#1604 Postautor: Sztyvny » 22 lipca 2010, o 09:26
Jak dla mnie, ciut za bardzo koncentrujecie sie na przyspiewkach, bagatelizujac inne formy dopingu. A z obserwacji jasno widac, ze tam, gdzie trzeba klaskac, robic szkocje, itd., duzo latwiej poderwac ludzi. Sam klaszcze duzo, robie fale, szkocje, lubie pomachac barwami, ale juz skandowanie "Motor Motor" zazwyczaj odpuszczam. Tym bardziej przyspiewki. Z nimi jest jeszcze jeden problem - po prostu trzeba to znac (wiekszosc "stalych kibicow" zna je doskonale, ale ostatnio mamy naprawde duzo nowych osob, ktore czesto nie do konca orientuja sie w zasadach, a co dopiero w przyspiewkach klubowych).
Spiewanie to swietny sposob dopingu dla zorganizowanej grupy, znajacej teksty i potrafiacej zaspiewac to wspolnie. Z czasem wlacza sie tez inni kibice, ale napewno nie stanie sie to "z marszu", i rozdawanie tekstow raczej wiele nie da. Co innego motyw z barwami podczas prezentacji czy np. szkocja. To wychodzi o wiele latwiej.
Co do porownan kibicow pilkarskich a zuzlowych - pamietam mecz z Gdanskiem kilka lat temu (3 czy 4). Od strony bystrzycy pojawilo sie paru kretynow w bluzach Motoru, ktorym bardzo niepodobalo sie, ze Gdanszczanie odwazyli sie kibicowac swojej druzynie. W pewnym momencie ktorys zaczal rzucac bluzgi. Po kilku sekundach jakis gosc nie wytrzymal i rzucil do niego:
- Z jakiego ty miasta jestes?
- Ja? Z Lublina! - pewnym tonem oznajmil cwaniaczek na koronie.
- Ty? Z Lublina. - gosc niemal rozesmial mu sie w twarz. Na sektorze tez sporo osob parsknelo smiechem. Bluzgajacy cwaniaczek zamknal sie, postal jeszcze chwilke i poszedl w cholere.
Druga sytuacja chwilke wczesniej - kolesie w ciuchach pilkarskiego Motoru ewidentnie starali sie sprowokowac bluzgi w kierunku kibicow gdanskich. Jedna z osob w koszulce zuzlowej dala sie podpuscic i krzyknela raz czy dwa cos obrazliwego na Gdansk (to, co zazwyczaj na Rzeszow).
Momentalnie poleciala reprymenda - Na jakim meczu jestes? I tyle.
Wlasnie to rozni kibicow "pilkarskich" od "zuzlowych". Owszem, pilkarscy maja bardziej rozbudowany doping czy oprawe, ale zuzlowi bija ich na glowe zachowaniem. Tutaj nikt nie zaluje czasu na pozdrowienie kibicow przyjezdnych, nikt nie widzi problemu zeby podejsc, pogadac, wymienic sie szalikiem. Tutaj kibic innej druzyny to rywal, ale tez czlowiek z taka sama pasja, i sa oni po prostu szanowani. Nikt nie mysli o prowokowaniu czy konflikcie - tutaj idzie to w druga strone.
A, i jeszcze jedno spostrzezenie - bardzo duzo osob po meczu jest po prostu zawiedzionych postawa naszych zawodnikow (przyznam, ze ja tez). Mecz sie konczy, a oni pakowano, do busa i tyle. Na tor wyjezdza zazwyczaj Tomek Rempala, ostatnio swietnie zachowal sie Dryml. Czasem wyjada juniorzy.
Moze osoby majace lepszy kontakt z zarzadem klubu/zawodnikami moglyby chlopakom zasugerowac, ze nawet jesli mecz wyjdzie gorzej, to jednak warto wyjechac czy wyjsc do kibicow? Naprawde sporo ludzi czeka na to po meczu, chce zawodnikom poklaskac i w ten sposob zamknac spotkanie. Niby drobiazg, ale tworzy jakas tam wiez miedzy kibicami a zawodnikami i sprawia, ze czlowiek chetniej przychodzi na mecz podopingowac.