Żużlowe różności
Re: Żużlowe różności
Z uściskiem dłoni to słowa Kuby - nie mam powodu mu nie wierzyć. A czy była druga próba negocjacji i czy Mikkel odwołał? To wersja Mikkela/Momota. Jeżeli nawet Kuba pojechał do Rybnika na rozmowę ostatniej szansy (tak mówi jedna z wersji) to nie świadczy o niekonsekwencji Kuby z zasadą uścisku dłoni - a o tym, że Mikkel był dla niego ważny. I nie może być inaczej - Mikkel od pierwszoligowca rósł razem z klubem do mistrza Polski. Nawet gdyby nazwać to wprost złamaniem zasady uścisku dłoni - to ten przypadek to rozgrzesza moim zdaniem.
Re: Żużlowe różności
Twoim zdaniem rozgrzesza też w przypadku Jamroga/Hampela. Bo Twoim zdaniem cel uświęca środki, więc może nie pozuj na pryncypialnego.
Re: Żużlowe różności
Mikkel zje*ał, wiadomo było to w momencie odejścia, teraz sam ma podobne refleksje, na pewno trochę szkoda, że po czasie.
A Kępie ten cały przypadek i nieudane dogrywkowe negocjacje tylko pokazały, że nie ma co za bardzo karku przed panami żużlowcami schylać. Nie warto. Zresztą - zazwyczaj nieźle na tym wychodziliśmy.
A Kępie ten cały przypadek i nieudane dogrywkowe negocjacje tylko pokazały, że nie ma co za bardzo karku przed panami żużlowcami schylać. Nie warto. Zresztą - zazwyczaj nieźle na tym wychodziliśmy.
Całe życie w drugiej lidze!- nieaktualne do odwołania :)
Gelo pisze:Żuk (którego nie krytykuję jako prezydenta miasta) [...]
Re: Żużlowe różności
I negocjowanie z zawieszonym Laguta, który publicznie dał słowo w Rybniku. Zasady są dla innych, dla nas liczy się realizacją celu.
Nie twierdzę że jest w tym coś złego, całe środowisko tak robi. Zaletą Kępy jest skuteczność, umiejętność radzenia sobie w kryzysach i podejście do zawodników - nie ma w Polsce drugiego klubu, o którym odchodzący zawodnicy mówią tak pozytywnie, jak o Motorze. Ale przestanmy robić z Kępy świętego, który jako jedyny ma zasady moralne
Nie twierdzę że jest w tym coś złego, całe środowisko tak robi. Zaletą Kępy jest skuteczność, umiejętność radzenia sobie w kryzysach i podejście do zawodników - nie ma w Polsce drugiego klubu, o którym odchodzący zawodnicy mówią tak pozytywnie, jak o Motorze. Ale przestanmy robić z Kępy świętego, który jako jedyny ma zasady moralne
Re: Żużlowe różności
Torsen pisze:Twoim zdaniem rozgrzesza też w przypadku Jamroga/Hampela. Bo Twoim zdaniem cel uświęca środki, więc może nie pozuj na pryncypialnego.
Oczywiście, że cel uświęca środki i Kuba jest tego najlepszym przykładem. Byłby skończonym idiotą jakby po jednej nieudanej rozmowie odpuścił faceta dzięki któremu zdobył pierwsze mistrzostwo kraju (zaznaczam - nie mam pewności, że kolejne negocjacje się odbyły). Z Jamrogiem problemu nie mam żadnego, bo to kiepski żużlowiec. Skoro Hampel został wypchnięty na rynek - trzeba było go brać i tyle. Zresztą Mrozek obszedł się z Jamrogiem jeszcze gorzej niż Kuba. Negocjacje z Griszą i ich finał nie świadczą źle o Kubie - wprost przeciwnie - pokazał, że jest skuteczny i że dobro klubu jest na pierwszym miejscu. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do moralności powinien wiedzieć, że dla większości Rosjan bożkiem są diengi a danym słowem mogą się najwyżej podetrzeć. Nie jestem psychofanem Kuby ale szanuję to co zrobił. I nie mylmy pojęć. Trzymanie się "zasad biznesowych" nie jest tożsame z moralnością. I nie bądźmy naiwni, że w żużlu przy zachowaniu najwyższych standardów moralnych można myśleć o mistrzostwie. I tak mam wrażenie, że do takiego Ruski sporo jeszcze Kubie brakuje.
Re: Żużlowe różności
Albo obowiązują zasady biznesowe, albo obowiązuje zasada "cel uświęca środki", czyli kierowanie się własnym dobrem bez względu na wszystko - czyli kompletny brak zasad.
Ty chyba widzisz to tak: kiedy klub robi coś dla własnego dobra - tak, jak je rozumie - łamiąc przy tym dane słowo, to dobrze. Kiedy zawodnik robi coś dla własnego dobra - tak, jak je rozumie - łamiąc przy tym dane słowo, to źle.
Inna zasada jest więc stosowana do siebie, a inna do otoczenia. Ma to swoją nazwę, a nawet kilka, przy czym żadna nie jest komplementem.
Konkluzja jest moim zdaniem taka:
Jakub Kępa oczekuje od zawodników słowności. Sam stara się być słowny, ale w momencie pojawienia się oczywistej korzyści, kieruje się korzyścią, a nie słowem. Jeśli zawodnik go wykoleguje, to ma szlaban. No, chyba że dzięki niemu Klub zdobył mistrzostwo Polski, wtedy jeszcze można ponegocjować.
Od strony zasad nie wygląda to za dobrze, ale zgadzam się, że Jakuba bronią i wyniki i ogólnie dobra sytuacja w Klubie i generalnie dobre relacje z zawodnikami.
A tak naprawdę, to myślę, że właśnie te wszystkie sytuacje nauczyły Prezesa, że w żużlu nie ma miejsca ani na wielkie sentymenty, ani na unoszenie się honorem, ani na przesadne zaufanie. Po prostu wszyscy w tej zabawie kierują się korzyścią własną i w niektórych sytuacjach nie zawahają się przed złamaniem danego słowa. Sam już i złamał dane słowo i walczył o zawodnika, który go oszukał - czyli sprzeniewierzył się swoim dwóm pryncypiom. Z niejednego pieca chleb jadł i wie, że inaczej się nie da. Bo towarzystwo jest nieliczne i jednocześnie niezwykle pazerne.
Nawiasem, wydaje mi się, że w jakimś stosunkowo niedawnym wywiadzie telewizyjnym ktoś z zarządu (Więckowski?) powiedział, że tylko dla jednego zawodnika nie ma miejsca w Motorze pod obecnymi rządami i z kontekstu wynikało, że chodzi o Drabika.
Dlatego uważam, że w określonych okolicznościach Michelsen może do Motoru wrócić. Nie sprawiłoby mi to, co prawda, takiej radości, jak dogadanie się stron po 2022 roku pomimo faktów dokonanych, ale i powrót przyjąłbym z zadowoleniem.
Ty chyba widzisz to tak: kiedy klub robi coś dla własnego dobra - tak, jak je rozumie - łamiąc przy tym dane słowo, to dobrze. Kiedy zawodnik robi coś dla własnego dobra - tak, jak je rozumie - łamiąc przy tym dane słowo, to źle.
Inna zasada jest więc stosowana do siebie, a inna do otoczenia. Ma to swoją nazwę, a nawet kilka, przy czym żadna nie jest komplementem.
Konkluzja jest moim zdaniem taka:
Jakub Kępa oczekuje od zawodników słowności. Sam stara się być słowny, ale w momencie pojawienia się oczywistej korzyści, kieruje się korzyścią, a nie słowem. Jeśli zawodnik go wykoleguje, to ma szlaban. No, chyba że dzięki niemu Klub zdobył mistrzostwo Polski, wtedy jeszcze można ponegocjować.
Od strony zasad nie wygląda to za dobrze, ale zgadzam się, że Jakuba bronią i wyniki i ogólnie dobra sytuacja w Klubie i generalnie dobre relacje z zawodnikami.
A tak naprawdę, to myślę, że właśnie te wszystkie sytuacje nauczyły Prezesa, że w żużlu nie ma miejsca ani na wielkie sentymenty, ani na unoszenie się honorem, ani na przesadne zaufanie. Po prostu wszyscy w tej zabawie kierują się korzyścią własną i w niektórych sytuacjach nie zawahają się przed złamaniem danego słowa. Sam już i złamał dane słowo i walczył o zawodnika, który go oszukał - czyli sprzeniewierzył się swoim dwóm pryncypiom. Z niejednego pieca chleb jadł i wie, że inaczej się nie da. Bo towarzystwo jest nieliczne i jednocześnie niezwykle pazerne.
Nawiasem, wydaje mi się, że w jakimś stosunkowo niedawnym wywiadzie telewizyjnym ktoś z zarządu (Więckowski?) powiedział, że tylko dla jednego zawodnika nie ma miejsca w Motorze pod obecnymi rządami i z kontekstu wynikało, że chodzi o Drabika.
Dlatego uważam, że w określonych okolicznościach Michelsen może do Motoru wrócić. Nie sprawiłoby mi to, co prawda, takiej radości, jak dogadanie się stron po 2022 roku pomimo faktów dokonanych, ale i powrót przyjąłbym z zadowoleniem.
Re: Żużlowe różności
To nie jest takie skomplikowane :) To, że w relacjach na linii prezes - zawodnik zawsze biorę stronę działacza piszę od kilkunastu lat. Nie dostrzegam też sprzeczności w działaniu na korzyść klubu i w dotrzymywaniu słowa. O tym, że Kuba działa na korzyść klubu widać po wynikach. Jednocześnie nigdy nie słyszałem, żeby któryś z zawodników zarzucił Kubie, że ten nie dotrzymał słowa albo kogoś oszukał. Sytuacja z Michelsenem z każdej strony jest do wybronienia i to bez znaczenia jaki był przebieg zdarzeń. Jedyny fakt powszechnie znany to, że uzgodnili warunki, przybili piątkę a kilka dni później zawodnik zmienił zdanie - inspirowany z zewnątrz lub samodzielnie. W pierwszej reakcji Kuba miał pełne prawo konkretnie się wkurzyć (uścisk dłoni kończy sprawę) i pokazać mu drzwi (tak podobno było z Miesiącem), mógł też poczuć się szantażowany. Mógł też po paru dniach przemyśleć temat i jak mu widmo odejścia Mikkela realnie zajrzało w oczy - odstawić honor na bok i podjąć desperacką próbę odkręcenia tematu (negocjacji biznesowej). Jeżeli tak było - też chwała Kubie. Jeżeli natomiast Mikkel nie przyszedł na spotkanie (bo był śpiący) to też nie najlepiej o nim świadczy. Nie po czterech latach współpracy, gdzie on też wiele klubowi (Kubie) zawdzięcza i gdzie sporo zarobił bez obowiązku okazania faktur. Podsumowując - można to skwitować, że się nie dogadali. A jeżeli ktoś jest temu winien - nie jest to prezes Motoru.
Re: Żużlowe różności
Gelo pisze:To, że w relacjach na linii prezes - zawodnik zawsze biorę stronę działacza piszę od kilkunastu lat.
Zgadza się. Bo uważasz, że klub ma zawsze rację - bo to klub. Dla mnie to jednak bez sensu, choć również kibicuję klubowi, a nie poszczególnym zawodnikom.
Nie dostrzegam też sprzeczności w działaniu na korzyść klubu i w dotrzymywaniu słowa.
Nie ma sprzeczności między działaniem na korzyść klubu i dotrzymywaniem słowa, tylko między dotrzymywaniem słowa a niedotrzymywaniem słowa w ramach działania na korzyść klubu.
Jednocześnie nigdy nie słyszałem, żeby któryś z zawodników zarzucił Kubie, że ten nie dotrzymał słowa albo kogoś oszukał.
Takie zarzuty padały natomiast od prezesów (Mrozek - pośrednio). Było też coś o wypadających widelcach, co jest oczywiście skrótem myślowym - przyczyną tej reakcji było wykluczenie z regularnej jazdy zawodnika, któremu obiecało się możliwość odbudowania. Ale tym się nie przejmujemy, bo Jamróg to kiepski żużlowiec
Mógł też po paru dniach przemyśleć temat i jak mu widmo odejścia Mikkela realnie zajrzało w oczy - odstawić honor na bok i podjąć desperacką próbę odkręcenia tematu (negocjacji biznesowej). Jeżeli tak było - też chwała Kubie.
Nie chodzi o chwałę, tylko o to, że działanie to - o ile miało miejsce (coraz więcej wskazuje na to, że tak właśnie było) - było odwrotem od słynnych "zasad". Czyli było dowodem, że J. Kępa nie jest aż tak zasadniczy, jak się powszechnie przyjęło uważać. Ja mu też, w każdym razie, z tego powodu wyrzutów żadnych nie czynię.
Jeżeli natomiast Mikkel nie przyszedł na spotkanie (bo był śpiący) to też nie najlepiej o nim świadczy. Nie po czterech latach współpracy, gdzie on też wiele klubowi (Kubie) zawdzięcza i gdzie sporo zarobił bez obowiązku okazania faktur.
Zgadzam się, choć komentowany tu wywiad rzuca na kwestię nowe światło - wynika z niego, że decydujący nie był aspekt finansowy, tylko chęć Michelsena do zmiany środowiska i spróbowania się w nowym. Oznacza to, że niezależnie od treści nowej oferty, Michelsen nie był nią zainteresowany, bo pochodziła od Motoru. Nie usprawiedliwia to jednak olania prezesa i nieprzyjścia na spotkanie, skoro było umówione.
Swoją drogą, śmiesznie dziś wygląda ta chęć zmiany środowiska przez Mikkela. Bo z wywiadu wynika, że właśnie za tym środowiskiem najbardziej tęskni.
Podsumowując - można to skwitować, że się nie dogadali. A jeżeli ktoś jest temu winien - nie jest to prezes Motoru.
Zgadzam się, ale znowu - nie o to chodzi.
Mnie chodzi wyłącznie o to, że liczne sytuacje wskazują na to, że J. Kępie również zdarza się naginać zasady, co oznacza, że droga powrotna do Motoru nie jest dla Michelsena definitywnie zamknięta.
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
Gelo pisze:Jednocześnie nigdy nie słyszałem, żeby któryś z zawodników zarzucił Kubie, że ten nie dotrzymał słowa albo kogoś oszukał
Jamróg, tylko w dyplomatycznych słowach.
Re: Żużlowe różności
Zgadzam się, choć komentowany tu wywiad rzuca na kwestię nowe światło - wynika z niego, że decydujący nie był aspekt finansowy, tylko chęć Michelsena do zmiany środowiska i spróbowania się w nowym. Oznacza to, że niezależnie od treści nowej oferty, Michelsen nie był nią zainteresowany, bo pochodziła od Motoru. Nie usprawiedliwia to jednak olania prezesa i nieprzyjścia na spotkanie, skoro było umówione.
Nie pomogły też z pewnością podpisane kwity - aczkolwiek zachowanie słabiutkie.
Całe życie w drugiej lidze!- nieaktualne do odwołania :)
Gelo pisze:Żuk (którego nie krytykuję jako prezydenta miasta) [...]
Re: Żużlowe różności
KrzyczącyK1b1c pisze:Gelo pisze:Jednocześnie nigdy nie słyszałem, żeby któryś z zawodników zarzucił Kubie, że ten nie dotrzymał słowa albo kogoś oszukał
Jamróg, tylko w dyplomatycznych słowach.
Miesiąc też miał żal do Kępy o tamten sezon.
Ogólnie o sezonie 2020 to można napisać wiele. Począwszy od teorii budowania składu, przez nagły zwrot w sprawie Kasprzaka i opóźnienie sezonu który zwiastował kontraktem Hampela przed pierwszym meczem.
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
ezbeg pisze:KrzyczącyK1b1c pisze:Gelo pisze:Jednocześnie nigdy nie słyszałem, żeby któryś z zawodników zarzucił Kubie, że ten nie dotrzymał słowa albo kogoś oszukał
Jamróg, tylko w dyplomatycznych słowach.
Miesiąc też miał żal do Kępy o tamten sezon.
Ogólnie o sezonie 2020 to można napisać wiele. Począwszy od teorii budowania składu, przez nagły zwrot w sprawie Kasprzaka i opóźnienie sezonu który zwiastował kontraktem Hampela przed pierwszym meczem.
Skończywszy na nieudanej próbie ataku play-off do ostatniego biegu.
Re: Żużlowe różności
Nie chodzi o "rację". Chodzi o to, że to prezesi zatrudniają żużlowców i płacą im pieniądze. Zawodnicy żadnej łaski nikomu nie robią - jeżdżą i zarabiają. Tu powinny panować normalne zasady - pracodawca - pracownik. To może nie zabrzmi najlepiej ale zawodnik jest tylko narzędziem/instrumentem do osiągania celu przez klub.Zgadza się. Bo uważasz, że klub ma zawsze rację - bo to klub. Dla mnie to jednak bez sensu, choć również kibicuję klubowi, a nie poszczególnym zawodnikom.
Nie znam przypadku żeby Kępa nie dotrzymał słowaNie ma sprzeczności między działaniem na korzyść klubu i dotrzymywaniem słowa, tylko między dotrzymywaniem słowa a niedotrzymywaniem słowa w ramach działania na korzyść klubu.
Kępa nigdy nie obiecywał Mrozkowi - "stary obiecuję, że nigdy nie sięgnę po Twojego zawodnika, nawet żebym miał spaść z ligi". To nie Kępa jest winny temu, że Mrozek pomyślał, że Grisza pojedzie u niego za połowę stawki, bo ma dług wdzięczności do spłacenia. Było oczywiste że jak będzie miał kasę do wyjęcia to zapomni o Mrozku w trzy sekundy. Rola Kępy ograniczyła się do złożenia propozycji i próby wysondowania zawodnika, który mógłby pomóc w utrzymaniu. Normalna sprawa. To nie Kępa jest też winny temu, że Jamróg jest cienki i cienki był w Motorze. Dlatego nie jeździł. Nie wiem czy miał gwarancję startów ale patrząc na Przyjemskiego - nie sądzę. Więc Kępa Jamroga też Hampelem nie oszukał.Takie zarzuty padały natomiast od prezesów (Mrozek - pośrednio). Było też coś o wypadających widelcach, co jest oczywiście skrótem myślowym - przyczyną tej reakcji było wykluczenie z regularnej jazdy zawodnika, któremu obiecało się możliwość odbudowania. Ale tym się nie przejmujemy, bo Jamróg to kiepski żużlowiec![]()
Nazwałbym to nagięciem swoich zasad dla celu wyższego. Kępa jest rozliczany ze swoich działań i przez kibiców i przez sponsorów. Wiedział, że odejście Mikkela będzie odebrane fatalnie - i tak właśnie było i ciągnęło się smrodem przez rok. Chwała mu, że dla celu wyższego (dobra klubu) potrafił na chwilę włożyć dumę/honor/ambicje/charakter do kieszeni. Dla mnie to wielki atut a nie pole do krytykowania za brak zasadniczości.Nie chodzi o chwałę, tylko o to, że działanie to - o ile miało miejsce (coraz więcej wskazuje na to, że tak właśnie było) - było odwrotem od słynnych "zasad". Czyli było dowodem, że J. Kępa nie jest aż tak zasadniczy, jak się powszechnie przyjęło uważać. Ja mu też, w każdym razie, z tego powodu wyrzutów żadnych nie czynię.
No i ok. Szanowny Pan wybrał :) Koń jaki jest każdy widzi.Zgadzam się, choć komentowany tu wywiad rzuca na kwestię nowe światło - wynika z niego, że decydujący nie był aspekt finansowy, tylko chęć Michelsena do zmiany środowiska i spróbowania się w nowym.
Pójdźmy dalej - słyszałem plotki, że odbyła się rozmowa Mikkela z Kubą, w której zawodnik zaproponował znaczne obniżenie stawek, żeby tylko wrócić do Motoru. Jak się należy spodziewać bez odzewu - tym razem w drugą stronę. To by mogło być to Mikkelowe fifty-fifty w relacjach z Kubą. Dlatego ja nie widzę szans powrotu. Mikkel nie daje Kubie merytorycznych powodów do kolejnego naginania zasad. a jak zdążyłem poznać Kubę robi to bardzo rzadko i niechętnie. Punkt widzenia zapewne zmieniłby się jakby Mikkel w Apatorze wykręcił 2,3 pkt a Fred czy Jack 1,6. Wtedy pojawiłby się "cel wyższy". Ale prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest bardzo małe,Mnie chodzi wyłącznie o to, że liczne sytuacje wskazują na to, że J. Kępie również zdarza się naginać zasady, co oznacza, że droga powrotna do Motoru nie jest dla Michelsena definitywnie zamknięta.
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
Gelo pisze:To nie Kępa jest też winny temu, że Jamróg jest cienki i cienki był w Motorze. Dlatego nie jeździł. Nie wiem czy miał gwarancję startów ale patrząc na Przyjemskiego - nie sądzę.
Z pewnością Kepa podpisując kontrakty mówi zawodnikom, żeby nie byli pewni startów, bo coś może się wydarzyć na rynku i mogą niespodziewanie zacząć rywalizować o skład.
I negocjacje wyglądają tak: - Wiesz co, Jack? Podpiszmy kontrakt na następny sezon. Tylko wiesz, słyszałem, że w Stali Gorzów są jakieś duże długi, może być jeszcze różnie przed rozpoczęciem sezonu i być może uda nam się wyciągnąć Vaculika lub Thomsena, wykorzystując ich problemy. Jak coś, to porywalizujecie ze sobą, dobrze?
Ostatnio zmieniony 9 stycznia 2025, o 15:17 przez KrzyczącyK1b1c, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Żużlowe różności
No tak to już bywa, że przy nadwyżce zawodników ktoś jest zawsze niezadowolony - zwykle ten najsłabszy. Czasem padnie na Jamroga czasem na Polisa itd.
Re: Żużlowe różności
Trzeba pamiętać, że Jamróg rywalizował o miejsce w składzie z Miesiącem, a nie Hampelem. Przepraszam bardzo, ale jeśli nie był w stanie wygrać tej rywalizacji, to czyja była to wina?
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
Haron90 pisze:Trzeba pamiętać, że Jamróg rywalizował o miejsce w składzie z Miesiącem, a nie Hampelem. Przepraszam bardzo, ale jeśli nie był w stanie wygrać tej rywalizacji, to czyja była to wina?
Nie mówimy tu o jakiejś winie. Tylko o fakcie, że przychodził do klubu, w którym miał miejsce w składzie (podobnie jak Miesiąc, podpisując kontrakt), bo inaczej by tu nie trafił. Okazało się, że potem miejsca zabrakło, żal o tę sytuację miało dwóch zawodników - Jamróg i Miesiąc (o którym wcześniej zapomniałem). I z perspektywy interesu klubu - spoko, że przyszedł Jarek. Z perspektywy umowy klubu z zawodnikami (Miesiącem i Jamrogiem) już nie do końca spoko.
Re: Żużlowe różności
Gelo pisze:Nie znam przypadku żeby Kępa nie dotrzymał słowa
Trochę się tego dosłownego sformułowania uczepiłeś. Tak jak z Mrozkiem, któremu J. Kępa przecież nie obiecywał, że nie będzie podbijał do zawodników, z którymi ten się już dogadał.
Chodzi o nie do końca uczciwe postępowanie. Niekoniecznie o złamanie obietnicy, ale o działanie, które obiektywnie należy ocenić jako nie do końca etyczne. Skoro Prezes sam wielokrotnie mówił, że dżentelmeńska umowa kończy dla niego temat, to nie powinien ingerować w dżentelmeńskie umowy zawarte przez innych. Znaczy, nie powinien... To dobrze dla klubu, że w tym przypadku tak właśnie zrobił, może dzięki temu utrzymaliśmy się w lidze. Ale z punktu widzenia etycznego wygląda to na zwykłą hipokryzję.
Drugi przypadek, który przychodzi mi do głowy, to negocjowanie umowy z liderem drużyny bez poinformowania go, że został zakontraktowany Zmarzlik. Ja nawet byłem przekonany, że to właśnie ta kwestia spowodowała rozłam między Michelsenem i Kępą. Dzisiaj nie znajduje to potwierdzenia, dlatego przyznałem, że winnym rozłamu był Mikkel.
Mikkel nie daje Kubie merytorycznych powodów do kolejnego naginania zasad. a jak zdążyłem poznać Kubę robi to bardzo rzadko i niechętnie. Punkt widzenia zapewne zmieniłby się jakby Mikkel w Apatorze wykręcił 2,3 pkt a Fred czy Jack 1,6.
Ale wtedy promocja już by się skończyła, więc ten scenariusz jest zupełnie nieprawdopodobny.
Bardziej możliwy wydawał mi się ruch pokerowy, czyli wzięcie Michelsena po słabym sezonie. Ale skoro, jak piszesz, mogło do tego dojść po ostatnim sezonie, a nie doszło, to pewnie rzeczywiście już nie dojdzie...
Re: Żużlowe różności
KrzyczącyK1b1c pisze:ezbeg pisze:Miesiąc też miał żal do Kępy o tamten sezon.
Ogólnie o sezonie 2020 to można napisać wiele. Począwszy od teorii budowania składu, przez nagły zwrot w sprawie Kasprzaka i opóźnienie sezonu który zwiastował kontraktem Hampela przed pierwszym meczem.
Skończywszy na nieudanej próbie ataku play-off do ostatniego biegu.
Cała chronologia zdarzeń związanych z tamtym sezonem była ciekawa.
Jak wiadomo po sezonie 2019, Kępa chciał wzmocnić drużynę.
Za Jonssona przyszedł Zagar, chociaż miał być Doyle. Byli niby dogadani, ale przyszła lepsza oferta z Częstochowy. Później chciał sobie podbić stawki w Lublinie, ale wiadomo.
Za Lamparta miał być Kasprzak. W zasadzie temat był dogadany. Podobno nawet miał mieć indywidualny kontrakt sponsorski z Bogdanką. Przynajmniej tak powiadają nad Wartą. Jak się o tym dowiedzieli, to zaczęli odkręcać temat bo jednak szkoda zawodnika i ktoś musi jeździć bo rynek jest jaki jest. Ostatecznie "jakiś" Lublin nie zrobił Gorzowa jak się odgrażał Marek Grzyb na FB. W komentarzach też dawał popis o psuciu rynku przez Motor za publiczne pieniądze i przyznał (lajkując komentarz) że Kępa zrobił świństwo Mrozkowi. Po ogłoszeniu Kasprzaka w Gorzowie, w Lublinie mieli plan B. Dość niedaleki, bo z Tarnowa. Jamróg po przygodach we Wrocławiu szukał zespołu. Kępa wyciągnął rękę. Według ówczesnego stanu kadr nie było innego rozwiązania. Znaczy było, dość ryzykowne jak na tamten czas. Bierzemy kogokolwiek z polską licencją i błagamy Lamberta aby został, który wskakuje z 8/16.
Do tego zostali Miesiąc, Michelsen, juniorzy i Łaguta.
Lambert odszedł, bo nie chciał być oczekującym pod pozycją 8/16.
Później przyszła zima i wiadomo co było. Przesunięto start rozgrywek na czerwiec. Po rozpoczęciu treningów, ze składu Unii wypadł Hampel który mógł poszukiwać nowego zespołu. Przed meczem we Wrocławiu został zakontraktowany przez Motor. W międzyczasie Zagar się obraził i wyjechał z treningu, a Jamrogowi wypadł widelec. Jak wiadomo Jarek wskoczył do składu za jednego z Polaków. Zakontraktowanie go podtrzymało nadzieje na play-off do samego końca rundy zasadniczej. Przy normalnym starcie rozgrywek, myślę że marzenia o pierwszej czwórce szybko by się skończyły. Z całym szacunkiem do Pawła i Kuby, ale nie daliby tyle punktów biegowych co Hampel z jednym z nich.
Re: Żużlowe różności
Torsen pisze:Zgadzam się, choć komentowany tu wywiad rzuca na kwestię nowe światło - wynika z niego, że decydujący nie był aspekt finansowy, tylko chęć Michelsena do zmiany środowiska i spróbowania się w nowym. Oznacza to, że niezależnie od treści nowej oferty, Michelsen nie był nią zainteresowany, bo pochodziła od Motoru. Nie usprawiedliwia to jednak olania prezesa i nieprzyjścia na spotkanie, skoro było umówione.
Swoją drogą, śmiesznie dziś wygląda ta chęć zmiany środowiska przez Mikkela. Bo z wywiadu wynika, że właśnie za tym środowiskiem najbardziej tęskni.
Proszę Cię, nie mów, że łyknąłeś historyjkę o zmianie środowiska? O ile kudos dla MIkkela za ten wywiad i szczerość, tak akurat fragment o "chęci spróbowania czegoś nowego" to jak dla mnie nic innego, jak delikatna chęć wybielenia się, że tak naprawdę zdecydowała tylko i wyłącznie kasa i duma. No bo dziwnym trafem ta wielka chęć zmiany otoczenia pojawiła się dopiero o kosmicznej ofercie Czewy. Ale to pewnie przypadek?
No i dlaczego nie było tej chęci zmiany otoczenia kilka tygodni wcześniej jak ściskał sobie dłoń z Kępą uzgadniając warunki na kolejny sezon w Motorze. Zadnej checi nie było. Po podaniu sobie łap z Kubą, Mikkela albo jego managera obudził telefon od Pana Świącika. Zdali sobie sprawę, ze trochę skopali sprawę, bo na rynku mozna wyjąć kilka stówek wiecej niż to, na co się zgodzili. Poszli do Kępy, ten kopnał ich w dupę, wiec dogadali się z Czewą. Kępa się zreflektował, ale było trochę za późno, bo MM raz, że miał już kwity podpisane w Czewie, a dwa, sam uniósł się honorem, że teraz to on gadać z nie będzie, skoro go Kuba olał za pierwszym razem. 4 Ot taka trochę bajka o Żurawiu i Czapli.
Motor 2024: 1.Holder 2.Cierniak 3. Lindgren 4.Kubera 5.Zmarzlik 6.Przyjemski 7.Bańbor 8.Jaworski
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
W tym fragmencie trochę sam sobie zaprzeczył. Mówił, że żużel to biznes i hajs jest ważny (trudno się nie zgodzić), a potem mówił o zmianie środowiska i podjęciu nowych wyzwań. W tym drugim argumencie odejścia zabrzmiał, właśnie jakby chciał się wybielić i żeby nie wyszło na to, że wyłącznie hajs decydował (bo pewnie decydował).
Re: Żużlowe różności
szczególnie mając na uwadze jak mówił, że może już mu minęło, ale miał delikatny żał do Kępy, że o niego bardziej nie powalczył. Także tą zmianę środowiska mógł sobie darować ;)
Co do dyskusji o Jamrogu i Miesiącu, można ich nie lubić, można mieć zastrzeżenia do ich poziomu sportowego, ale nie da się ukryć, że umawiali się na pewne miejsce w składzie meczowym i tego nie dostali. Kępa jako prezes zrobił najlepsze co mógł dla wyniku drużyny, ale być może należało jednego z nich oddać ligę niżej. Z perspektywy czasu ta żonglerka była idiotyczna, a i dwóch zawodników może czuć żal, patrząc co się umawiali - jak najbardziej słuszny. No chyba, że dostali propozycje o której piszę, a jednak podjęli walkę, wtedy trochę to zmienia (choć nie w pełni, bo ich pozycja negocjacyjna była na pewno inna)
Co do dyskusji o Jamrogu i Miesiącu, można ich nie lubić, można mieć zastrzeżenia do ich poziomu sportowego, ale nie da się ukryć, że umawiali się na pewne miejsce w składzie meczowym i tego nie dostali. Kępa jako prezes zrobił najlepsze co mógł dla wyniku drużyny, ale być może należało jednego z nich oddać ligę niżej. Z perspektywy czasu ta żonglerka była idiotyczna, a i dwóch zawodników może czuć żal, patrząc co się umawiali - jak najbardziej słuszny. No chyba, że dostali propozycje o której piszę, a jednak podjęli walkę, wtedy trochę to zmienia (choć nie w pełni, bo ich pozycja negocjacyjna była na pewno inna)
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
papi pisze:ale być może należało jednego z nich oddać ligę niżej
Obawiam się, że w niższych ligach w czerwcu było już wszystko zaklepane (pewnie do sprawdzenia).
Re: Żużlowe różności
całkiem możliwe, nie mam takiej "punktowej" pamięci do sytuacji kadrowej poszczególnych klubów ;) dlatego napisałem, że ich pozycja negocjacyjna była inna niż wtedy jak przyjmowali ofertę Motoru
-
KrzyczącyK1b1c
- Trener
- Posty: 4063
- Rejestracja: 22 października 2019, o 17:11
Re: Żużlowe różności
papi pisze:całkiem możliwe, nie mam takiej "punktowej" pamięci do sytuacji kadrowej poszczególnych klubów ;) dlatego napisałem, że ich pozycja negocjacyjna była inna niż wtedy jak przyjmowali ofertę Motoru
Ja też, ale wiadomo, transfery robione były grubo przed covidem, więc można ostrożnie założyć, że każdy miał pełne składy w momencie, gdy planowo powinien być pólmetek ligowy :D
papi pisze:ich pozycja negocjacyjna była inna niż wtedy jak przyjmowali ofertę Motoru
Otóż to. Dlatego w przypadku ruchów Kepy w 2020 można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że oszukał dwóch zawodników, w tym jedną z ikon klubu, czyli Łełka.