#718 Postautor: Gelo » 9 grudnia 2019, o 07:46
Oczywiście jestem przeciwnikiem motocrossu w żużlu. I nie dlatego że mam coś do crossu, bo ten sam w sobie jest mi obojętny. Kubica załatwił sobie karierę, bo bawił się w coś, co nie było mu przeznaczone, a amatorski team żabojadów nie zapisał w kontrakcie zakazu zabaw. To samo jest w żużlu. Dostają niemałe pieniądze na przygotowanie się do sezonu, a pod przykrywką "kontaktu z motocyklem" po prostu się ścigają i rywalizują kto dalej skoczy. Pomijając już kwestię, że jazda crossówką ma się nijak do żużla, bo wszystko robi się odwrotnie, przerażające jest, że akurat mamy w składzie kilku miłośników zabaw i są to absolutnie kluczowi nasi zawodnicy. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś kto powie "idąc chodnikiem też można sobie skręcić nogę albo dachówka może spaść na głowę" ale cross w żużlu to proszenie się o kłopoty i jest na to masa przykładów. Żadne bzdety wygadywane przez zawodników tego nie zmienią.