Znów wyjdę na obrońcę Harrego, trudno.Chciałbym się przyczepić do pogrubionej kwestii. Bo trzeba tu zrozumieć pewną zależność powiązań biznesowych, politycznych, koleżeńskich czy innych układów, dzięki którym mamy sponsora. Może i nie bezpośrednio zarząd, ale pośrednio na pewno jest to przede wszystkim zasługa p. Wojciechowskiego. Bo prezydent Żuk ot tak nie postanowił znaleźć żużlowcom takiego sponsora. Wojciechowski też nie bez przyczyny zdecydował się niemal w ostatniej chwili kandydować na prezydenta. Wszystko to ze sobą było spójnie powiązane. I dobrze, że właśnie p. Wojciechowski z p. Sprawką byli wtedy u władzy w klubie, bo jestem niemal pewny, że gdyby byli to inni ludzie (np. Harry) to dalej w klubie byłaby bida z nędzą, bez sponsora. Idąc dalej.
Dla mniej lotnych napiszę, że nie mam zamiaru kogokolwiek bronić, ale dla przyzwoitości wypadałoby podać pewne fakty, które - jak się wydaje - powinny wszystkim być doskonale znane, a przynajmniej tym, którzy żużlem interesują się dłużej niż dwa lata.
Zbigniew Wojciechowski był przy klubie podczas całego istnienia TŻtu.
O ile pamiętam (a raczej pamiętam), to zawdzięczamy mu przede wszystkim załatwienie Sipmy - sponsora, dzięki któremu mogliśmy bić się o awans do ekstraligi.
Wojciechowski był z klubem do samego jego upadku (nieraz w wywiadach można było przeczytać jak wiele mu zawdzięczaliśmy w ostatnich sezonach istnienia), także można byłoby też jego obarczyć częścią winy za upadek żużla (tu znów dla mniej lotnych - nie mam zamiaru obwiniać o nic Wojciechowskiego. Chodzi po prostu o to, że część ludzi działająca w KMŻ działała też w TŻ i nie można ot tak oddzielić dwóch obozów, jak niektórzy próbują tutaj robić).
I oto taki wywiad udało mi się znaleźć sprzed kilku lat:
Pan nie kandyduje? [Na funkcję prezesa, którą zwolnił Leszek Kępa]
[Jarosław Siwek]- W żużlu działam od sześciu lat i jestem już tym trochę zmęczony. Pewnie już bym się z niego wycofał, gdyby nie Zbigniew Wojciechowski, który stara nam się pomagać, jak tylko może. Ciągle poszukuje nowych sponsorów i być może w przyszłym sezonie będziemy mieli solidnego partnera. Kandydować jednak nie zamierzam.
Co będzie dalej?
- W tej chwili wszyscy jesteśmy już zmęczeni tym sezonem i mamy już tego dosyć. To się tyczy zarządu, zawodników i kibiców. Wiemy, że nie tak to miało wyglądać i trzeba się nad tym wszystkim zastanowić, bo w ten sposób, jak do tej pory, nie ma sensu tego robić, więc albo się przełamiemy, albo szkoda się męczyć. Dużo zależy właśnie od pana Wojciechowskiego, który negocjuje z poważnym sponsorem. Jeśli uda się go pozyskać, to będziemy mogli odpowiednio przygotować się do sezonu i walczyć w przyszłym roku o awans.
Więcej... http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35644, ... z1ElvDmW78
