grzesieck pisze:tu nie chodzi o robieniu z meczu pogrzebu, tylko o uszanowanie pamieci zawodnika, ktory reprezentowal barwy naszego klubu
rozumiem argumenty tych, ktorzy pisza, ze zona Lee prosi o goracy doping, bo wg niej tego by sobie zyczyl jej maz, ale kazdy z nas chyba potrafi samodzielnie myslec i wydaje mi sie, ze wiekszosc jednak uwaza, ze podskoki, klepanie w beben, glosne spiewy, nie mowiac juz o robieniu szkocji czy fali, to bylaby przesada i wola spedzic niedzielny mecz w spokojnej atmosferze ograniczajac sie do nagradzania zawodnikow brawami oraz skandowania imienia i nazwiska naszego bylego zawodnika
nie kazdy musi sie z tym zgadzac, ale taka jest decyzja bylego fanklubu i z cala pewnoscia ten najbardziej zywiolowy sektor w niedziele nie bedzie prowadzil dopingu
nie chce porownywac zuzla do pilki noznej, ani trybun na meczach zuzlowych do trybun na meczach pilkarskich, ale jakby nie patrzec byly fanklub jest w pewnym stopniu 'grupa trzymajaca wladze' pod wzgledem dopingu, opraw czy tez organizowania wyjazdow, wiec naturalnym powinno byc to, ze to oni w pewien sposob 'dyktuja warunki' na trybunach
ale tak jak wspomnialem wyzej, kazdy ma swoje zdanie na ten temat i jest zdolny do samodzielnego myslenia, nikt nikogo nie bedzie zmuszal na sile do siedzenia na tylku, ani tez z liscia nikt nie dostanie jak wyskoczy do gory po wygranym biegu
prosbe mam tylko jedna, 'Lee! Lee! Richardson!' zapewne bedzie skandowane wielokrotnie podczas niedzielnego meczu, nie zalujcie wtedy gardel i niech to zabrzmi glosniej niz kiedykolwiek zabrzmialo 'Motor' w odpowiedzi na pytanie Stypuly 'kto wygra mecz?', tak zeby uslyszeli was nawet pod Saskim
BRAWO!
EDIT: Dodam, że gdy ja widziałem pierwsze mecze żużlowe, które pamiętam, to właśnie LEE był naszym (małolatów) mistrzem. I na pytanie do taty, kto ten bieg wygra, była tylko jedna odpowiedź...
