Jak dla mnie to jest jedyne sensowne rozwiązanie (takie opłaty) i myślę że tak jest na całym świecie (cywilizowanym). Podobnie jest zresztą z energią cieplną i gazem na dużą skalę. W każdym zakładzie pracy (takim co potrzebuje sporo energii, wiec korzystającym z taryf dla przemysłu np.) działa to na dokładnie takiej samej zasadzie. Tylko że zakład pobiera mniej więcej tyle co zamówił (pole do popisu dla działu energetyki danej fabryki). Obliczenia EGONA są słuszne ale tylko i wyłącznie dla odbiorców indywidualnych i innych małych odbiorów.
500 kliowatów to średnio jakies 1500 opraw oswietlenia ulicznego. Kiedyś, gdzieś czytałem, że w jakimś dużym mieście (na zachodzie) miasto stało przed sporym dylematem - albo świecimy na meczu, albo oświetlamy ulice
Przykład z batonem jest zły. Bardziej pasowałaby do tego sytuacja taka, że w sklepie w którym się zaopatrujesz nigdy nie było twoich batonów (bo nikt ich wcześniej nie kupował i nikt ich nie kupi). Ty chcesz kupować (po jednym dziennie np) więc umówiłeś się ze sprzedawca że ten je sprowadzi (np 100 sztuk) - pod warunkiem, że zapłacisz mu za to jakiś zadatek (żeby nie był całkiem stratny jak się w połowie miesiąca rozmyślisz i nie będziesz ich jadł).