istred pisze:Co to znaczy - traktowanie klubu jak prywatnego folwarku? Jest prezesem, to jest taki jego prywaty folwark. Nie wiem jaka jest struktura własnościowa Włókniarza, ale jeśli działalność Świącika by się właścicielom klubu nie podobało, to by go wymienili.
Prosze Cię, Istred, nie udawajmy, ze nie wiemy jak w Polsce, a w żuzlu szczególnie, działają kluby sportowe. Brdzo często są to właśnie prywatne folwarki prezesów, którzy mają całkowitą władzę w klubie i podejmują decyzję jednoosobowo. Kluby żuzlowe, w porównaniu np. do piłkarskich, mają bardzo ograniczone struktury szkoleniowo-administracyjne, a w ich zarządach jest prezes + rodzina/krewni albo znajomi, którzy generalnie wyniki sportowe mają w tylnej części ciała. I to jest działanie celowe, bo prezesi specjalnie tak sobie te zarządy ustawiają, żeby przypadkiem nie przyszło tam nikomu do głowy zrobić im krzywdy. A wpuszczenie kogoś z zewnątrz jest bardzo trudne. Miałeś tego choćby przykład w Tarnowie, gdzie główny sponsor miał obiecane miejsce w zarzadzie w zamian za wsparcie, ale na obietnicach się skończyło.
We Włókniarzu, w zarządzie jest 3 Panów - Świacik i 2 innych, o których w życiu nie słyszałem. Google praktycznie nic o nich nie mówi, co sugeruje, ze raczej nie są przedstawicielami jakiegoś możnego sponsora, czy osobami z zewnątrz, które mogłby stanowić jakąś przeciwwagę dla Świącika. Wiec teksty o wymianie prezesa włóżmy między bajki :)
Sam piszesz, że we Włókniarzu popełniono kilka błędów. Nie "popełniono", tylko popełnił je Świącik, bo on w tym klubie podejmuje wszelkie decyzji i to jednoosobowo. On jest odpowiedzialny za budżet, za transfery, za zatrudnianie kadry szkoleniowej. Madsen był problemem? Zgadzam się, był. Ale to Świącik rok w rok podsuwał mu gwiazdorski kontrakt pod nos, to Świącik szedł mu na wszelkie ustępstwa, to Świącik spowodował, ze cały Włókniarz był podporządkowany Madsenowi. Kto do tego Madsena ściągnał MM i Drabika, przy okazji pozbywając się z klubu Sławka Drabika i zatrudniając swojego syna, co spowodowało, ze całkiem nieźle szkolący do tej pory Włókniarz stał się niemal juniorskim pośmiewiskiem ligi. O kilku lat Włókniarz ma długi, kończy sezony na minusie. I czyja to wina? Przecież nie Pani Krysi z księgowości. To przecież Świącik jest odpowiedzialny za zorganizowanie budżetu, a jednocześnie za podpisy pod kontraktami zawodników. Wiec to on jest koniec końców odpowiedzialny za długi, bo podpisuje kontrakty, na które nie ma hajsu. To Świącik jeszcze do niedawna królował w czestochowskim parku maszyn. Znamienne były słowa choćby Kędziory, który powiedział, że w sumie przecież to on nie ma tam nic do gadania. Koniec końców to Świącik rozkopał tor i wyrzucił Włókniarza z PO w pamiętnym sezonie.
PIszesz, ze wymiana Świącika nie spowoduje cudownego uzdrowienia Czestochowy. Oczywiście nie musi tego oznaczać, ale może. Bo rozchodzi się tylko i wyłącznie o to, kto po nim przejmie schedę. Dobry prezes (lub grupa ludzi) jest w stanie w bardzo szybkim czasie doprowadzić żużlowy klub na wyżyny. Masz tego przykład w Lublinie czy Krośnie. Na mniejszą skalę w Bydgoszczy, gdzie Kanclerz odbudował Polonię, w Poznaniu, gdzie powoli, ale sukcesywnie, klub pnie się w górę. Oczywiście dużo też zależy od klimatu i możliwości w danym mieście, ale akurat w Częstochowie klimatu do żużla nie brakuje.

