Hela pisze:Ambicja to podstawa. Aby zrobić krok do przodu potrzeba awansu. Mówienie o tym, że musimy poczekać aby się przygotować organizacyjnie, sportowo to bzdury. Organizacyjnie się nie przygotujemy. Sportowo również bo po każdym sezonie zespół trzeba budować od początku - przykłady Miśka i Stachyry z tego roku dobitnie to pokazały. Szkoleniowo leżymy na łopatkach. Trzeba awansować i wtedy zmiany zostaną wymuszone. Jak nie, to zgoni prezes na miasto, ma w tym wprawę
Czekanie na sponsora, który teraz zadeklaruje pomoc w ekstralidze, po awansie, to mrzonki. Jesteśmy w świetnej sytuacji mając Bogdankę oraz życzliwego dla żużla prezydenta. Mamy podstawy, aby bić się o awans. Odpuszczenie to wybranie podobnej drogi do TŻ, który w 2003 roku miał niezły sezon, 2004 jeszcze lepszy, a potem zaczęły się problemy. Ostatecznie długi (mniejsze niż KMŻ) dobiły klub. Panie prezesie niech Pan nie idzie tą drogą, bo historia zatoczy koło.
100% racji Hela. Próbując określić, gdzie jest nasze miejsce - czy w extra, czy pierwszej, czy drugiej lidze, zapominamy, o jednym. Od dawna nie było takich "sprzyjających warunków", żeby coś z żużlem w Lublinie zrobić i stworzyć perspektywy na przyszłość (m.in.szkolenie). Miasto przekazało klubowi w tym roku (poprzedni sezon) pieniądze chyba największe w historii, do tego od pewnego czasu mamy stabilnego sponsora. Dlaczego tej szansy nie wykorzystać, by pójść krok naprzód?
Gdzieś te wszystkie pieniądze się rozeszły. Ktoś popełnił masę błędów lub za dużo chciał zarobić. Nie chciałbym, żeby znowu po 2-3 latach trzeba było podjąć akcję "ratujmy lubelski żużel", ale wszystko na to zaczyna wskazywać. Prezes sam mówił o przygotowaniu gruntu pod stabilność w klubie. Jednak kiedy "racjonalnie" wydawano pieniądze na poprzedni sezon, prezes zbył pytania na temat szkółki i możliwości "mądrego" przekazania jakichkolwiek środków na szkółkę i promocję żużla w regionie.
Uważam - nieco inaczej od Heli - , że niekoniecznie nasze miejsce jest już w extralidze, ale żeby zadomowić się - jak to pisze meesha - w środkowych rejonach I ligi (przy założeniu, że będą III ligi), to trzeba mądrze gospodarować środkami i nie zaprzepaszczać szans, kiedy osiągnięto - podobno - sukces, jakim była/jest (?) szeroko rozumiana wiarygodność klubu. Przykładem jest Grudziądz (bez wgłębiania się w detale). Mają swoje miejsce od lat w tej pierwszej lidze na niezłym poziomie i mimo różnych perypetii udaje im się nie robić kroków w tył. I wtedy realna szansa na extraligę na pewno prędzej, czy później się pojawi.
Mam nadzieję, że po zakontraktowaniu większości niezłych zawodników przez konkurencję, uda się podpisać dobre dla klubu kontrakty i nie będziemy przepłacać za tych co zostali na razie bez kontraktu. I szkolić, promować... tylko wtedy jest szansa, że to wszystko nie pierd***ie. Możemy być nawet klubem do wypromowywania zawodników dla innych klubów. Na tym też można zarabiać, by móc dalej inwestować. Ale żeby było to możliwe trzeba stworzyć ku temu warunki i móc (bez strachu)podpisywać dłuższe kontrakty z tymi "co potrzeba"... No i najważniejsze. Nie wolno patrzeć tylko na czubek własnego nosa, bo zamiast długoletnich zarobków "na klubie", skończy się "na łyknięciu" raz kasy i trzeba będzie uciekać.
A takie wrażenie (jeszcze się łudzę, że tylko wrażenie) pozostawia w moich oczach prezes i spółka.