy w kolorze pomarańczowym... Ochroniarze wbiegali do autokarów, wyciągali siłą z nich kibiców na pomarańczowo, a następnie otaczali i "rozmawiali". Wielokrotnie kibicom z Rzeszowa pomagać musiało pogotowie ratunkowe, w tym czasie ochroniarze "Hektora" stali z boku, śmiali się i palili papierosy... Niedaleko stadionu w Mościcach znajduję Tarnowskie Centrum Edukacji im. S. Wyszyńskiego. Może warto, aby ochroniarze z "Hektora" zamiast bić bezbronnych kibiców żużla, "wyżyli" się intelektualnie właśnie tam.
Na meczu było wielu kibiców z Rzeszowa, którzy po raz pierwszy udali się na mecz wyjazdowy swojej drużyny. "Byłem pierwszy raz i przeżyłem szok tym co wyprawiała ochrona! Zanim pojadę na następny wyjazdowy mecz Stali długo się zastanowię, ale na pewno już nigdy więcej nie przyjadę do Tarnowa!" - wspomina Kuba z Rzeszowa. Zdegustowani byli także kibice jeżdżący na żużel od wielu lat. "Byłem w wielu miejscach w Polsce na żużlu i nigdy nie spotkałem się z taką głupotą, jak ta, którą zaprezentowali ochroniarze z "Hektora". Naprawdę nie rozumiem dlaczego kibic nie może spokojnie oglądnąć meczu, tylko musi bać się o własne zdrowie" - powiedział Jacek z Rzeszowa. Słuszną uwagą podzielił się także Grzesiek z Przybyszówki: "Może warto oprócz kibiców monitorować także zachowanie ochrony"
Unia Tarnów ma świetny zespół, coraz ładniejszy stadion i już kilkakrotnie pojawiały się informację o marzeniach organizacji turniejów Grand Prix w tym mieście. Jak pokazał derbowy pojedynek organizacyjnie tarnowianie są na poziomie drugiej ligi, a nawet gorzej... Dziwi też fakt całkowitego milczenia działaczy Unii w tej sprawie, brak jakiegokolwiek przeproszenia także ze strony ochrony "Hektor". Oświadczenie w tej sprawie wydała za to prezes sekcji żużlowej Marma Polskie Folie Rzeszów Marta Półtorak, które znajduję się w dalszej części Dziennika.
Należy mieć nadzieje, że zgodnie z prawem odpowiednie instytucję wyciągną konsekwencję wobec ochrony "Hektor", dzięki czemu do takich sytuacji na stadionach żużlowych już nigdy nie dojdzie.
P.S. Wszyscy kibice, którzy uczestniczyli w wyżej opisanych zajściach i chcący podzielić się swoimi wspomnieniami prosimy pisać na adres:
mailto:k2@stal.rzeszow.plKrzysztof Szyszka