#211 Postautor: Torsen » 25 czerwca 2006, o 19:13
Przyznam, że jestem bardzo zaskoczony zwycięstwem, nie mówiąc już o jego rozmiarach. Po tym, co widziałem w meczu z Zieloną, nie postawiłbym na nie złamanego grosza, nawet wiedząc, że w składzie Gorzowa nie będzie Kylmaekorpiego i Klingberga.
Drużyna zaprezentowała się bardzo walecznie, co cieszy. Wydawało się, że istnieje ona już tylko na papierze, że sklad jest w zasadzie w rozsypce, trawiony śmierdzącą atmosferą związaną z serią porażek, fochami niektórych zawodników, dymisją prezesa zapowiadającą wycofanie się Sipmy itd. A jednak dziś ta nasza zbieranina pokazała, że potrafi być drużyną. Rempała podstawiający Knappowi rezerwowy motocykl, gdy ten właściwy odmówił posłuszeństwa tuż przed startem - to taki detal, a jednak kibicom się podoba, bo pozwala nadal naiwnie się łudzić, że TŻ jest ciągle drużyną, grupą ludzi o wspólnych celach sportowych.
Nie uniknęliśmy błędów - tradycyjnie Jaca musiał powieźć kogoś ze swoich, tym razem padło na Messinga. Jeleń z zakręconym kranikiem. Shields, który nie zauważył, że taśma poszła w górę. I tak dalej.
Mieliśmy jednak również trochę szczęścia - mam tu na myśli wykluczenie Ruuda, gdy jechał z taktycznej, za bodaj 1-sekundowe spóźnienie na start. Śmiem twierdzić, że bez tego nie wywalczylibyśmy bonusa. Wydaje mi się też, że w I wyścigu Klimek powinien być wykluczony za dotknięcie taśmy - tak to wyglądało z miejsca, na którym siedziałem.
Z drugiej strony, słowa wielkiego uznania dla Rafała Klimka - przyłączam się do gratulacji. Zwycięstwo w debiucie, wywalczone na dodatek po słabym starcie, nie często się zdarza. Bardzo waleczna postawa przez całe zawody i jak na moje kibicowskie oko, chyba bezbłędna jazda.
Udało się też wreszcie choć trochę okiełznać tor. Tak równej nawierzchni nie było w Lublinie chyba od lat. Zawody na twardym torze były jednak w zasadzie bezbarwne, poza nielicznymi wyjątkami. Lubelska publiczność jest przyzwyczajona do walki na dystansie, która jest esencją żużla. I myślę, że znowu w tym kierunku należy iść. Zrobić wszystko, co możliwe, by nawierzchnia się odpowiednio związała i przygotowywać tor przyczepny, który nie będzie się rozpadał. Mamy jednak zawodników, którzy potrafią powalczyć. Czy również z Ostrowem? Chciałbym, ale znów wątpię.