bkapusta pisze:Tomek mial swoje dobre mecze i niezle akcje. Ale jednej rzeczy nie mozna o nim powiedziec: ze jest pewniakiem do bycia fajterem meczu.(...)
A druga sprawa to jesli tomkowi nie wszczepiono rakiety odrzutowej w tylek to i tak nie dal by rady bo jakos do tej pory rekordow toru to on u nas tak nie krecil.
Skad nagle ta irracojnalna wiara w to, ze Tomek by wpadl i pojechal 4 kolka w Lublinie w czasie 65 sek?
Ja, podobnie jak część z wypowiadających się tu osób, również jestem zdecydowanie za wypożyczeniem Piszcza, gdyby powstała taka możliwość i wcale nie dlatego, że uważam, że jest obecnie w stanie kręcić w Lublinie czasy na poziomie 65 sekund. Rzecz w tym, że to wcale nie byłoby potrzebne. Piszcz nie raz i nie dwa razy pokazał, jak można się umiejętnie bronić, dysponując słabszym silnikiem. Gdyby tylko udało mu się znaleźć przed szalejącymi wczoraj Gustaffsonem i Sajfutdinowem (którzy nie wygrali wczoraj bodaj ani jednego startu), jestem przekonany, że więcej razy by się obronił niż nasi wczoraj. Nie takich smarków jak Simon Piszcz przywoził w Lublinie za plecami, mimo widocznych braków w sprzęcie. Wystarczy jechać właściwą ścieżką (pobudka, Panowie Rempały i reszta - to znaczy środkiem toru lub szerzej!) i nie popełniać błędów, jakie np. cyklicznie popełniał wczoraj Jaca na wyjściu z drugiego łuku (to tam za każdym razem tracił najwięcej i nie szybki sprzęt przeciwnika był bezpośrednią przyczyną utraty pozycji, ale właśnie wyjścia z łuków na zbyt długo wyłamanym motocyklu).
Mam wrażenie, że wczoraj była tylko jedna szybka ścieżka wokół lubelskiego toru. Tylko że nasi, zapewne z braku kondycji, nie potrafili się na niej utrzymać. A po wygrywanych seryjnie startach wystarczyłoby to, by nie przegrać meczu. Piszcz na pewno jest w stanie podołać takiemu założeniu, bo wielokrotnie już to udowodnił.
