Skąd wniosek, że po zmianie regulamin nagle będzie stosowany?
kdsz pisze:No tak, trzeba by było zgromadzić dowody i gruntownie sprawdzić, czy ktoś nie przyczepił do rozdzielni paska z trotylem. śledztwo na dwa lata. Albo i dziesięć.
To może inaczej, tak dla rozjaśnienia.
Nie wiem jak w przypadku regulaminów żużlowych, ale w prawie cywilnym odpowiedzialność na zasadzie ryzyka nie polega na tym, że jak zdarzenie zaistnieje to bez względu na wszystko podmiot ponosi odpowiedzialność.
W uproszczeniu...
Odpowiedzialność na zasadzie winy polega na tym, że druga strona musi udowodnić winę podmiotu który odpowiada za szkodę, a sądu nie do końca interesuje jak to zrobi.
Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka polega na tym, że wina jest niejako domniemana. Czyli druga strona nie musi jej udowadniać, to pozwany (ten, który odpowiada za szkodę) musi udowodnić, że winy nie ponosi tj. np. pozwany musi udowodnić, że zdarzenie było spowodowane siłą wyższą, np. uderzeniem pioruna, jak to Dannie wskazał. Czyli to pozwany może się ekskulopować tj. uwolnić od odpowiedzialności.
Odnosząc to sytuacji Gorzowa, jego odpowiedzialność polega na tym, że nikt mu nie musi udowadniać winy. To Gorzów mógłby wykazać, że tej winy nie ponosi, że na przykład była powódź czy uderzenie pioruna. ...a jak wszyscy wiemy, tego nie było.
Natomiast sama awaria czy to oświetlenia czy pożar z reguły nie jest zdarzeniem losowym, czy nie jest spowodowany siłą wyższą. Jest wynikiem ludzkich zaniedbań, z nielicznymi wyjątkami, o których pisze Dannie.
Stal i większość kibiców jak mantrę powtarza, że było to "zdarzenie losowe", że to "pech". Nie, nie było to zdarzenie losowe, nie był to pech. Bez względu kto za to zaniedbanie odpowiada. Co więcej, to kto za zaniedbanie odpowiada (czy to Stal, czy ktoś inny) nie ma najmniejszego znaczenia, właśnie ze względu na ukształtowanie odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, a nie winy. Taka odpowiedzialność pomaga szybko podejmować decyzje.