Jedna z rol miasta i jego wladz jest zapewnienie mieszkancom rozrywki.
W końcu ktoś racjonalnie wytłumaczył kabaret, który odbywa się w Ratuszu.
Skecz pt. "stadion" śmieszy mnie najbardziej.
Jedna z rol miasta i jego wladz jest zapewnienie mieszkancom rozrywki.
istred pisze:W końcu ktoś racjonalnie wytłumaczył kabaret, który odbywa się w Ratuszu.
Skecz pt. "stadion" śmieszy mnie najbardziej.
czarek, czy Ty w kazdym watku musisz uskuteczniac do obrzydzenia ta swoja populistyczna pseudoliberalna i wolnorynkowa papke?
Torsen pisze:Nie tylko szczerość powinno się cenić.
Ja tam jeszcze raz powtórzę: jeśli przytaczane kwoty z innych miast są prawdziwe, to najważniejszym wnioskiem z tego wszystkiego nie powinno być, że Lublin za mało przeznacza na sport zawodowy, tylko że powinien być ustawowy zakaz finansowania sportu zawodowego z publicznych pieniędzy. Normalnie nóż się w kieszeni otwiera, jak się pomyśli, że zamiast na realizowanie zbiorowych potrzeb mieszkańców gminy gdzieś się przeznacza tak ogromne pieniądze na czyjąś prywatną zabawę, finansowaną poza tym przez sponsorów i kibiców (otrzymujących świadczenia wzajemne - reklamę i widowisko). A robi się to tylko po to, by zbić na tym dla siebie kapitał polityczny. Czyli, rozdaję cudze (publiczne), żeby głosowali na mnie. Łatwo się rozdaje nie swoje i bije w cudze piersi. Naprawdę, aż dziwne, że żaden wojewoda w Polsce się do tego jeszcze nie przypierdzielił. Czekam na takiego.
Ktoś powie, promocja miasta. A co to w ogóle znaczy? I w jakim celu się ją prowadzi? Czy jest chociaż pół badania, które by dowodziło, że promocja miasta poprzez sport przyciąga do miasta inwestorów? Albo turystów? Albo wszystko jedno co, byle by dawało gminie, w zamian za kosmiczne pieniądze, jakiekolwiek korzyści?
Miasto powinno się promować korzystnymi warunkami do inwestycji, ewentualnie imprezami, które mogą przyciągnąć inwestorów do miasta. W tym przypadku może ich przyciągnąć, ale tylko do klubu, czyli do czyjegoś prywatnego interesu, który na tym skorzysta za publiczne pieniądze. Wstyd i srom.
Bo sport profesjonalny jest prywatnym przedsięwzięciem, a nie publicznym. Publicznym jest sport masowy i tu gmina ma pole do popisu, z resztą, jak sięgniesz trochę wyżej, to zobaczysz, że zgodnie z obowiązującym prawem.stefanzdzialek pisze:Dobrze, ale dlaczego upierasz sie ze na tych dofinansowaniach ktos zyskuje w swoich prywatnych przedsiewzieciach biznesowych.
Gdyby publicznych pieniędzy nie było na tym rynku, też by dawały, tylko że za mniejsze pieniądze, bo wszyscy musieliby zejść z ceny.Przeciez te ledwie dyszace klubiki dzieki tym dotacjom daja nam, kibicom namiastke emocji sportowych i mimo wszystko, daja jakas perspektywe dzieciom i mlodziezy, ktore zrzeszaja.
To jest zupełnie co innego, ja nie o tym piszę.A czasy kiedy "prezesi" wyprowadzali z klubow te publiczne pieniadze, budujac sobie wille, raczej dawno minely, lub sa sporadyczne i predzej lub pozniej zajmuje sie nimi prokurator.
To Twoje zdanie. Moim jest dokładnie odwrotnie.To, ze wspieranie klubow nie jest ustawowym zadaniem gmin nie znaczy, ze jest zle.
Cóż... Jak wyżej. Nie będzie dotacji (dla wszystkich), będziesz oglądał to samo, tylko taniej.Moze nie sciagnie to do miasta inwestorow ale daje ci mozliwosc zobaczenia zawodow sportowych na zywo bez kupowania dekodera.
Ja też nie wiem, ale zapewne nie. Pojechałbyś do jakiejś wiochy dlatego, że pochodzi stamtąd Justyna Kowalczyk? A nawet jeśli byś pojechał, choć wierzę, że nie, to czy skłoniłoby Cię to do otwarcia tam biznesu?DJPEPE pisze:Nie chciałbym polemizować ''do upadłego'', ale postawię pytanie retoryczne - czy znane były koledze miejscowości, z których pochodzą [wybitni, znani] sportowcy, np.Kasina Wielka? Przyznam szczerze, nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje...Podejrzewam, iż od pewnego czasu pół Polski wie, a kto wie...może i ''kawałek'' świata usłyszało tę nazwę??Czy to przyciągnie turystów? Nie wiem
Wisła zawsze była znanym ośrodkiem narciarskim, a skocznia była tam już wcześniej, tylko zaniedbana.ale pamiętam jakie ''pielgrzymki'' waliły do Wisły po triumfach Adasia M., a nawet - chyba- skocznia powstała[odremontowali?].
Sport masowy i zawodowy to zupełnie co innego. To pierwsze już dziś jest wprost wymieniane przez ustawę jako potrzeba zbiorowa wspólnoty.Nie bez znaczenia są inne korzyści, np. uprawianie tej dyscypliny przez dzieci i młodzież, ładowanie pieniążków przez rodziców...itd.,itp.ble,ble,ble...
Tunerzy i inni też się chcą utrzymać - jak zawodnicy mają mniej na przygotowanie, to sprzęt i tuning tanieje i znów wszystko jest rentowne, prawda? Niczego nie zapominam, Ty natomiast nie rozumiesz banalnie prostych mechanizmów, których ja nie zamierzam Ci więcej tłumaczyć, bo ani nie mam na to czasu, ani mi nie zależy na tym, żebyś rozumiał. Zapominasz też o podstawowych zasadach kultury w słowie pisanym, ale tego też kto inny powinien był Cię nauczyć.niespokojny pisze:Zapominasz kolego ze moga zejsc z ceny do pewnego momentu bo pozniej rentownosc przedsiewziecia gwaltownie maleje.
I dlatego większość klubów ma jakieś kłopoty finansowe, a na wspomnienie jakiegokolwiek zawodnika o zaległościach w wypłacaniu pieniędzy każdy działacz w Polsce odpowie, że to normalne i powszechne. Prawda jest taka, że polski żużel jedzie na jakimś kredycie, który w dużej mierze finansowany jest z pieniędzy publicznych, a zatem przez podatnika. Jest to chore tym bardziej, że ten kredyt w żaden sposób nie jest spłacany.A to ze u nas sie najwiecej placi wynika z popytu na ten sport.
Ale naprawdę nie musisz mi tłumaczyć, że sport - jak wszystko na świecie - łaknie dodatkowych pieniędzy. Tylko że sport zawodowy powinien mieć odcięty dostęp do publicznych środków. Jak na razie nie przedstawiłeś ani jednego racjonalnego argumentu za tym, że jednak ten dostęp powinien mieć, poza nic nie znaczącym słowem "promocja". Promocja miasta - pusty slogan. A co to, turniej miast? Promocja w czym? W walce o inwestora? Ktoś przyjedzie w Lublinie zbudować fabrykę, bo się wzruszy, że SPR 46478262. raz z rzędu zdobył mistrzostwo Polski? Absurd.Ludzie(kibice) przyciagaja sponsorow i tym samym kase. Ale nie kazdy moze liczyc ze w jego rejonie pokaze sie potezny sponsor, dlatego roznice probuje chocby w minimalnym stopniu redukowac miasto.
Stawiam tezę, że żaden klub sportowy w Polsce - począwszy od najbardziej chciwych na pieniądze piłkarzy z czuba ekstraklasy po dół drugiej ligi żużlowej nie wpłynął na rozwój turystyki, czy tym bardziej hotelarstwa, choćby w najmniejszym stopniu. Moczone rokrocznie przez gminy w lokalnym sporcie zawodowym miliony złotych nie mają żadnej, ale to żadnej stopy zwrotu. Nabijają wyłącznie kabzę tym na końcu "łańcucha pokarmowego", którzy, gdyby nie było tych pieniędzy, robiliby to samo za mniej.Badz co badz sport to wielka promocja. (...) Popularyzacja miejsca, rozwoj turystyki pozniej hotelarstwa, gastronomi itd.
Bredzisz. Rozwój przedsiębiorstw? Spadek bezrobocia? Przez pakowanie milionów w klub sportowy, który je przeżre bez względu na ich liczbę? Słyszałeś kiedyś, by ktoś racjonalnie wydawał to, co spadło z nieba?Ktore znow sie przeklada na powstawanie malych i srednich przedsiebiorst a tym samym na wzrost zatrudnienia i redukcje bezrobocia. Niestety wladze w lbn sa tak samo krotkowzroczne jak ty.
Szwarc, mydło i powidło. Szkoda tego komentować, bo trzeba by książkę napisać.Utrzymywanie bezrobotnych z zasilku to tez pchanie publicznych pieniedzy w prywatne rece. Pomaganie firmom, przez wieczysta dzierzawe gruntow, ograniczenie podatkow, umozenie dlugow itd itd tez jest pchaniem publicznych pieniedzy w rece prywatnych ludzi. Ale w zamian za to oczekuje sie od nich zwiekszenia zatrudnienia albo nie redukowania go w czasie kryzysu. Nie wspomne juz o pchaniu publicznych pieniedzy w budowe kosciolow, pomnikow itp w swieckim kraju.
Twoje czucie może konkurować jedynie z Twoją wiedzą na temat funkcjonowania wolnego rynku. Przy czym ja nie twierdzę, że się na tym funkcjonowaniu znam, bo (jak mniemam, podobnie jak Ty) nie mam wykształcenia ekonomicznego, ale też nie wieszczę, komu i czego zazdrościsz.Takze koncz wasc bo ja w twoich wypowiedziach wyczuwam jakas zawisc.
Nie zarzucam nic żadnym społecznikom i już kilka razy to jasno napisałem. Nie zarzucam też nikomu defraudowania publicznych pieniędzy, tylko to, że publiczne pieniądze w ogóle się w zawodowym sporcie w (legalnym) obiegu, wpływając na zawyżanie wynagrodzeń i innych kosztów i ich płacenie przez kluby, mimo że ich na to nie stać. Najlepiej to widać w żałosnych, roszczeniowych wypowiedziach naszego prezesa. On żąda dotacji! Nie dostrzegasz tej tragifarsy?Jeszcze zeby Ci ludzie mieli jakies wymierne korzysci w naszym rejonie a to jak sie okazuje spolecznicy..
Torsen pisze:Tunerzy i inni też się chcą utrzymać - jak zawodnicy mają mniej na przygotowanie, to sprzęt i tuning tanieje i znów wszystko jest rentowne, prawda? Niczego nie zapominam, Ty natomiast nie rozumiesz banalnie prostych mechanizmów, których ja nie zamierzam Ci więcej tłumaczyć, bo ani nie mam na to czasu, ani mi nie zależy na tym, żebyś rozumiał. Zapominasz też o podstawowych zasadach kultury w słowie pisanym, ale tego też kto inny powinien był Cię nauczyć.
Torsen pisze:Stawiam tezę, że żaden klub sportowy w Polsce - począwszy od najbardziej chciwych na pieniądze piłkarzy z czuba ekstraklasy po dół drugiej ligi żużlowej nie wpłynął na rozwój turystyki, czy tym bardziej hotelarstwa, choćby w najmniejszym stopniu. Moczone rokrocznie przez gminy w lokalnym sporcie zawodowym miliony złotych nie mają żadnej, ale to żadnej stopy zwrotu. Nabijają wyłącznie kabzę tym na końcu "łańcucha pokarmowego", którzy, gdyby nie było tych pieniędzy, robiliby to samo za mniej.
Torsen pisze:Oczywiście, że czasem pieniądze publiczne trafiają w ręce prywatne i choć dzieje się to zwykle zgodnie z prawem, to wcale nie znaczy, że jest to dobre, dokładnie tak samo jak w przypadku sportu zawodowego.
Torsen pisze:Twoje czucie może konkurować jedynie z Twoją wiedzą na temat funkcjonowania wolnego rynku. Przy czym ja nie twierdzę, że się na tym funkcjonowaniu znam, bo (jak mniemam, podobnie jak Ty) nie mam wykształcenia ekonomicznego
Jeśli masz kogoś konkretnego na myśli, to wskaż kogo, mając jednak na uwadze regulamin forum, który za wycieczki osobiste pozwala Ci dać bana.niespokojny pisze:Pisze czesto w skrocie, zreszta nie chce mi sie tlumaczyc niektorym aroganckim ignorantom dla ktorych promocja to pusty slogan nie widzacych nic poza swoim czubkiem nosa.
Maleje ilość pieniędzy na rynku, spadają ceny wszystkich, którzy są na tym rynku. W obcych ligach pieniędzy jest mniej, a mimo to się kręcą, zawodnikom opłaca się jeździć tysiące kilometrów na mecze i jeszcze mają z czego sobie sprzęt wyremontować. Tu byłoby tak samo, bo niby dlaczego nie?Po pierwsze primo cena jest scisle zwiazana z popytem i podaza. Maleje cena, rosnie popyt, spada podaz.
Oczywiście, funkcjonuje w wielu ligach świata, w wielu formach, np. salary cap. I nie jest to żadna zmowa cenowa, tylko regulamin uczestnictwa w lidze.Kluby moga dyktowac ceny dopiero wtedy, gdyby zawiazaly cos na wzor kartelu. Czyli umawiaja sie na okreslone ceny i kazdy klub musi dyktowac te same ceny. Tylko czy to jest mozliwe,
Nie rozumiesz różnicy między dotowaniem sportowca a organizowaniem imprezy międzynarodowej? Oczywiście, że zorganizowanie zawodów pucharu świata opłaca się gminie Zakopane. Tylko że mówimy zupełnie o czym innym.Torsen pisze:Stawiam tezę, że żaden klub sportowy w Polsce - począwszy od najbardziej chciwych na pieniądze piłkarzy z czuba ekstraklasy po dół drugiej ligi żużlowej nie wpłynął na rozwój turystyki, czy tym bardziej hotelarstwa, choćby w najmniejszym stopniu. Moczone rokrocznie przez gminy w lokalnym sporcie zawodowym miliony złotych nie mają żadnej, ale to żadnej stopy zwrotu. Nabijają wyłącznie kabzę tym na końcu "łańcucha pokarmowego", którzy, gdyby nie było tych pieniędzy, robiliby to samo za mniej.
Tutaj na chlopski rozum, zebys moze i ty zrozumial(moze sie uda, wiara czyni cuda) podam prosty przyklad. Puchar swiata w zakopanem i nasz Adaś. Zapytaj sie byle jakiego gorala - lepiej dla niech zeby byly skoki, czy ich nie bylo? A taki konkurs rowniez organizowany za publiczna kase, i to nie mala.
Bo nie zawsze jest uzasadnione i to nie w konkretnym przypadku, a systemowo, co do samej zasady - np. wspomniane przez Ciebie współfinansowanie przez państwo budowy kościoła.Torsen pisze:Oczywiście, że czasem pieniądze publiczne trafiają w ręce prywatne i choć dzieje się to zwykle zgodnie z prawem, to wcale nie znaczy, że jest to dobre, dokładnie tak samo jak w przypadku sportu zawodowego.
Dlaczego nie jest dobre??
Mało mnie obchodzi - a innych zapewne jeszcze mniej - co już dawno zauważyłeś w moim wypadku. Daruj sobie, bo łamiesz regulamin forum.Torsen pisze:Twoje czucie może konkurować jedynie z Twoją wiedzą na temat funkcjonowania wolnego rynku. Przy czym ja nie twierdzę, że się na tym funkcjonowaniu znam, bo (jak mniemam, podobnie jak Ty) nie mam wykształcenia ekonomicznego
W twoim wypadku zauwazylem to juz dosc dawno.
Jak wyżej - nikogo nie interesuje, kogo uważasz za bezczelnego i dlaczego. Co do mierzenia swoją miarą, zupełnie nie wiem, co masz na myśli, zaś co do okazywania szacunku rozmówcy nie mam sobie nic do zarzucenia.A co do zasad kultury. Bardziej sobie cenie szczerosc i tym sie kieruje. Nie bede wiec okazywal bezczelnej osobie wiecej szacunku niz na to zasluguje. Oczekujac wiekszej kultury okaz najpierw wiecej szacunku swojemu rozmowcy. I nie mierz wszystkich swoja miara.
Rozmowy z inwestorem toczą się w tej chwili w Ministerstwie Gospodarki. Niebawem ich prowadzenie przejmie lubelski Urząd Miasta...
Myslisz ze sponsorzy licza chocby na to, ze zwroci im sie to co zainwestowali w jakas druzyne? Inwestuja, bo maja na to pieniadze i w ten sposob chca te pieniadze wydac. Zeby Redstarowi zwrocilo sie powiedzmy 0,5 mln zl po kazdym meczu co druga osoba wychodzaca ze stadionu musiala by isc do Redstara na zakupy.niespokojny pisze:Ludzie(kibice) przyciagaja sponsorow i tym samym kase.
Mylisz sie. Trzeba po prostu umiec znalezc sponsora ktory bedzie sie bawil w zuzel. Sponsorow nie brakuje.Ale nie kazdy moze liczyc ze w jego rejonie pokaze sie potezny sponsor, dlatego roznice probuje chocby w minimalnym stopniu redukowac miasto.
co do zadoscuczynienia..art. 444, 445, 448 KC. Ale juz nie czepiajac sie slowek.. Powiedz mi ile osob odwiedzajacych dajmy na to Rzym bylo na meczu Romy? Sport "ligowy" jest to rozrywka dla miejscowych..nie oszukujmy sie. No moze rowniez dla grupki kibicow przyjezdnych. Ale jesli liczysz na to, ze setki kibicow beda przyjezdzac do Lublina miasta inspiracji tydzien przed meczem, wydawac pieniadze na hotele, restauracje, pocztowki, gadzety czy chocby na komunikacje miejska to jestes w wielkim bledzie. Takie rzeczy tylko w Erze.Badz co badz sport to wielka promocja. I tak jak pisalem wczesniej. To nie jest jedyny przypadek kiedy miasto pcha pieniadze prywatnym osobom. Ale w zamian liczy na korzysci. I w tym wypadku to wlasnie promocja jest pewnym zadoscuczynieniem. Popularyzacja miejsca, rozwoj turystyki pozniej hotelarstwa, gastronomi itd.
Raczysz zartowac?...Ktore znow sie przeklada na powstawanie malych i srednich przedsiebiorst a tym samym na wzrost zatrudnienia i redukcje bezrobocia.
Uzytkowanie wieczyste nie jest pchaniem publicznych pieniedzy w rece prywatnych ludzi.Pomaganie firmom, przez wieczysta dzierzawe gruntow, ograniczenie podatkow, umozenie dlugow itd itd tez jest pchaniem publicznych pieniedzy w rece prywatnych ludzi.
niespokojny pisze:I jeszcze jedno porownanie na chlopski rozum. Jaka korzysc maja sponsorzy sportowcow, i klubow sportowych z tego ze wydaja na nich pieniadze? A teraz zastanow sie dlaczego miastu powinno zalezec na istnieniu tych klubow i osiaganiu przez nich jak najlepszych wynikow. Podpowiem ze dziala to na tej samej zasadzie, chociaz korzysci sa mierzone inaczej.
niespokojny pisze:Po pierwsze primo cena jest scisle zwiazana z popytem i podaza. Maleje cena, rosnie popyt, spada podaz. Tym samym maleje liczba zawodnikow na rynku, a w klubach nie ma kto jezdzic. W pierwszej kolejnosci upada II liga. Dlaczego? Jest cos takiego w ekonomi jak koszt/zysk alternatywny. Tzn na przykladzie: przecietny zuzlowiec drugiej ligi moze osiagnac wiekszy zysk, czasem przy mniejszym nakladzie pracy w innej dziedzinie niz swoja czyli w tym wypadku jazda na zuzlu. Zostaje mechanikiem, sprzedawca w tesco, motorniczym czy kimkolwiek innym gdzie moze zarobic wiecej. Zysk nie jest jedynym kryterium wyboru. Mozemy jeszcze zaliczyc do tego ilosc wolnego czasu i jego efekt dochodowy, ryzyko utraty pracy(zapewnienie stalego dochodu), ryzyko wykonywanego zawodu, otoczenie pracy, atmosfera itd itd. W kazdym badz razie konkludujac dla wielu zawodnikow 2 ligowych jazda na zuzlu po obnizkach ceny nie mialaby sensu. Wygryzliby ich lepsi, a po uwzglednieniu nakladow w sprzet(rynek motocykli nie sprowadza sie tylko do zuzla, poza tym firmy tez posiadaja swoj prog rentownosci i cene ponizej ktorej nie oplaca sie produkowac) kosztow transportu i poswiecanego czasu nie mieliby prawa bytu. Uciekli by(przebranzowili sie) do innych galezi gospodarki -bardziej dochodowych, lub o lepszym stosunku zysk/czas wolny, zakladajac ze wszyscy uczestnicy rynku cechuje ten sam efekt dochodowy. Nie ma zawodnikow, upadaja kluby. Zostaja najbogatsze. Co sie pozniej dzieje? Cena znowu rosnie w gore do momentu osiagniecia rownowagi popytu i podazy. Kluby moga dyktowac ceny dopiero wtedy, gdyby zawiazaly cos na wzor kartelu. Czyli umawiaja sie na okreslone ceny i kazdy klub musi dyktowac te same ceny.
Torsen pisze:Maleje ilość pieniędzy na rynku, spadają ceny wszystkich, którzy są na tym rynku. W obcych ligach pieniędzy jest mniej, a mimo to się kręcą, zawodnikom opłaca się jeździć tysiące kilometrów na mecze i jeszcze mają z czego sobie sprzęt wyremontować. Tu byłoby tak samo, bo niby dlaczego nie?
Egon pisze:Myslisz ze sponsorzy licza chocby na to, ze zwroci im sie to co zainwestowali w jakas druzyne? Inwestuja, bo maja na to pieniadze i w ten sposob chca te pieniadze wydac. Zeby Redstarowi zwrocilo sie powiedzmy 0,5 mln zl po kazdym meczu co druga osoba wychodzaca ze stadionu musiala by isc do Redstara na zakupy.
Torsen pisze:Jeśli masz kogoś konkretnego na myśli, to wskaż kogo, mając jednak na uwadze regulamin forum, który za wycieczki osobiste pozwala Ci dać bana.
Torsen pisze:Ty natomiast nie rozumiesz banalnie prostych mechanizmów, których ja nie zamierzam Ci więcej tłumaczyć, bo ani nie mam na to czasu, ani mi nie zależy na tym, żebyś rozumiał.
Torsen pisze:mając jednak na uwadze regulamin forum, który za wycieczki osobiste pozwala Ci dać bana.