Sprowadzanie wszystkiego do sytuacji zero-jedynkowej (masz kasę - nie masz kasy) to zbyt duże uproszczenie. My rok temu i w tym roku hajs mieliśmy. I jakoś gwiazdy do nas nie lgnęły. Kępa się musiał ładnie gimnastykować, żeby ulepić coś sensownego. A Kuba poza pieniędzmi miał też inne argumenty w postaci klubu będącego na fali wznoszącej, dobrej atmosfery i fantastycznych kibiców. Mrozek nie ma nic z tego. Przy czym, poza kasą, to już tylko i wyłączenie jego zasługa. Postawcie się na miejscu np. takiego Hampela. Mając takie CV naprawdę chcielibyście iść do klubu, gdzie prezes, którego jedynym doświadczeniem jest jazda na quadzie, tłumaczy Ci, jak masz się składać w łuk? Mrozek zebrał absolutne odpadki ze stołu, poszli do niego Ci zawodnicy, którzy nigdzie indziej nie znaleźli miejsca. Nawet Lambo koniec końców trafił do Rybnika i zgodził się na 8/16, bo został mu wybór albo to, albo Nice.
Przynoszenie pampersów do parku maszyn, świrowanie w mediach, pouczanie zawodników - na to wszystko można przymknąć oko, jeśli za tym idą sensowne działania, skuteczność i najlepiej kasa. A Mrozek nie ma ani kasy, ani nie podejmuje sensownych działań, a i skuteczność stracił. A mimo to dalej pajacuje.
Jeśli ROW-u stać wyłącznie na zawodników pokroju Szczepaniaka, Łogaczewa czy Batchelora, to ja ich awansu do ekstraligi nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć.
Tylko, już usprawiedliwiając Mrozka, kwestia Hampela wyskoczyła przecież po Covidzie. Tego nikt w w tamtym roku przewidzieć nie mógł. Nikt nie wie, czy w listopadzie Rowu nie było na Hampela stać.