- Kontrakt jest roczny, ale zawsze powtarzam, że relacje budują się cały czas. Jestem też przekonany, że w tym przypadku na jednym sezonie się nie skończy. Uważam, że nasza współpraca potrwa minimum kilka lat. Wierzę, że ona rozwinie się w ten sposób, że Bartek nie będzie chciał odchodzić długo z Motoru Lublin - tłumaczy prezes.
— Trochę jestem tym zaskoczony, przy takich środkach finansowych jakie ma dostać Zmarzlik, to trochę niebezpieczne przede wszystkim dla klubu, że kontrakt został podpisany tylko na jeden sezon — mówi Leszek Tillinger. — Być może coś w tym kontrakcie jest zapisane szczególnego. Że dalsze reprezentowanie Motoru na przykład od czegoś zależy? Generalnie to dla mnie ogromne zaskoczenie. To takie "suche", że podpisał Bartek na rok. Ja podpisywałem kontrakty na minimum dwa lata. Nawet z Tomaszem Gollobem nie przypominam sobie, abyś zawarli umowę na rok — dodał były prezes m.in. Polonii Bydgoszcz.
Przyznam, że jak na początku przeczytałem słowa Kepy o takiej pewności, że nie skończy się na jednym sezonie, to pomyślałem o jakichś "ukrytych opcjach" w umowie. Tillinger sugeruje coś podobnego. Jak mogłoby to wyglądać w praktyce? Ktoś się orientuje?

