Dominik Kubera
Re: Dominik Kubera
Przez lata hamulcowym Apatora był Przedpełski. Zastąpienie go Mikkelem i rewelacyjna forma Dudka zrobiło robotę. Mają też spokój z kontraktami. Nie to co u nas. Cały sezon odjechany z myślą, że drużyna się rozlatuje.
Re: Dominik Kubera
Apator za rok znowu będzie w finale. Kwestia tego czy dołączy do nich Sparta czy My. W Zieloną nie wierzę.
- niespokojny
- Trener
- Posty: 6159
- Rejestracja: 11 września 2009, o 12:38
Re: Dominik Kubera
Przecież my z Apatorem pojedziemy pófinał. Więc sam sobie odpowiedziałeś.
Lepiej być najgorszym wśród najlepszych niż najlepszym wśród słabych
-
rumburaquee
- Zawodowiec
- Posty: 1097
- Rejestracja: 21 września 2021, o 10:32
Re: Dominik Kubera
Z Woryną i Vaculikiem co może dać pozytywny efekt:)
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Dominik Kubera
niespokojny pisze:Przecież my z Apatorem pojedziemy pófinał. Więc sam sobie odpowiedziałeś.
Jeśli Sparta wygra RZ, to tak, bo Sparta nas raczej nie wybierze. Jeśli Apator, to stawiam że wezmą Falubaz/GKM
Re: Dominik Kubera
Co stało na przeszkodzie aby zdobywał 12pkt co mecz w Motorze? Wystarczający bodzieć aby stawać się lepszym i tym koniem pociągowym czego zabrakło w finale. Kasa i bliskość do domu przeważyły i tyle, reszta to bajeczki.
Mistrz, Mistrz, MOTOR MISTRZ!!!
Re: Dominik Kubera
A czytając wypowiedź Kępy, tego samego artykuł to można odczuć że jednak czarna lista idzie w ruch.
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Dominik Kubera
ezbeg pisze:A czytając wypowiedź Kępy, tego samego artykuł to można odczuć że jednak czarna lista idzie w ruch.
Niestety tak :(
Re: Dominik Kubera
Mały człowiek (Kubera). Musiał się bratem zasłaniać, bo głupio mu było przyznać przed szefem, że odchodzi.
Baju baju będziem w raju, panie Kubera. Od bohatera do zera.
Szkoda.
Baju baju będziem w raju, panie Kubera. Od bohatera do zera.
Szkoda.
Re: Dominik Kubera
Z tego artykułu wynika, że jest gorzej niż nam się wydawało. A niektórzy starali się nawet tłumaczyć tą debilną decyzję. A tymczasem okazuje się, że oprócz tego, że jest idiotą to jeszcze miękką fają i pantoflarzem.
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Dominik Kubera
Dominik Kubera w kwietniu pisze:- Trudno powiedzieć, co musiałoby się stać, bym zmienił Motor Lublin. Przyznam, że do tej pory nie zastanawiałem się nad zmianą klubu. Gdy decydowałem się na transfer do Lublina, to najważniejszym czynnikiem było to, że klub ma potencjał, by walczyć o mistrzostwo Polski. Oczywiście wtedy jeszcze nie przypuszczałem, że zakończy się to trzema złotymi medalami, ale na pewno widziałem potencjał na walkę o najwyższe cele, a na tym bardzo mi zależy. To był wtedy kluczowy czynnik. Zmieniam się, dojrzewam, więc nie wiem, jakie priorytety będę miał za kilka lat.
Dominik Kubera w serialu pisze:- Tak naprawdę rozmyślałem o tym od dłuższego czasu. Szukam nowego wyzwania i takiej odpowiedzialności. Chciałbym wziąć większą odpowiedzialność, większy ciężar odpowiedzialności na siebie za wynik, za drużynę, żebym to ja był tym "koniem pociągowym" tej całej drużyny.
Nie będę wyzywał Dominika, bo nie jest to w moim stylu, ale fatalnie to wygląda i można czuć ogromny zawód w stosunku do Kubery. Szacunek za trofea przywiezione dla Motoru, natomiast styl odejścia chyba najgorszy z możliwych.
Ostatnio zmieniony 19 października 2025, o 14:26 przez KrzyczącyK1b1c, łącznie zmieniany 1 raz.
-
rumburaquee
- Zawodowiec
- Posty: 1097
- Rejestracja: 21 września 2021, o 10:32
Re: Dominik Kubera
Jak mawiał klasyk " ariwederci, krzyżyk na drogę"...
Re: Dominik Kubera
Moim zdaniem - jak w przypadku MM - zli pazerni doradcy… w 3 odcinku to widać wyraźnie, że w Teamie Dominka ktoś inny pociąga za sznurki. Na przeciw bardzo racjonalna i rzeczowa postawa Matiego do, którego nabieram coraz więcej sumpatii - pokora, spokój i rozsądek.
Re: Dominik Kubera
Gelo pisze:Z tego artykułu wynika, że jest gorzej niż nam się wydawało. A niektórzy starali się nawet tłumaczyć tą debilną decyzję. A tymczasem okazuje się, że oprócz tego, że jest idiotą to jeszcze miękką fają i pantoflarzem.
Juz widzę, liderowanie u boku Madsena … ZG z teamem Dominika i Madsenem to bedzie Czestochowa 24 bis.
Re: Dominik Kubera
Saint pisze:Juz widzę, liderowanie u boku Madsena … ZG z teamem Dominika i Madsenem to bedzie Czestochowa 24 bis.
Ja wypowiedź Dominika rozumiem trochę szerzej. Liderowanie to jedno i tutaj, mając obok Madsena, oczywiście nie ma na to żadnych szans, ale jednocześnie zwraca uwagę na coś innego - perfekcyjna bańkę, jaka przez ostatnie lata była w Motorze. Nie ważne jak pojedziesz, czy zrobisz 12 czy 5 pkt, to nie ma znaczenia w kontekście wyniku drużyny. I tutaj możemy mieć też trochę odpowiedź, dlaczego jednak zawodnicy aż tak kurczowo się tego Motoru nie trzymają. Bo ich wpływ na wynik zaczyna się rozmazywać. My jako kibice patrzymy na to inaczej. Nie ma dla nas większego znaczenia, kto ile punktów zrobi, jeśli zespół wygrywa. Wtedy wszystko gra i trąbi. Ale sportowcy to jednak indywidualności, którzy lubią być bohaterami. W Motorze o to ciężko. Nie ma presji, nie ma takiej motywacji. Nie ma tak, ze przystępujesz do meczu i wiesz, że musisz walnąć te 10+ bo wynik drużyny od tego zależy. Nie każdemu taki spokój i komfort musi pasować. Dominowi raczej nie pasuje, co widać po jego wynikach od dwóch lat.
Motor to idealne miejsce dla gości w kryzysie, dla takich co muszą się odbudować. Nikt nas nimi nie stoi z batem, nie wypomina każdego słabszego biegu. Mają spokój i komfort pozwalający wrócić na właściwe tory. Stąd sukcesy Zagara, Holdera, Lindgrena, stąd modelowy rozwój, Kubery Cierniaka, Przyjemskiego, Banbora. Bo to byli albo żużlowcy na początku swojej drogi, albo właśnie tacy w kryzysie. Ale może też być tak, że jak już kryzys ogarniesz, to ta bańka spokoju zaczyna działać w drugą stronę - usypia Cię, gasi taka sportowa złość, którą musisz w sobie czuć, żeby iść dalej. Oczywiście to nie tyczy się każdego zawodnika, bo każdy jest inny. Ale nie lekceważyłbym akurat tych słów Kubery. Nie tylko w odniesieniu do samego Dominika, ale w kontekście całego Motoru i tego, co może dziać się w przyszłości.
Unia Leszno przerabiała podobny scenariusz.
Motor 2024: 1.Holder 2.Cierniak 3. Lindgren 4.Kubera 5.Zmarzlik 6.Przyjemski 7.Bańbor 8.Jaworski
- niespokojny
- Trener
- Posty: 6159
- Rejestracja: 11 września 2009, o 12:38
Re: Dominik Kubera
Fajna teoria, tylko jak w ostatnim meczu musiał walnąć 10 to zrobił 4, a wystarczyłoby 7. Poszedł dla pieniędzy.
Lepiej być najgorszym wśród najlepszych niż najlepszym wśród słabych
Re: Dominik Kubera
argument o tym, że wynik indywidualny nie ma znaczenia, bo drużyna i tak wygrywa brzmi dla mnie sensownie. Dominik przestał się rozwijać i to widać. Oczywiście, nikt mu nie bronił robić po 10-11 pkt co mecz, ale przy takiej sile drużyny te gorsze występy odczuwał on po wypłatach, dla drużyny było to kompletnie bez znaczenia. A tutaj pewnie zagrało wszystko - kasa, odległość i ambicje osobiste. I myślę że właśnie w takiej kolejności.
Ciężko mi się ogląda ten serial wiedząc jak się skończy. A im dalej od końca sezonu, tym jednego szkoda mi coraz bardziej. Nie samego przegrania, nie że z Toruniem, ale ta drużyna, w tej obsadzie mogła napisać niezwykłą historię odrabiając kosmiczną wręcz stratę, zabrakło jednego świetnego biegu.
Ciężko mi się ogląda ten serial wiedząc jak się skończy. A im dalej od końca sezonu, tym jednego szkoda mi coraz bardziej. Nie samego przegrania, nie że z Toruniem, ale ta drużyna, w tej obsadzie mogła napisać niezwykłą historię odrabiając kosmiczną wręcz stratę, zabrakło jednego świetnego biegu.
- niespokojny
- Trener
- Posty: 6159
- Rejestracja: 11 września 2009, o 12:38
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Dominik Kubera
Tak naprawdę każdego prócz Cierniaka i juniorów.
- niespokojny
- Trener
- Posty: 6159
- Rejestracja: 11 września 2009, o 12:38
Re: Dominik Kubera
Nie, liderowi nie wypada robić 4 punktów. A o tym mowa. Zobaczymy czy zrobi postępu jak mu się wiadro pomyj będzie na głowę wylewać. Myszory cierpliwe nie są, ani wyrozumiałe. Do dziś pamiętam skandowane „koniec kariery” po upadku Warda. Ich zawodnika wtedy. Wyjebka jak po finale nie przejdzie.
Lepiej być najgorszym wśród najlepszych niż najlepszym wśród słabych
Re: Dominik Kubera
To nie jest bezsensowne tłumaczenie przyczyny odejścia. Ale bezsensowne jest odejście w kontekście tej przyczyny. Miałoby sens, gdyby Dominik odchodził do beniaminka lub drużyny bez perspektyw, w której by błyszczał, której byłby twarzą i za której wynik mógłby wziąć odpowiedzialność. Natomiast w środowisku, które Dominik wybrał, nadal nie będzie on żadnym koniem pociągowym, czy - mówiąc wprost - gwiazdą, na której barkach wisi wynik drużyny. Będzie natomiast konflikt w parkingu, będą joby z trybun. Chciał zmienić jedną zmienną, ale zmieni prawie wszystkie. Może przypadek spowoduje, że da to dobry efekt, może efektu nie będzie, a może będzie całkiem marnie i okaże się jak zwykle, że lepsze jest wrogiem dobrego.
Prezes też dość mgliście tłumaczy swoje rozczarowanie. Dostał informację wcześnie, była ona konkretna, więc z punktu widzenia organizacyjnego nie można chcieć więcej. Można natomiast chcieć więcej na płaszczyźnie osobistej. Nie wybrzmiało to dostatecznie wyraźnie, ale ja to odebrałem tak, że J. Kępa poczuł się źle potraktowany ze względu na swoje osobiste zaangażowanie w pomoc Dominikowi, gdy ten jej potrzebował, ze względu na zbudowanie przyjacielskich relacji z zawodnikiem i wynikające z tego oczekiwanie szczerej postawy, zamiast słodkiego pierdzenia przez pełnomocnika i tylko "odpowiednio wczesnej informacji o tym, że zawodnik odchodzi" - której oczekuje się od każdego zawodnika, oczekując jednocześnie więcej od przyjaciela. Czyli J. Kępa czuje to, co my wszyscy tutaj.
Dominik dobrze przemyślał, dlaczego odejście będzie dla niego dobre. Nie przemyślał natomiast, gdzie odejść, aby jakoś się to spinało z jego motywacjami, które niestety wyglądają groteskowo w kontekście Falubazu. Zdecydował więc, że odchodzi, by stać się lepszym, ale ostatecznie odszedł, aby więcej zarobić.
Kępa jest rozczarowany, bo osoba, której pomógł i z którą zbudował (jak sądził) przyjacielskie relacje, potraktowała go urzędowo, odpowiednio wcześnie informując o odejściu - ale przez pełnomocnika, z bzdurnymi tłumaczeniami.
Kibice są rozczarowani, bo widzieli w Dominiku "swojego", kogoś takiego, kto jest wierny, kto zawsze jest obecny i jest nie do kupienia, komu zależy na wyniku drużyny, kto niesiony dopingiem "nie przywozi nigdy zera" - kogoś, kto nie istnieje.
Prezes też dość mgliście tłumaczy swoje rozczarowanie. Dostał informację wcześnie, była ona konkretna, więc z punktu widzenia organizacyjnego nie można chcieć więcej. Można natomiast chcieć więcej na płaszczyźnie osobistej. Nie wybrzmiało to dostatecznie wyraźnie, ale ja to odebrałem tak, że J. Kępa poczuł się źle potraktowany ze względu na swoje osobiste zaangażowanie w pomoc Dominikowi, gdy ten jej potrzebował, ze względu na zbudowanie przyjacielskich relacji z zawodnikiem i wynikające z tego oczekiwanie szczerej postawy, zamiast słodkiego pierdzenia przez pełnomocnika i tylko "odpowiednio wczesnej informacji o tym, że zawodnik odchodzi" - której oczekuje się od każdego zawodnika, oczekując jednocześnie więcej od przyjaciela. Czyli J. Kępa czuje to, co my wszyscy tutaj.
Dominik dobrze przemyślał, dlaczego odejście będzie dla niego dobre. Nie przemyślał natomiast, gdzie odejść, aby jakoś się to spinało z jego motywacjami, które niestety wyglądają groteskowo w kontekście Falubazu. Zdecydował więc, że odchodzi, by stać się lepszym, ale ostatecznie odszedł, aby więcej zarobić.
Kępa jest rozczarowany, bo osoba, której pomógł i z którą zbudował (jak sądził) przyjacielskie relacje, potraktowała go urzędowo, odpowiednio wcześnie informując o odejściu - ale przez pełnomocnika, z bzdurnymi tłumaczeniami.
Kibice są rozczarowani, bo widzieli w Dominiku "swojego", kogoś takiego, kto jest wierny, kto zawsze jest obecny i jest nie do kupienia, komu zależy na wyniku drużyny, kto niesiony dopingiem "nie przywozi nigdy zera" - kogoś, kto nie istnieje.
Re: Dominik Kubera
Flagg pisze:Ale sportowcy to jednak indywidualności, którzy lubią być bohaterami. W Motorze o to ciężko. Nie ma presji, nie ma takiej motywacji. Nie ma tak, ze przystępujesz do meczu i wiesz, że musisz walnąć te 10+ bo wynik drużyny od tego zależy. Nie każdemu taki spokój i komfort musi pasować.
Kubera miał szansę obronić tę teorię 28 września. I dał dupy. Jak mu się marzy liderowanie to mógł pójść do Częstochowy albo Rybnika.
Marna próba obrony złotówy, co dostał kontrakt życia od miliardera w Zielonce. I nic do tego nie mam, też lubię pieniądze i bliskość rodziny. Ale sprawy w Lublinie, z szefem i kibicami, trzeba było załatwić inaczej. Za to krzyżyk na drogę.
Re: Dominik Kubera
Żeby być liderem trzeba mieć charakter, tego najwidoczniej Dominowi brakuje. Rozumiem odejście, nie rozumiem dlaczego nie mógł z Kępą tego załatwić po męsku-przyjacielsku, w cztery oczy za zamkniętymi drzwiami, bo Kępa na to zasługiwał. Cóż, niech idzie, po tej informacji mniej żal.
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Dominik Kubera
Torsen pisze:To nie jest bezsensowne tłumaczenie przyczyny odejścia. Ale bezsensowne jest odejście w kontekście tej przyczyny. Miałoby sens, gdyby Dominik odchodził do beniaminka lub drużyny bez perspektyw, w której by błyszczał, której byłby twarzą i za której wynik mógłby wziąć odpowiedzialność. Natomiast w środowisku, które Dominik wybrał, nadal nie będzie on żadnym koniem pociągowym, czy - mówiąc wprost - gwiazdą, na której barkach wisi wynik drużyny.
Idealną tego typu drużyną byłaby obecnie Unia Leszno. Odchodzący powoli w cień i mający coraz więcej kontuzji Janek Kołodziej i wracający wychowanek, by przejąć od niego pałeczkę lidera. To by wtedy się mocno spinało.
Torsen pisze:J. Kępa poczuł się źle potraktowany ze względu na swoje osobiste zaangażowanie w pomoc Dominikowi, gdy ten jej potrzebował, ze względu na zbudowanie przyjacielskich relacji z zawodnikiem i wynikające z tego oczekiwanie szczerej postawy, zamiast słodkiego pierdzenia przez pełnomocnika i tylko "odpowiednio wczesnej informacji o tym, że zawodnik odchodzi" - której oczekuje się od każdego zawodnika, oczekując jednocześnie więcej od przyjaciela. Czyli J. Kępa czuje to, co my wszyscy tutaj.
No to w sumie może czas, by prezes traktował zawodników wyłącznie jak swoich pracowników, nie wkładając w to osobistych emocji i nie tworząc z nimi zbyt bliskiej osobistej relacji.
