Nie moja to wina że to własnie oni wystawiają sobie taką notę.
No ale mnie z nimi nie utozsamiaj. Ja jestem uwazany za ich najwiekszego
wroga, bo osmielilem sie ich skrytykowac za to, ze nie znaja sie na zuzlu
i ze nie rozumieja slowa pisanego (transparent dla Hliba).
Nie zamierzam zaprzeczać. Ja szanuję Waszą drużynę, ale w tym
sezonie po prostu Waszym kibicom ostro przygrzało na dekiel. Już przed
pierwszym meczem w Rzeszowie było ostre napinanie, potem przez dwa
miesiące wałkowany był temat zabójcy Piszcza (innych epitetów nie godzi
sie cytować) oraz jaki to ten TŻ to jest fuksiarz.
No coz... pech jednej druzyny jest szczesciem drugiej. Lublin pech
rzeszowian wykorzystal i to jest fakt. Zwyciestwo jednym punktem
swiadczy o tym, ze byli o ten jeden punkt lepszy, a gdyby jechal Kuciapa
i nie rozbil sie Trojanowski... mogloby byc inaczej, ale wcale nie musialo.
W ogole wydaje mi sie, ze mecze Rzeszowa z Lublinem sa bardzo ostre
i nie wiem, z czego to wynika. Podczas dotychczasowych pieciu meczow
kontuzji doznali:
Kuciapa
Piszcz
Miesiac
Mical
Winiarz (wstrzas mozgu)
Stachyra
Trojanowski
Toz to srednio 1,4 kontuzji na mecz!!! Nie wiem, z czego to wynika.
I ciągle to GDYBY. Toi już jest naprawdę męczące. Ja mogę
również gdybać w nieskończoność: gdyby jezdził Dadi, gdyby Śledz nie
sprzedał, że gdyby nie było Kaczmarka, gdyby Franek trenował, gdyby
Piszcz nie miał konztuzji. Podejrzewam, że GDYBY połowa z tego
gdybania się sprawdziła, przegralibyście u siebie i drugi mecz u siebie, bo
był jak najbardziej do wygrania - i temu chyba też nie zaprzeczysz.
Oczywiscie, masz w pelni racje. Lublin z Dadosem, normalnie jezdzacym
Sledziem i zdrowym Piszczem na pewno bylby w stanie zdobyc komplet
punktow w meczach z Rzeszowem. Zreszta wystarczy popatrzec na
przebieg meczu rundy finalowej w Rzeszowie. Pierwszy bieg, Lublin
prowadzi 5-1, ale Miesiac rozbija Stachyre i robi sie 3-2. Drugi bieg,
Lublin prowadzi 5-1, ale slabiutki Sledz daje sie objechac parze
rzeszowian. Zamiast uderzenia na 10-2 i pozniej trzymania tej przewagi
robi sie tylko 6-5.
Tylko jak widać z gdybania nic nie wynika. Przegraliśmy i koniec. Ja do
Waszego zespołu nic nie mam - może poza kontuzjogenną jazdą.
No widzisz, tylko ze jakos dziwnie wiele tych kontuzji (zwlaszcza
zeszlorocznych) powstalo z winy rywali - a to Piszcz, a to Stachyra,
Kovacs... Ale zgadzam sie, ze wiele z nich to braki w wyszkoleniu technicznym (upadki Miesiaca, Trojanowskiego, Fierleja).
Ale kibice podpadli na całego. Pomijam już idiotyczne wpisy, ale
radość po upadku Dawida - tego nie mogę Wam darować - przecież to
jakby Wasz chłopak.
Malo tego - Dawid to moj kolega od bardzo wielu lat, bo jeszcze jakis czas
temu razem bawilismy sie w speedrower, potem ja sedziowalem, on
jezdzil (Miesiac zreszta tez). Ale juz napisalem cos o Klubie Kibica i nie ma
sensu sie powtarzac. Szkoda na nich klawiatury - przynajmniej na
niektorych, bo mysle, ze takich "spoko" ludzi to tam nie brakuje.
Wszystko przez to, co napisalem wczesniej - dopóki bylismy
beniaminkiem było ok. Okazaliśmy się lepsi i zaczęło się szczekanie. I to
jest bezmyślne.
No niestety, fakty sa niezaprzeczalne - Lublin jeszcze do niedawna byl
poza zasiegiem Rzeszowa. Pech, nie pech - Rzeszow przegrywal i tylko
to sie liczylo. Teraz karta chyba sie odwraca.
