Już wyobrażam sobie co by było gdybyśmy byli na miejscu Kolejarza Rawicz. Tymczasem wygrywamy, prowadzimy i ciągle narzekania, a niejedna drużyna może nam pozazdrościć.
Ja wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale kto uważnie śledzi ligę to wie, że mecz z Krosnem z góry nie należał do łatwych. Za mniejsze pieniądze zbudowali niezły dream team. Nawet Bialk to nie był ten Bialk z zawodów młodzieżowych którego rzucało po torze, ciągnęło w bandę i zwalniał po dwóch okrążeniach jazdy. Widać było, że jechał na zupełnie innym sprzęcie.
Stare powiedzenie mówi: jedzie się tak jak przeciwnik pozwala. W tym spotkaniu postawili się nam. Widać było rozczarowanie kibiców przyjezdnych, co skwitował do nich rozłożonymi ramionami Fierlej w stylu: sorry- nie dało się.
Na razie wygląda na to, że w play-off znowu spotkamy się z Krosnem i oby nasza skuteczność nie spadła.
