co prawda pytania do zarzadu już sie skończyły ale jakby była taka możliwość to ja chciałem się zapytać kto zapłaci za ten cyrk w Rawiczu? Bo z jednej strony słychać o problemach finansowych wyrażanych przez prezesa a z drugiej lekką ręką wyrzuca się pieniadze w błoto ( przesychające).
Na stadionie byłem godzinę przed meczem. Pierwsze zdziwienie że już naszych nie ma

.
Deszcz nie pada, wieje silny ciepły wiatr. Patrzę na tor - no zbronowany ale wielkiego błota nie ma. Przy tym wietrze i temperaturze godzina - półtora czasu i tor gotowy. O co chodzi?

Pytam się lokalnych mieszaczy. Wkurwieni na masę. Na lokalnych kacykach nie zostawiają suchej nitki. Pokazują otoczenie stadionu. Wszędzie sucho jak pieprz. Ani jednej kałuży nie widać. Z każdą chwilą przybywają coraz to nowe zastępy miejscowych. Jak się dowiadują że mecz odwołany to im szczęki opadają. A jak się dowiadują że to przez pogodę to wyglądają jak dyrektor poproszony o opuszczenie płyty stadionu.

Ja tam mocno nie rozpaczałem. Dla mnie i tak to był tylko przystanek w dużo dłuższej podrózy. Szczegółowo zaplanowany dwa miechy wcześniej ale jednak tylko przystanek. Ale szkoda.
Natomiast uwagi mam. Jak najbardziej:
1.Od zawsze uczono mnie, że jak gospodarze kombinują z odwołaniem meczu to ZAWSZE trzeba zrobić wszystko żeby ten mecz jechać.
2. Absolutnym skandalem jest ( jeżeli to prawda),że mecz odwołali trener z kierownikiem bez powiadamiania ucztującego dyrektora. To jakaś farsa. Takie odwołanie kosztowało nas kilkanaście tysięcy złotych ( jak nie więcej) i dyrektor dowiaduje się o tym ostatni??? Czyli powiedzenie że w tym klubie rządzi ten kto pierwszy wstanie ( stanie na stadionie w tym przypadku) zaczyna mieć sens? Jak "Bogdanka" spyta się co zrobiono żeby nie zmarnować tych pieniędzy to kto za to beknie?
3. Opowieści o przygotowaniach sprzętu przez naszych zawodników i wszelkich związanych z tym perturbacjach radzę zostawić naszemu kierownictwu, które łyka te bajdy jak świeże bułeczki ( ale taki już los amatorów). Zawodnicy mają od trzech miesięcy wypłacane pieniądze na bieżąco. Obiecane solidne premie za awans i co???

Ano nic. Non stop problemy ze sprzętem. To są kpiny. Każdy z nich powinien mieć teraz po trzy fury przygotowane extra super na wszelki okoliczności, a nie po jednym starym silniku. My jedziemy o awans, czy bawimy się w żużlowych piknikowców niemieckich?
Najlepiej na tym tle wypada Tadzio Kostro, który poczynił największe inwestycje w sprzęt. Kuźwa! Tadzio, który zdobywa najmniej punktów w najmniejszych stawkach ma lepsze fury od mega zawodowców.
Ktoś wierzy jeszcze w jakiś awans?
" Jak powiedział mi jeden młody dziennikarz, niektórzy ludzie są genetycznie niezdolni do tego, żeby mówić prawdę" - Jacek Gajewski