Nie wiem, czy jest o co sie spierac. Ani klubowi nie byl specjalnie potrzebny kontrakt z drogim zawodnikiem, ktory mialby problem z wskoczeniem do skladu, ani zawodnikowi nie byl potrzebny kontrakt, za ktory nie dostalby tyle, ile oczekiwal, w dodatku bez wiekszych szans zarabiania na wystepach i punktowym. A ze nie podpisal u nas "kontraktu warszawskiego"... Troche dziwne, ze nie podpisal w swoim rodzinnym miescie tylko w Rzeszowie, ale dla mnie ta sprawa ma niewielkie znaczenie. Nie wiem, czy Tomek "szedl na reke" klubowi w ubieglych latach - troche rozczarowywal, punktowal przecietnie - ale w obliczu problemow kadrowych zespolu - bardzo twardo walczyl o swoje, ostro negocjowal chociaz w klubie z finansami bylo marnie. Moze wiec klub doszedl do wniosku, ze kiedy role sie odwrocily i zuzlowcy nie maja juz tak silnej pozycji negocjacyjnej - tez nie musi "isc na reke" zawodnikowi. Widocznie strony uniosly sie honorem i nie bylo szans na porozumienie. Chociaz lubie Tomka jazde, jego ofensywny, waleczny, czesto dosc ostry styl - to jednak punktowo bylo tak sobie, do tego drogo, no i pech, ktory powoli stawal sie regula... Nie ma co rozpaczac - nie doszlo do porozumienia, ale w tym roku nikt nie bedzie chyba tego zbyt mocno zalowal. Pozdrawiam
