#218 Postautor: Flagg » 8 października 2024, o 10:05
Dobra, człowiek się wyspał, to kika spostrzeżeń odnośnie wczorajszego meczu i sezonu.
Samo spotkanie rozegrane tak, jak człowiek mógł sobie wymarzyć. Pierwszy bieg zabezpieczony przed Dominika, a potem walec w trzech kolejnych i na dobrą sprawę zamknięcie dwumeczu po czwartym biegu. Zmarzlik był faktycznie niesamowicie szybki, ze startu strzelał jak armata i nie było co zbierać. Fredrik też rewelacja. Domin zrobił Domina. Nie byłby sobą, gdyby nie skopał jednego startu, ale też nie ma co mu wypominać :) Trochę bez echa przeszedł występ Bartka Bańbora, a o ile się nie mylę, to był jego najlepszy mecz w karierze. Szkoda tych dwóch głupich błędów w 15 biegu, gdzie zupełnie niepotrzebnie odchodził od kredy na dwóch ostatnich okrążeniach, bo byłoby to ładne podsumowanie tego spotkania.
Dobrze powiedział Kuba w wywiadzie, że trzecie miejsce byłoby porażką. Drugie też nie byłoby sukcesem. Nie po takim sezonie, gdzie rozjeżdżaliśmy wszystkich przez zdecydowaną jego większość. Byliśmy murowanym faworytem przed i w trakcie rozgrywek i cieszy, że udało się to dowieźć. Osobne słowa uznania dla Maćka Kuciapy. Kuba w wywiadzie dla C+ wspomniał o roli jaką odegrał choćby przed półfinałem z Toruniem. Wciaz mam wrażenie, ze Maciek jest bardzo niedoceniany nie tylko w środowisku, ale i nawet na naszym lubelskim podwórku.
I właściwie tyle mozna napisac o samym spotkaniu i finale. Tor był turbo nudny, nie ma co się oszukiwać. Ale osobiście w dupie mam te wszystkie lamenty w necie na ten temat. Tor ma być atutem gospodarzy. Naszym był i tyle w temacie. Nawet nie będę wspominać (choć w sumie właśnie to robię) o hipokryzji tych wszystkich "koneserów" żuzla, bo nie przypominam sobie lamentów na Motoarenę, gdzie w ostatnich spotkaniach mieliśmy procesję od startu do mety i różnice sięgające kilkudziesięciu metrów. Nie ma co wspominać o crem de la creame widowiskowości od kilku juz sezonów - czyli Arena Gorzów. Trzeba po prostu zignorować to, że co u innych jest akceptowalne, w Lublinie będzie piętnowane ze zdwojoną siła. Bo co innego im pozostało? :) Twittera przejrzałem pobierznie i w sumie to juz jest zdarta płyta. Tam to już przeszkadza im absolutnie wszystko. Gwizdy na biednego, a zarazem wielkiego Polaka - Artioma Łagutę, tor bez ścigania, mistrzostwa za ich pieniądze, przekupieni sędziowie, którzy podejmują decyzję tylko i wyłącznie na korzyść Motoru, bandyterka na torze zawodników z koziołkiem na plastronie i 400 innych wyimagowanych zarzutów. A, no i oczywiście Dryła, którego już sama obecność jest stronniczością i bezczelnym kibicowaniem Motorowi. Nawet nie musi sie odzywać. Z drugiej strony mamy Markowskiego, ostoję obiektywizmu, wielce oburzonego gwizdami na jego ulubieńca. Co tam, że gwizdała może z 1/10 ludzi na stadionie, co tam, ze po wygranych biegach gwizdów nie były, a były oklaski, co na innych stadionach jest zjawiskiem porównywalnym z dojrzeniem UFO. Co tam, ze we Wrocławiu gwizdano ile sił w płuach na Zmarzlika czy Bańbora. Jego "we Wrocławiu nie było", on nie wie. W Lublinie tez go nie było, ale tutaj już wie. Mamy też Bierzyńskiego, który niby "obiektywnie" skorzysta z kaxdej okazji do wbicia szpileczki. NIby subtelnie, niby bez złych zamiarów. No ale cel jest oczywisty. I cała ta frustracja jest pudrowana tym, że oni tylko mówią prawdę i przedstawiają to, co widzą, a to kibice z Lublina mają kij w dupie, syndrom oblęzonej twierdzy i nie potrafią przyjąć zadnej krytyki. :)
Ale w sumie miało nie być nic o frustratach, a wyszedł całkiem spory akapit. wiec starczy
Po finale z Gorzowem napisałem, ze to nie Hans Nielsen był najważniejszym transferem w histroii Motoru. Dostało mi się wtedy, ale zdanie podtrzymuje. I nie zostało to przebite Zmarzlikiem. Największym, najważniejszym i najbardziej udanym transferem był Dominik Kubera. To od jego transferu w 2021 roku, od jego transformacji po SGP Lublin, gdy wskoczył nie jeden, a dwa stopnie wyżej sportowo, zaczał się marsz po medale. To on był głównym architektem srebra i potem złota w 2022. To on wciąż trzyma w duzej mierze ta druzynę w ryzach w parku maszyn. To on jest najbardziej energetycznym zawodnikiem w druzynie. Gelo napisał kilka razy, że Dominik jest najbardziej lubelski z nich wszystkich. I ja się z tym zgadzam. W tym sensie, ze on się chyba najbardziej identyfikuje z ta druzyną. Pokazuje, ze jemu po prostu jazda dla Motoru sprawie wielką frajdę i że to jest "jego miejsce". Sportowo wznióśł nas na szczyt i tam nas trzyma. Oczywiście wsparty odpowiedniej jakości kolegami. Ale chyba nawet trybuny wielokrotnie dają jasny przekaz, który zawodnik jest w Motorze najważniejszy. I jeśli Zmarzlik chce kiedykolwiek przejąć pałeczkę, to łatwo mu nie będzie. Jasne, Hans był gigantycznym transferem pod względem zarówno medialnym, jak i sportowym. Tego nie ma nawet co kwestionować. Średnie robił kosmiczne, tak samo jak kosmiczne przyciągał zainteresowanie. Ale on przyjeżdzął, robił swoje i wyjeżdżał. Domin jest sercem tej druzyny. W parku maszyn, na trybunach, na torze. I nie, nie mam złudzeń, że Dominik będzie w Lublinie z miłości jeździć do końca kariery. Nie będzie. Będzie hajs, będzie wszystko poukładane, będzie mu pasowac, to będzie w Lublinie. Zacznie się sypać, to zabierze rzeczy i pójdzie gdzie indziej. Normalna kolej rzeczy. Ale za to, co zrobił do tej pory należą mu się dozgonny szacunek lubelskich kibiców.
I na koniec o tym, co wspomniał Papi. To mistrzostwo cieszy. Cieszy tak jak dwa wcześniejsze. No w kazdym razie na pewno jak zesżłoroczne, bo to pierwsze jednak zawsze smakuje wyjątkowo. I następne jeśli przyjdą, to będa cieszyć tam samo. Ale odbiór ich jest jednak zupełnie inny. trochę wyprany z emocji. Przynajmniej dla mnie. Rewanż z Toruniem ogladałem w TV z grupą znajomych. Na godzinę/dwie przed meczech właściwie w rozmowach nie było innego tematu. Jak się potoczy mecz, czy uda się awansować, kto będzie kluczowy. Czuć było emocje, czuć było atmosferę i napięcie. Wczoraj na stadion szlismy z kumplem. Droga zajęła nam jakieś 30 minut. O żuzlu i finale zamieniliśmy może ze dwa zdania. Szło się jak na jakiś finał IMPu. Na stadionie to samo. W ogóle nie było czuć atmosfery finału. Gość z Euphorii starał się jak mógł, zeby porwać ludzi do dopingu, ale średnio to wychodziło, a pod koniec stało się już karykaturalne. No ale nie da się w ludziach wzbudzić sztucznie emocji. Nie da się ludzi do nich zmusic. One albo są, albo ich nie ma. A wczoraj ich po prostu nie było. Wynik był jasny po czterech biegach. Ja po pierwszej serii właściwie już tylko odliczałem, kiedy to mistrzostwo matematycznie stanie się faktem. Wynik był mi już kompletnie obojętny. Oby do ceremonii. Ale żeby nie było, nie jesteśmy pod tym względem zadnym wyjątkiem. W Lesznie tez to przerabiali przy ostatnich mistrzowskich tytułach. I teraz nie chodzi o to, zeby Motor się osłabiał, żeby nie wygrywał. Ale jednak życzyłbym sobie, zeby inne zespoły zaczęły do nas równać. Niech za rok ta Sparta czy Apator będa mocniejsze, niech rzucą wyzwanie, niech nas zmuszą do wysiłku. Inaczej ognia na tych trybunach nie będzie i szybko nie wróci. I to nie dlatego, ze pikniki, ze moda mija. Moda na żuzel w Lublinie nie mija. BIlety dalej się wyprzedają, dalej są komplety na trybunach. Ale odbiór tego wszystkiego jest już inny. Ludzie po prostu nie czująjuz tego dreszczyku, emocji. Idą na stadion i wiedzą co się wydarzy. I Euphoria moze robić co się tylko da, na forum można pisać, ze kolejne wygrane i złota smakuja tak samo. Ale to nie spowoduje, ze tętno wśród kibiców przed i w trakcie spotkania skoczy z 70 na 150. Wiec mam nadzieje, że rywale w przyszłym roku zmuszą nas do większego wysiłku, postawią wyżej poprzeczkę, ale że efekt finalny będzie taki sam, jak przez ostatnie 3 lata :)
Motor 2024: 1.Holder 2.Cierniak 3. Lindgren 4.Kubera 5.Zmarzlik 6.Przyjemski 7.Bańbor 8.Jaworski