istred pisze:Nie nazwałbym tego ustawką, tylko rozsądkiem.
Spotykają się dwa zespoły, z których:
a) jeden może awansować, a drugi odpaść,
b) oba mogą awansować.
Jaki zatem oba zespoły mają interes w tym, żeby podejmować ryzyko, skoro bez ryzyka mogą uzyskać taki sam efekt?
Tym bardziej - tak jak napisał Flagg - wynik na styku nie będzie przecież budził niczyich podejrzeń.
Trochę się pościgają, będą emocję, meczycho, a finalnie padnie wynik premiujący obie drużyny. W Magazynie będą się rozpływać nad meczem, analizować siły obu zespołów i ich szanse w półfinale. Wszyscy będą zadowoleni.
Żużel jest sportem ryzykownym i mocno nastawionym na rywalizację indywidualną. Zawodnik stając pod taśmą nie myśli jaki ma interes podejmować ryzyko, bo podjął je wcześniej, wybierając taki zawód.
Oczywiście może jechać "na pół gwizdka", ale:
- musi o tym wiedzieć, ktoś powinien mu przekazać, żeby się oszczędzał. Nie jest to takie proste, bo zawodnik jedzie o swoją wypłatę.
- musi dojść do spotkania (lub telefonu) przynajmniej jednej osoby z Gorzowa i Torunia, na którym dojdzie do porozumienia w sprawie "oszczędzania sił" przed kolejną rundą PO.
- jeżeli w grę nie wchodzą pieniądze (czyli korupcja) to jest bardzo duże ryzyko, że druga strona nie wywiąże się z takiego porozumienia i wtedy klops jest podwójny
Jaki interes ma Toruń, żeby podejmować takie ryzyko? Jaki interes ma Stal, żeby podejmować takie ryzyko?

