ravajas pisze:jest wielu lekarzy, którzy znają się na tym, o czym mówią, a byli przeciwni restrykcjom wprowadzanym w związku z tzw. "walką z pandemią". I nie dlatego, że "wschodnia natura", tylko po prostu brak logiki.
Wielu? To znaczy ilu? Ja znam wielu lekarzy i wszyscy akurat zdanie mieli zbieżne i co do szczepień i co do restrykcji.
Brak logiki jest pozorny, bo możliwość zakażenia zależy nie tylko od zero-jedynkowego kontaktu z osobą zakażoną, ale też od czasu ekspozycji, ilości wirusa itd. Ograniczanie kontaktów zbędnych nie wyklucza się więc z dopuszczeniem kontaktów niezbędnych. Bo takich restrykcji, które ze 100-procentową pewnością zakończyłyby temat w 2-3 tygodnie, nałożyć się nie da, trzeba iść na jakieś kompromisy. Minimalizować kontakty niepotrzebne. Mnie np. od dwóch lat nie wolno wejść do przedszkola, do którego uczęszczają moje dzieci, pomimo że przecież dzieci i tak przyniosą do przedszkola to samo, co przyniósłbym ja. Nielogiczne? Pewnie tak, ale zawsze to mniejsza ekspozycja.
Chcę być dobrze zrozumiany: nie kwestionuję faktu istnienia i działania koronawirusa, wiem, że ludzie przez niego chorują i, że w efekcie braku należytej opieki medycznej umierają
Myślę, że przyczyną nie jest brak należytej opieki medycznej i nie mam pojęcia, skąd taki wniosek. Wirus atakuje różne organy, wobec czego zupełnie różny jest przebieg choroby, różne są stadia jej zaawansowania itd. Nie każdego można uratować, a już na pewno nie można uratować kogoś, za kogo musi oddychać maszyna, bo już prawie nie ma własnych płuc.
ale czy była jakaś pandemia? Nie wiem, ale tylko dlatego, że pojęcie pandemii jest wynikiem dowolnej konstrukcji definicji: dziś pandemią jest to, a jutro może być co innego. Przecież sam Niedzielski w wywiadzie u redaktora Mazurka powiedział, że w Polsce przyjęto model raportowania zgonów, według którego za zgon z powodu covida uznaje się każdy przypadek śmierci osoby, która miała pozytywny wynik testu. No to skąd wiadomo ile osób zmarło na covid? A jeśli tego nie wiemy, to na jakiej podstawie to ogłaszamy ludziom? I przede wszystkim po co?
Epidemia to wystąpienie na danym obszarze zakażeń lub zachorowań na chorobę zakaźną w liczbie wyraźnie większej niż we wcześniejszym okresie albo wystąpienie zakażeń lub chorób zakaźnych dotychczas niewystępujących (art. 2 pkt 9 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi). Nie ma tu nic o zgonach, zgony nie warunkują ogłoszenia epidemii. Natomiast pandemia to chyba po prostu światowa epidemia. W czym problem?
Pandemia jest faktem, skoro COVID-19 jest nową chorobą zakaźną i występuje na całym świecie.
I jeszcze co do szczepień i maseczek: ja nikomu nie zabraniam, i nic mi do tego, czy ktoś się zaszczepił i nosi maseczkę, ale robić z tego narzędzie terroru? To jest już aberracja. Nikomu nie można zabronić się bać koronawirusa, i jesli kto się boi, niech stosuje wszelkie możliwe zabezpieczenia - powtarzam: NIC MI DO TEGO - ale pozostałym ludziom nie należy ograniczać normalnego funkcjonowania.
Maska chroni otoczenie, a nie noszącego maskę. Ortopeda, który operuje gościa z otwartym złamaniem zakłada maskę, żeby nie spowodować u niego zakażenia, a nie żeby nie zarazić się złamaniem.
I jeszcze na koniec: w moim otoczeniu mam wystarczająco przypadków, że ludzie trzykrotnie poszczepieni chorowali na covid, a ludzie niezaszczepieni nie. I nie chcę przez to powiedzieć, że szczepionki szkodzą, czy że zabijają - bo mam tez mnóstwo przypadków, że wcale nie. Chcę tylko powiedzieć, że model zarządzania sytuacją koronawirusową nie miał ŻADNEGO, albo mikroskopijny wpływ na rozprzestrzenianie się wirusa. Stawiam tezę, że ta tzw. "pandemia" to jest zjawisko administracyjne, a nie medyczne.
Administracyjnym jest stan epidemii, który się ogłasza, gdy występuje epidemia - zjawisko medyczne.
Sposób zarządzania był, jaki był i moje zdanie na ten temat znasz - uważam, że był stanowczo zbyt liberalny.
Gdyby istniała możliwość kompletnego zablokowania mieszania się ludzi - totalnego zamknięcia ich na 2-3 tygodnie - wirus w tym czasie by zniknął, a model zarządzania odniósłby sukces, nie licząc oczywiście znacznie większej liczby porażek związanych z innymi kwestiami. Tak zarządzać się więc jednak nie da, a wszelkie kompromisy zaraza wykorzysta. Jak widać, przy takim zarządzaniu, błogosławieństwem okazała się mutacja samego wirusa, który wyewoluował w coś w rodzaju samoprzenoszącej się szczepionki.