A serio - takie troche straszaki na sztuke, bo jakby ktory pojechal, to by raczej tego straszonego rozsmieszyl.
U Lamparta mala nadzieja - ze w Lodzi niezle sie zabieral spod tasmy. Jakby go jeszcze nauczyc myslec na torze... albo zagrac pokerowo, zestawic 2 mocniejsze pary prowadzone przez Watta i Miska takie na 4:2, a Lamparta dac do juniora - z zadaniem minimum 2:4, zeby chociaz objechal juniora rywali, a Madejowi/Dabrowskiemu nie zrobil krzywdy.
