Na myśl przychodzą jeszcze bracia Pawliccy (w tym roku w Pile) a Przemysław w zeszłym roku w Gorzowie, ale wiadomo jak to z nimi było. Z resztą się zgadzam.
Piła odpada, bo po pierwsze to jednoroczny epizod, a po drugie druga liga, a Leszno mówiło od początku, że do eligi (a w tym kontekście piszemy) ich nie puści.
Gorzów też jednoroczny epizod, ale niech będzie, że OK - po części trafiony przykład.
Jasne jest to, że powinnismy reagowac w czasie rzeczywistym - czyli porównywać sie do druzyn 1 ligi - a tu tez oprócz Gomolskich i Fajferów nie brakowało Wardów, Sundstroemów, Gustafssonów czy nawet Osmólskich.
Moim zdaniem piszemy w kontekście ekstraligi, więc powinniśmy się porównywać do klubów ekstraligowych i do tego jak poradzimy sobie w tamtym towarzystwie.
Co do tego, że możemy teraz awansować i być lepszymi niż kluby w I lidze, to pełna zgoda. Ja stawiam pytanie - co dalej?
Odpowiadając jerremu - pisalem o realiach w ogóle - masz kase to kupujesz juniora i tyle.
Właśnie chodzi, że nie koniecznie. Oczywiście, jeśli mielibyśmy budżet 20 mln i mogli wydać 10 mln na juniora (kwoty zupełnie z kosmosu, chodzi o to, że dużo) to pewnie byśmy z juniorem nie mieli problemu, ale takie kwoty nam nie grożą.
Chyba, że zamiast na przykład Crumpa chcielibyśmy zakontraktować zawodnika pokroju Kacpra Gomólskiego, wtedy pewnie dali byśmy radę.
Dlatego jestesmy SKAZANI na transfery juniorów czy nam sie to podoba czy nie.
Na dziś tak, jesteśmy. I właśnie o to chodzi, że dlatego nie ma sensu się pchać do eligi.
Ale jak długo będziemy na to skazani, to zależy głównie od klubowych działaczy. Pomijając szkolenie, które jest w Lublinie parodią, to może warto byłoby być cwanym i wyrwać jakiegoś juniora przed licencją, tak żeby zrobił ją pod szyldem naszego klubu...? ponoć takie podchody kiedyś w żużlu były robione...
Oprócz tego trzeba wziąć w końcu dupę w troki i zacząć po prostu szkolić.